Samotność w Teatrze Słowackiego

"Noc tuż przed lasami" - reż. Daria Woszek - Teatr im. Słowackiego w Krakowie.

W literaturze zachodniej temat samotności człowieka w mieście i w tłumie ma bogatą tradycję. Pisał o tym Baudelaire, Rilke, analizował Walter Benjamin, a w dramacie powrócił do niego w latach 70. XX wieku Bernard-Marie Koltes

"Noc tuż przed lasami" było przełomowym dziełem zmarłego na AIDS w 1989 roku autora, porównywanego z Beckettem. W ówczesnej rzeczywistości zostało uznane za rewolucyjne, ponieważ przekraczało granice teatru- odrzuciło przyzwyczajenia widza, zaburzyło reguły tradycyjnej relacji widz - aktor.

We Francji monodram "Noc tuż przed lasami" jest grany nieprzerwanie do dziś, a teksty Koltesa stanowią wciąż niezwykle ważny punkt odniesienia dla współczesnej dramaturgii nie tylko we Francji, ale w całej Europie. Jest to opowieść o człowieku istniejącym w przestrzeni współczesnego miasta. O jego prawdziwej bądź wyobrażonej wędrówce. To podróż nie tyle w czasie i przestrzeni, co w rejony podświadomości i pamięci, w obszar niewypowiedzianych pragnień i lęków, naprawdę przeżytych bądź zmyślonych zdarzeń - czytamy na stronie Teatru im J. Słowackiego.

Na ile potwierdza to monodram Radosława Krzyżowskiego?

No cóż, niestety trudno uwierzyć, że Koltes ma nam dziś coś ważnego do powiedzenia. Chyba zabrakło ręki reżysera i pomysłu na inscenizację, która sprawiłaby, że ten niełatwy tekst do nas dotrze. Jakoś trudno się przejąć samotnością bohatera i tym, że ciężko nawiązać mu kontakt z drugim człowiekiem. Jego opowieść na krótko tylko przykuwa uwagę, kiedy opowiada o prostytutce wyrzucającej ubrania klienta przez okno i o miłosnej scenie z dziewczyną.

Poza tym widz nudzi się podczas trwającego godzinę spektaklu. Nie pomagają akcenty wizualne, snopy światła rzucane na bohatera i przestrzeń czworoboku, w jakiej rozgrywa się monodram. Również ustawione w kątach telewizory pełniły tylko funkcję rekwizytów.

Początkowo myślałam, że to kwestia trudnego, dziś może archaicznego tekstu francuskiego pisarza, jednak przypomniałam sobie "Samotność pól bawełnianych", świetny spektakl Mariusza Wojciechowskiego, w którym zagrał również Radosław Krzyżowski-czy ten sam tekst w reż. Radosława Rychcika w kieleckim teatrze. Okazuje się, że można. Trzeba tylko znaleźć odpowiednią formę.

Katarzyna Fortuna
Polska Gazeta Krakowska
18 lutego 2010

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia