Sienkiewicz w szpitalu - ale się porobiło!

"Trylogia" - 4. Katowicki Karnawał Komedii

Na zakończenie IV Katowickiego Karnawału Komedii na scenie Teatru Śląskiego można było zobaczyć "Trylogię" wyreżyserowaną przez Jana Klatę. Spektakl cieszył się dużym zainteresowaniem ze strony widowni, która nagrodziła ponad czterogodzinne zmagania aktorów niemilknącymi owacjami na stojąco

Kto by pomyślał, że sienkiewiczowską trylogię można przenieść z (umówmy się) pleneru do urządzonego w jasnogórskim klasztorze szpitala wojskowego (czasem na myśl przywodzącego zakład psychiatryczny), a z dzielnych polskich Sarmatów zrobić pacjentów, którzy opuszczają szpitalne łóżka tylko po to, by wtrącić swoich kilka groszy do historii. Tutaj wszystko odwrócone jest do góry nogami: Michał Wołodyjowski (Andrzej Kozak) wygląda, jakby właśnie wrócił spod budki z piwem, Jan Skrzetuski (Jerzy Grałek) nieco zdziadział, Onufry Zagłoba (Juliusz Chrząstowski) jest zdecydowanie za młody, a Barbara Jeziorkowska (Anna Dymna) za gruba. Właściwie wszyscy sienkiewiczowscy bohaterowie są przedstawieni w krzywym zwierciadle. Nie tylko wygląd się tu nie zgadza, ale także zachowanie nieco odbiega od „zapisanej’ normy. I mimo, że tekst powieści nie został w żaden sposób zniekształcony, to kiedy połączono go z często dosłownymi i przerysowanymi gestami aktorów, na scenie można było odnaleźć iście gombrowiczowski humor.  

Spektakl składa się z trzech aktów, a każdy z nich nawiązuje do kolejnej części trylogii. „Ogniem i mieczem” przemija nie wiadomo kiedy – akcja toczy się sprawnie i szybko. „Potop” to nieco dłuższa historia, jednak nie można jej niczego zarzucić. „Pan Wołodyjowski” to z kolei część, w której kończy się sielanka, a na plan pierwszy wysuwa się tragedia Rzeczypospolitej. Nad całością czuwa obraz Matki Boskiej Częstochowskiej (Ewa Kolasińska), która niczym matka opiekuje się polskimi bohaterami o czystych sercach, a świadczyć może o tym jej gest „poczochrania” Kmicica po włosach.  

Po kilku godzinach odprężenia, naśmiewania się z przywar Polaków (m.in. ksenofobii, pijaństwa, antysemityzmu, przesadnej religijności) i patrzenia na dokonywanie przez bohaterów ciągłych wyborów między miłością a ojczyzną, ma miejsce smutny koniec – nikt już się nie śmieje, każdy z zadumą spogląda w stronę sceny…   

Warto dodać, że przedstawienie Jana Klaty zostało naszpikwoane ważnymi wątkami z historii Polski, np.: Azja (Zbigniew W. Kaleta) podczas mordowania Lachów strzela im w tył głowy, nawiązując tym samym do zbrodni katyńskiej, obrońcy Kamieńca schodzą ze sceny, jakby do kanałów, co przywodzi na myśl powstańców warszawskich. Nie zabrakło tu też wątków nawiązujących do podkultury: „Dumka na dwa serca” śpiewana przez Helenę (Małgorzata Gałkowska), taniec derwiszów w wykonaniu Azji, a przede wszystkim Murzyni Janusza Radziwiłła (Bolesław Brzozowski, Tadeusz Huk) przedstawieni w czarnych strojach, z wielkimi afro na głowie i rapujący historię zdrady hetmana. 

„Trylogia” w wykonaniu aktorów Teatru Starego to pomysł na współczesny obraz prozy Sienkiewicza. Mimo, że niektóre wydarzenia zostały tu mocno przerysowane, a na plan pierwszy wysuwają się przywary Polaków, to jednak całość wydaje się być jakaś taka… prawdziwa.

Joanna Garbarczyk
Dziennik Teatralny Katowice
3 lutego 2011

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia