Samsara, czyli ekstrakt emocji

"Samsara Disco" Teatr Polski we Wrocławiu

Najnowsza produkcja Teatru Polskiego to połączenie "Iwanowa", klasycznego tekstu Antona Czechowa, z fantastyczno-metafizyczną powieścią "Życie owadów" Wiktora Pielewina. "Samsara Disco" w reżyserii Agnieszki Olsten możemy oglądać od wczoraj na Scenie na Świebodzkim

Katarzyna Kamińska: Już drugi raz w swojej karierze zagrasz w spektaklu opartym na "Iwanowie" Czechowa - trzy lata temu wcieliłeś się w postać Lwowa w inscenizacji Pawła Łysaka. Dziś inaczej niż wtedy odbierasz ten tekst? 

Mirosław Haniszewski, odtwórca roli Borkina i Mitii: "Iwanow" nie jest dramatem doskonałym. Młody Czechow testował w nim pewne typy postaci, które rozwinął w swoich późniejszych sztukach. Sam Iwanow ciągle się wymyka, rozmywa, nie ma w nim napięć. To bohater, który nie chce być bohaterem, rozpada się i nie chce grać napisanych dla niego ról. Myślę, że to nowatorskie i ciekawe podejście daje dramatowi siłę rażenia.

Z Pawłem Łysakiem dość poprawnie, literalnie interpretowaliśmy ten tekst. Ważną rolę w jego spektaklu odegrała scenografia Pawła Wodzińskiego, która w miarę jak świat Czachowa się rozpadał, także ulegała destrukcji. 

W "Samsara Disco" sztukę Czechowa łączycie z "Życiem owadów" Wiktora Pielewina. 

- Tak, współczesnym rosyjskim tekstem "otwieramy" Czechowa. Pielewin polemizuje z rzeczywistością dzisiejszej Rosji, pisze nie tylko o historii tego państwa, ale też odnosi się do postmodernizmu, samego Czechowa i tego, po co w ogóle uprawiać teatr. Robi to w dowcipny sposób, a równocześnie nie ucieka od motywów filozoficznych. Jego bohaterowie próbują dotrzeć do życiowej prawdy, dowiedzieć się, jakimi rzeczy naprawdę są i na czym polega życie. 

W naszej interpretacji "Iwanowa" jest inaczej. Wycięliśmy z niego całą tę "sentymentalną" warstwę i wyekstraktowaliśmy same emocje. Postaci odbijają się od siebie niczym kule bilardowe i biegną dalej. W efekcie powstaje emocjonalna dyskoteka.

Taniec - to słowo pada bardzo często, gdy mowa o "Samsara Disco".

- Chodzi tu o to kłębowisko emocji, w którym żyją bohaterowie. U Pielewina silny jest wątek spotkania z samym sobą, dotarcia do wewnętrznej prawdy. Chodzi tu o to, żeby umieć rozpoznać mechanizmy, jakie nami rządzą, a nie je negować. O to, żeby nie wzruszyć się nad sobą samym, nad tym, jacy jesteśmy, i umieć to zobaczyć i zaakceptować. U Czechowa ten taniec jest wszechobecny. Polega na tym, że żyjemy bez świadomości kierujących nami mechanizmów - wchodzimy na dyskotekę i zaczynamy działać: rozglądamy się, tańczymy, tu chcemy dać komuś w mordę, kogoś poderwać. To rodzaj samsary, czyli koła budowania i rozpadu, które nakręcamy, żyjąc nawykowo. Podobnie działa bohater, którego gram. Borkin jest człowiekiem, który robi szemrane interesy, może kogoś pobić, a chwilę później przeprowadza staruszkę przez ulicę. On nie ukrywa swoich emocji, nie stara się być lepszy ani gorszy, chce po prostu zobaczyć siebie. Jest świetnym materiałem na oświeconego człowieka. 

Tytułowe "disco" to nasze lgnięcie, pragnienie tego, żeby czegoś było więcej, żeby żyć mocniej, intensywniej. Każdy ma prywatną dyskotekę. 

Bohaterowie Czechowa - nudni, nieatrakcyjni, bezradni życiowo - są dobrym materiałem do opowieści o współczesnych wykluczonych. W spektaklu Agnieszki Olsten jest podobnie?

- Nie chcemy przyklejać się do żadnej konkretnej rzeczywistości. To rzecz o uniwersalnych mechanizmach, o tym, jak bardzo jesteśmy dla siebie nieprzyjemni, gdy żyjemy nawykowo. Pozorna nuda i nieatrakcyjność Czechowa jest dla nas bardzo atrakcyjna. Iwanow jest bohaterem, który jest słaby, ale tego nie kryje. Mówi: "Jestem nudny, śmierdzi mi z ust, i co z tego, nic nie czuję, zakochałem się, a teraz mi przeszło, niczego nie będę robił na siłę". Nie ma depresji, a irytuje go to, że ktoś chce go zmusić. Nie będzie ściemniał, że kocha. On się nie zapada w sobie, próbuje się obudzić i coś poczuć. 

*Mirosław Haniszewski - aktor Teatru Polskiego we Wrocławiu, wcześniej związany z łódzkim Teatrem im. Jaracza. Zagrał m.in. "Hamlecie" w reż. Moniki Pęcikiewicz, "Sprawie Dantona" w reż. Jana Klaty, "Zaśnij teraz w ogniu" Przemysława Wojcieszka, "Iwanowie" w reż. Pawła Łysaka. Zagrał także epizodyczne role w serialach telewizyjnych, w tym w "M jak miłość", "Odwróceni" czy "Pitbull".

Katarzyna Kamińska
Gazeta Wyborcza Wrocław
9 lutego 2009

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia

700. Krakowski Salon P...
Anna Dymna
W najbliższą niedzielę 23 stycznia, j...