Rzecz o mężczyznach w garniturach

"Demokracja" - reż. Paweł Szkotak - Teatr Polski w Poznaniu

Premiera "Demokracji" w trakcie kampanii wyborczej.
Mocny dramat o mechanizmach rządzących politykami.

To specjalny gatunek mężczyzn. Garnitur to druga ich skóra, a kto wie czy nie pierwsza. Mężczyźni w garniturach to przede wszystkim politycy, którzy pod dobrze skrojonymi garniturami ukrywają swoje słabości i wady.

"Demokracja" Michaela Frayna opowiada o jednym z najwybitniejszych polityków niemieckim Willy Brandcie, kiedy został kanclerzem, i kiedy musiał zrezygnować z urzędu, ponieważ wykryto w najbliższym otoczeniu szpiega Stasi.

Z perspektywy polskiego widza ta fabuła wydaje się najmniej ważna. Brandta, twórcy niemieckiej polityki wschodniej, niewielu pamięta. Historia szpiega, który wniknął w jego najbliższe środowisko też jakoś nie bardzo mnie interesuje. Są to tylko wehikuły dla "męskiego grania", jakim jest polityka, a właściwie mechanizmy nią rządzące.

Oglądając "Demokrację", przypomniał mi się polski serial "Ekipa" (2007), opowiadający o członkach parlamentu i ich współpracownikach. Jeden z bohaterów - były premier, legenda opozycji - zostaje oskarżony o współpracę ze służbami PRL-u. W obu przypadkach fascynujące jest to, co się wokół polityków dzieje. Nieważne, jak wielkimi są charyzmatykami, i tak zależni są od machiny mężczyzn w garniturach, którzy wiedzą lepiej, co lider powinien powiedzieć, co powinien myśleć, jak powinien wyglądać... Ale, wiedzą również, jak ukryć jego słabości (alkohol, kochanki).

Paweł Szkotak nie rekonstruuje na scenie urzędu kanclerskiego z lat 70. ubiegłego wieku w Bonn. Raczej metaforyzuje przestrzeń (świetna scenografia Agaty Skwarczyńskiej). Nie stawia na mały realizm, o który w takim przypadku łatwo (bardzo dobry pomysł z układami ruchowymi przygotowanymi przez Paulinę Andrzejewską). Na salonach władzy, a dokładniej na ich zapleczu życie toczy się szybko. Spektaklowi przydałaby się większa dynamika i parę skrótów.

Siłą "Demokracji" są aktorzy. Ze sceny "czuć" testosteron i realnie - dym papierosowy. Michał Kaleta (Willy Brandt) jest uwodzicielski; potrafi porwać tłum, zjednać sobie współpracowników, a kiedy zostaje sam - pokazać słabość i bezbronność. Bardzo dobrze wypadł też Przemysław Chojęta. Jego Günter Guillaume ma - na oko - coś w sobie z enerdowca, ale potrafił ująć nie tylko Willy'ego, ale przechytrzyć otaczających go garniturowców. Bardzo intrygujące postaci stworzyli również: Piotr Kaźmierczak, Michał Frydrych, Wojciech Kalwat i Jakub Papuga.»

Stefan Drajewski
Głos Wielkopolski
29 kwietnia 2015

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...