Słowa to nie wszystko

"Alkoholicy" - reż. Menyhért Szegvári - 5. Spotkania Teatrów Miast Partnerskich

Odbywające się w Teatrze Nowym w Łodzi V Spotkania Teatrów Miast Partnerskich zakończył spektakl węgierskiego Teatru Gézy Gárdonyi, który zaprezentował "Alkoholików" - pełne metafor przedstawienie o ludziach, których życie nie wygląda tak, jak sobie zaplanowali. Nie jest nawet zbliżone do wymarzonego ideału, w związku z czym ich historie przepełnione są rozpaczą i tęsknotą za spełnieniem, za wielkim powrotem na scenę, bohaterami są bowiem aktorzy, którym nikt nie chce powierzać ról

Niemalże cały spektakl wypełniony jest monologiem Ewy, bezrobotnej aktorski, która przytacza historię swojego życia. W tej opowieści imaginacje przeplatają się z rzeczywistością i marzeniami, trudno jednak dociec, co jest prawdą, a co zmyśleniem. Kobieta opowiada o niezwykłym spotkaniu z wysiadającym z samochodu człowiekiem, by za chwilę przytoczyć szczegóły swoich wypraw do rozmaitych knajp, których stałą bywalczynią niegdyś była. Teraz nawet tam nie ma już dla niej miejsca. Jej monologi przeplatane są scenami z aniołami, a raczej aktorami odgrywającymi aniołów, którzy nie do końca zapoznali się ze swoimi rolami. Zerkając w tekst scenariusza popijają wódkę, jednak w kluczowym momencie, gdy do Grobu Pańskiego przybywają dwie Marie, zasypiają. Kobiety nie są w stanie ich dobudzić, jednak przedstawienie musi trwać. Z minuty na minutę coraz trudniej odróżnić nam, co jest odgrywaną przez aktorów fikcją, a co ich prawdziwym życiem. Ewa zatraca się w swoich wizjach wciągając nas w swój świat. Jej słowom towarzyszą silne emocje, z wieloma rzeczami wciąż nie potrafi się pogodzić, nie rozumie, dlaczego los obszedł się z nią w taki sposób, dlaczego nie ma pracy. Wspomina czasy, kiedy stała na scenie, dzieli się rozterkami ze swoim niemym przyjacielem, którego mina wyraża współczucie i zrozumienie - jej towarzysz niedoli staje się jedynym widzem monodramu, ale dla aktorki, która potrzebuje widowni, jest całym światem.

Spektakl rozpoczyna trwająca kilkanaście minut scena (jeszcze przed wejściem widzów na salę aktor zaczyna grać), podczas której młody chłopiec zbiera leżące na ziemi kamienie. Otoczaki pokrywają niemalże całą scenę, chłopak metodycznie wkłada kamień po kamieniu do jutowego worka. Kamienie zobaczymy jeszcze pod koniec spektaklu, kiedy powstanie z nich droga prowadząca do ołtarza (po spektaklu każdy z widzów otrzyma jeden na pamiątkę). Widownia znajduje się z trzech stron sceny, aktorzy siedzą pomiędzy publicznością. Na środku sceny stoi kamienny ołtarz, który okazuje się być Grobem Pańskim. W owym ołtarzu znajdują się drzwiczki, które aktorzy rozsuwają - wnętrze niewielkiego pomieszczenia jest puste. W ostatniej scenie spektaklu z ołtarza zdjęta zostanie kamienna płyta, blat, pod którym znajdą się kufle piwa - na nich leżeć będzie Ewa. Dla aktorki-alkoholiczki taki ołtarz okazał się być najodpowiedniejszy. Aktorom przygrywają muzycy, którzy siedzą na widowni, naprzeciw siebie. W głębi sceny widzimy drabinę - wejście na nią sprawia, że z nieba sypie się śnieg, który zwiastuje koniec kolejnej opowieści. Chwilę potem światło gaśnie, przechodzimy do kolejnej historii. Tym, co łączy większość scen jest alkohol (pociąganie z butelki obserwujemy przez cały spektakl) oraz rozczarowanie życiem towarzyszące każdej postaci. Tu nawet anioły nie wiedzą, dlaczego życie wygląda jak wygląda, nie widzą sensu z podejmowanych działaniach. W takim świecie trudno o szczęście.

Największym mankamentem węgierskiego spektaklu było przeniesienie niemalże całego ciężaru akcji na słowo - statyczna, skromna scenografia oraz muzyka nie odgrywały większej roli w przedstawieniu. Najważniejsze były opowieści bohaterów, co sprawiało, że po kilkudziesięciu minutach widzowie mogli odczuwać znużenie. Teatr jest sztuką wizualną, nawet najwytrwalszemu widzowi trudno skupić się na przekazie opartym wyłącznie na słowie. Węgierscy aktorzy poradzili sobie doskonale, grająca Ewę Erika Nádasy zaprezentowała także swój warsztat wokalny (trzy zamykające spektakl songi). Mimo wysiłków zespołu spektakl nie zachwycił. Zabrakło przekonania, że teatr jest syntezą sztuk.

“Alkoholicy” (Alkoholisták) András Visky, Teatr Gézy Gárdonyi, Eger, Węgry 
dramaturg: PÉTER JÓNÁS
reżyseria: MENYHÉRT SZEGVÁRI
scenografia: MENYHÉRT SZEGVÁRI, GYULA GRÓF
kostiumy: TAMÁSNÉ SZANISZLÓ
muzyka: LÁSZLÓ KÁTAI
kierownik sceny: ORSOLYA BAJUSZ

obsada:
Ewa/Maria - Erika Nádasy
Ojciec/Starszy Anioł - Valentin Venczel
Ojciec Kalman/Młodszy Anioł - Csaba Hüse
Trezor -  Erika Ivády
Dziecko - József Veres

Premiera: 6 lutego 2009 r.

Olga Ptak
Dziennik Teatralny Łódź
30 października 2010

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia