Samotne serce

"Arytmia" - 5. Festiwal Atelier Polskiego Teatru Tańca

Premierą spektaklu "Arytmia" stworzonego przez dwójkę młodych tancerzy: Tomasza Pomersbacha (debiut choreograficzny) oraz Zofię Jakubiec, rozpoczął się kolejny dzień V Festiwalu Atelier Polskiego Teatru Tańca w Poznaniu. Widz, aktywnie włączony jako partner identyfikujący się z przedstawionym na scenie tematem, nie zdołał jednak do końca emocjonalnie zaangażować się w całe przedstawienie

Dążenie do odkrycia własnej osobowości, miejsca w grupie, społeczności, trudne do sformułowania więzi międzyludzkie, miłość, przyjaźń, samotność dominowały na deskach w studio tańca. Poprzez kinetykę ciała tancerze przekazali istotną cechę, będącą defektem uniemożliwiającym nam budowanie skomplikowanych, wieloetapowych relacji – egoizm. Poprzez ciągłe stawianie „ja” w centrum, mozolne dopracowywanie własnego rytmu życia, rozbudowywanie osobowości, jesteśmy oporni na odbiór innych osób, funkcjonując własnym rytmem skazujemy się na samotność.

W „Arytmii” postaci przestają istnieć. Tancerze wydają się opowiadać we własnym imieniu o problemach dotykających ich na co dzień. Metodą pracy wybraną przez młodych choreografów, jest typowe dla Tanztheater wydobywanie z aktorów własnych doświadczeń, co doskonale opisuje Tomasz Pomersbach: „Zaczęliśmy prace w październiku - pierwsze spotkania, na których zapoznawaliśmy się ze sobą. W środowisku sześciu osób. Na początku nie wiedzieliśmy dokładnie czym to będzie. Próbowaliśmy rożnych rzeczy, obserwując zaczęliśmy je łączyć, tworzyć związki, komponować”.

Ekspresja ciała, zrzucenie gorsetu wyuczonych ruchów, fraz tanecznych to największe atuty spektaklu. Przebijająca się przez całość kinetyki ciała idea free dance Isadory Duncan stała się doskonałym narzędziem, sposobem na opowiedzenie w sposób prawdziwy o komunikacji międzyludzkiej. Każdy z piątki aktorów starał się stworzyć (nie do końca skutecznie) charakterystyczne tylko dla niego ruchy, gesty persewerowane w trakcie spektaklu.

Niestety nie uświadczymy tu tytułowej arytmii – stanu, w którym serce bije z nieregularną częstotliwością, na zmianę przyśpieszając i zwalniając, sceny ciągną się, odbiór wydarzeń na scenie jest spokojny, brakuje tu momentów dynamicznych odpowiadających szybkim uderzeniom serca. Ważna, pod względem emocjonalnego zrozumienia skomplikowanych połączeń, spotkań i nieporozumień z nich wynikających improwizacja kontaktowa, została potraktowana przez twórców zbyt pobłażliwie - mała ilość zderzeń aktorów na scenie, nikła różnorodność spotkań. Kolejną barierą do pełnego porozumienia widz-tancerz była źle dobrana muzyka, nienadążająca za wyrażanymi przez tancerzy emocjami.

„Arytmia” dotyka bliskiej każdemu z nas problematyki, jest teatrem uczuć i doświadczeń. Jestem pewien, ze z biegiem czasu, kolejnymi odsłonami, spektakl dojrzeje i będzie ważnym głosem na scenie tańca.

Paweł Wrona
Dziennik Teatralny Poznań
28 lutego 2012

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski