Rytm Eurazji

"Eurazja", Opera Bałtycka w Gdańsku

Dwa kontynenty, dwa akty, milion myśli. Eurazja, pomimo różnic, kiedyś była jednością. Dziś jest dwoma pozornie odrębnymi kontynentami. Zaklęta w poezji ruchu opowieść o relacji Wschodu i Zachodu wystawiana jest na deskach Opery Bałtyckiej w Gdańsku.

„Eurazja” według Izadory Weiss ma być poszukiwaniem inności kulturowych poprzez emocje. To poszukiwanie różnić i podobieństw między Zachodem a Wschodem. Poruszone zostają także kwestie nietolerancji, zamknięcia się starego pokolenia na nowe oraz samotność jednostki. Z pomieszania przypraw muzycznych i tanecznych powstała uczta artystyczna opatrzona przepiękną muzyką takich znakomitości jak Craig Pruess, Olivier Shanti czy Lisa Gerrard.  

Spektakl jest też pewnego rodzaju polemiką z tymi, którzy krytykują taniec współczesny. Choreografka wychodzi naprzeciw tym, którzy kultywują taniec klasyczny. Uważa bowiem, że to właśnie taniec współczesny oddaje wrażliwość i szczere emocje. Oglądając „Eurazję” trudno się z nią nie zgodzić. Imponująca choreografia nie tylko przyciąga uwagę, ale i wyraża bardzo głębokie emocje. Atmosfera na scenie bardzo intensywnie udziela się publiczności bez względu na wiek. 

Opera Bałtycka dysponuje bardzo dobrym zespołem baletowym. W tym spektaklu jednak tancerze prezentują się wyjątkowo imponująco. Wśród nich wyróżnia się świetna i zjawiskowa Małgorzata Socha. Bezapelacyjną gwiazdą wśród panów jest wysoki i bardzo charakterystyczny Radosław Palutkiewicz. Przepiękne układy choreograficzne, skromne, gustowne stroje oraz minimalistyczna scenografia utrzymana w ograniczonej ilości barw, która pozwala skupić się na historii opowiadanej tańcem to niewątpliwie mocne punkty spektaklu.  

Po dwuaktowych zmaganiach Europy i Azji, dywagacjach na temat relacji między tymi dwoma kontynentami przychodzi chwila wyciszenia. Scena wieńcząca spektakl niesie nadzieje. Tancerze już nie tańczą, a budują. Bardzo prosty obrazek z prostym przesłaniem jest czymś odmiennym od tego co zwykle fundują nam współcześni twórcy. Zamiast finalnego zniszczenia – wznoszenie od nowa. Razem, w atmosferze spokoju i łagodności.  

Spektakl miał być drogą do oswajania piękna. Okazał się być jednak czymś więcej. To przedstawienie, który cieszy oko ale i zmusza do refleksji. Co więcej – łączy pokolenia, udowadnia starszej publiczności Opery Bałtyckiej, że taniec współczesny może poruszać nie mniej niż klasyczny. Eurazja Izadory Weiss to prawdopodobnie najpiękniejsze przedstawienie jakie powstało póki co za rządów dyrektora Marka Weiss-Grzesińskiego.

Natalia Klimczak
Dziennik Teatralny Trójmiasto
5 marca 2009

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia