Rozwścieczone małpy przed obliczem niebios

"Miarka za miarkę" - reż. Paweł Szkotak - Teatr Powszechny w Łodzi

Paweł Szkotak w swojej najnowszej premierze zaproponował radykalne przeniesienie tekstu Williama Shakespeare'a. Prosto do zakładu karnego, na jego najcięższy oddział. Tekst potraktował radykalnie i ani na chwilę nie odpuścił, ani swoim widzom, ani bohaterom.

Kiedy obserwujemy, jak reżyser realizuje tekst stratfordczyka, można odnieść wrażenie, że to nie jest lektura dramatu, a wściekłe uderzanie policyjną pałką powodujące dotkliwe obrażenia. Reżyser wypruwa znaczenia, rozdziera je. Drażni, jak namiestnicy więzienia przesuwający kluczami po kratach, prowokujący zamkniętych podopiecznych walczących ze swoimi demonami. Całą scenę wypełnia struktura klatki. Nie sposób dostrzec, jaką przestrzenią mogą dysponować więźniowie, gdzie kończy się ich możliwość manewru. Jesteśmy więc w sytuacji opresyjnej, gdzie każdy ruch wywołuje agresję. Rozstrojenie zmysłów rezonuje w wibracjach drażnionych prętów. Kolejne uderzenia w kraty są jak uderzenia piorunów.

Widownię i więźniów śledzi lekarz/książę, który uważnie notując swoje obserwacje wypuści bohaterów w eksperyment. W sytuacji ekstremalnej, w sytuacji zamknięcia, jeden z więźniów otrzyma władzę nad pozostałymi. Władzę ekstremalną, która uderza do głowy. Której największym przywilejem okazuje się rozkosz odmówienia łaski. Angelo teoretycznie przygotowując się do swojej roli czyta nawet „Księcia" Machiavellego. Brakuje jedynie, by ze względu na spójność estetyczną całości twórcy wydobyli z Hadesu komiksową wersję tego dzieła.

Każdy z bohaterów to ucieleśnienie najwyższego wymiaru kary. Gdy przybywa nowy więzień
uderzenia metalowych kubków roznoszą się po całym budynku, znów ktoś łowił pstrągi w cudzej kałuży... Nowego więźnia trzeba sponiewierać, by wspinał się po więziennej hierarchii z samego dna. Tresowanie cwela, a jeżeli jest to zakład tylko dla mężczyzn (z wyłączeniem jednego epizodu nie ma w spektaklu żadnej kobiety), kiedy pojawia się wątek Izabeli i Angelo, nabiera on jeszcze mocniejszego charakteru. A przecież na swój sposób to wszystko fajne chłopaki. Umięśnione, wytatuowane, z drapieżnymi osobowościami. Kiedy ryzykowny eksperyment dobiega końca i wszyscy bohaterowie zostają przywróceni dawnym relacjom, zachowują się, jakby nic się nie stało. Nikt nie nastawał na niczyje życie. Lekarz po skończonym badaniu, jak gdyby nigdy nic, wypuszcza ich na więzienny dziedziniec, by biegając za piłką pozażywali świeżego powietrza.

Shakespeare z pewnością nie wyobrażał sobie takiego poprowadzenia swojego tekstu. Ale jeżeli był tak otwarty, jak się o nim mówi – powinien być zachwycony tym spektaklem. Gdyby się jednak okazało inaczej, nie powinniśmy przejmować się jego uwagami – po prostu się nie zna.

Olga Śmiechowicz
Dziennik Teatralny Łódź
19 kwietnia 2016
Portrety
Paweł Szkotak

Książka tygodnia

ahat ilī. Siostra bogów. Sceny dramatyczne
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Olga Tokarczuk, Zbigniew Mikołejko

Trailer tygodnia