Sceny z życia bibliotecznego

"Wydmuszka" - reż. Zbigniew Lesień - Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego Płock

Wnętrza osiedlowej biblioteki w miasteczku przy rynku, w której zatrzymał się czas. Drewniane regały wypełnione książkami, niektóre w szarych okładkach. Nie wymieniane dawno meble. W środku biurko bibliotekarki i ona sama, wyglądająca od czasu do czasu przez zamalowaną szybę, która ją oddziela od świata na zewnątrz. Co jakiś czas dzwoni telefon. To matka żądająca dokładnych relacji z tego, co dzieje się w bibliotece. A nie dzieje się prawie nic

Pewnego dnia za sprawą deszczu do uśpionej biblioteki wpada przypadkowa dziewczyna. Pewna siebie, przyciągająca uwagę mężczyzn, burzy spokój skromnej bibliotekarki. Udaje, że chciałaby coś wypożyczyć, może nawet kupić książkę. Bibliotekarka proponuje jej powieść Daniel Steel. Przy kolejnych spotkaniach zmieniają się lektury, a kobiety stają się sobie coraz bliższe.

Widz najpierw poznaje Halinę Kociembę (w tej roli Hanna Zientara) - typową starą pannę z dowcipów. Partneruje jej Roksana Kluczyk (Katarzyna Anzorge) - zupełne przeciwieństwo, ale czy szczęśliwa ze swoimi pieniędzmi i pozycją żony bogatego biznesmena? Reżyser Zbigniew Lesień powoli odsłania nam wiele tajemnic, które doprowadziły do tego, jak wygląda życie obu pań. W I części miejscem akcji jest biblioteka. Po przerwie przenosimy się na luksusowy statek do Casablanki. Halina zdecydowała się na tę podróż nie w jej stylu, aby poznać klimaty słynnego filmu o miłości z Clarkiem Gablem. Roksanę zainteresowała raczej możliwość przywiezienia fantastycznych dywanów. Ta wyprawa zmienia ich życie. W jakim kierunku? Zdradźmy tylko, że w kolejnej odsłonie "bibliotecznego życia" Halina ma nową fryzurę, chodzi na obcasach i panuje nad grupą brygady remontowej, która zmienia bibliotekę w miejsce przyjazne, pełne światła i otwarte na ludzi. Przez przeźroczystą szybę widać kolorowy rynek i toczące się życie. Przemianę zachodzącą w bohaterkach oddaje dobrze scenografia Wojciecha Stefaniaka. Jest w niej końcowy oddech, tak jak w tytułowej wydmuszce.

Spektakl ogląda się dobrze. Może tylko w pierwszej części jest za dużo telefonów. Autor sztuki Marcin Szczygielski proponuje nam dowcipne dialogi, miejscami nawet poruszające. Kiedy mówi o miłości, robi to z wyczuciem. Rozmowy obu kobiet, choć miejscami trudne, nie są banalne ani w złym guście.

Hanna Zientara świetnie oddała przemianę swojej bohaterki. Ładnie zbudowała rolę, pokazując wszystkie niuanse tej niezwykłej metamorfozy. Nie ustępującą jej partnerką jest Katarzyna Anzorge. Choć w tekście sztuki jej postać jest bardziej jednowymiarowa, potrafiła nią zainteresować.

Jest w tej sztuce coś z klimatu Szaniawskiego, nawet jeśli być może autor się od takich porównań odżegnuje. Szczególnie w nastroju pierwszej sceny, w tym zatrzymaniu czasu, który odmierza deszcz za oknem i w zderzeniu dwóch osobowości. Z drugiej strony patrzymy na "Wydmuszkę" jak na dobrze skrojony scenariusz serialu. Choć już mało osób czyta książki, każdy z widzów znajdzie w tej sztuce to, co go interesuje. Jedni - Daniel Steel, drudzy Tołstoja, a inni - Jane Austen.

Lena Szatkowska
Tygodnik Płocki
15 stycznia 2011

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia