Słowik i pajace

10. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek "KATOWICE - DZIECIOM"

Kolejny dzień 10. Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek Katowice - Dzieciom, czyli poniedziałek przyniósł spektakle pod tytułem "Słowik", w wykonaniu Teatru "Baj Pomorski" z Torunia, oraz "Klaunadę" Teatru Bábkové Divadlo ze słowackich Koszyc. Niestety, dwa przedstawienia Teatru Animacji z Poznania: "Poznańskie koziołki" oraz "Noc poślubna. Ten trzeci" zostały odwołane. Na skutek tej nieprzewidzianej zmiany w repertuarze, widzowie w ramach rekompensaty zostali zaproszeni wieczorem do Galerii Teatru Ateneum na "Jamę" na podstawie prozy Franza Kafki, zaś poranne "Poznańskie koziołki" zostały zastąpione ponownym wystepem Zakarpackiego Teatru Lalek

„Słowik” należy chyba do najpopularniejszych z baśni Hansa Christiana Andersena. Historia cesarza Chin, który zapragnął panować również całkowicie nad śpiewem tytułowego słowika, od wielu dziesięcioleci jest opowiadana dzieciom na całym świecie. Adaptacja na potrzeby sceniczne Jacka Pietruskiego przenosi nas w magiczny świat Państwa Środka. Na uwagę zasługuje pomysłowa scenografia z wykorzystaniem gry światła, wykonana z różniących się rozmiarami prostopadłościanów i sześcianów o ścianach z materiału imitującego pergamin oraz parawanów z tego samego tworzywa. Dzięki zmianie koloru oświetlenia w ich wnętrzu, w ciągu kilku chwil widzowie przenoszeni byli w inną przestrzeń. Sam słowik był wyświetlanym przy użyciu białego światła jako to znikający, to znów pojawiający się zarys ptasiej sylwetki. Wykorzystane w spektaklu lalki, bardzo zręcznie animowane przez aktorów, na scenie żyją własnym, bajkowym życiem. Klimatyczności całej sztuce dodaje miła dla ucha muzyka i melodyjne piosenki. Nie brakuje również stosowania ciekawych i oryginalnych chwytów scenicznych. Cały spektakl można ze spokojem sumienia polecić wszystkim milusińskim i ich rodzicom.  

Z kolei „Klaunada” okazała się spektaklem zupełnie innym od „Słowika”. To opowieść o trupie trzech aktorów, którzy przybywają do pewnego miasteczka. Niestety, bez odpowiedniego pozwolenia nie będą mogli grać. Strażnik miejski, Pan K. Sylofon (Ivan Sogel) daje szansę aktorom, aby zaprezentowali swoje umiejętności. Jeśli spodoba mu się przedstawienie, będą mogli zostać w miasteczku. Dzięki temu, poznajemy historię trzech kukiełek cyrkowych. Smutny pajacyk Bac (Peter „Creek” Ordovan) i energiczny Bum (Juraj Fotul) są zakochani w tancerce Lince (Erika Molnarova). Stają więc w szranki o jej względy. Cała historia pełna jest cyrkowych gagów i zabawnych sytuacji. Pomimo braku tłumaczenia tekstu sztuki, widzowie nie raz śmieją się w głos. Na scenie prym wiodą na zmianę to lalki, to aktorzy ucharakteryzowani na cyrkowych klaunów. Spektakl jest wesoły i dynamiczny, zainteresował nie tylko najmłodszych, a i to pomimo bariery językowej. Radosną atmosferę podtrzymuje prosta, ale bardzo kolorowa scenografia oraz wykorzystywane do różnych błazeństw rekwizyty. Nie brakło też piosenek, a z całości można wyciągnąć morał, że miłość do drugiej osoby skłania nas do wielu poświęceń. Nawet do rezygnacji z przebywania blisko niej, jeśli tylko ceną będzie jej dobro.

Zarówno „Słowik” jak i „Klaunada”, pomimo tego, że tak bardzo od siebie różne, sprawiły widzom wiele radości. Ich wspólną zaletą było odsunięcie spraw codzienności na dalszy plan i przeniesienie publiczności w magiczny świat bajki. Być może wśród tych dwóch spektakli znajdzie się laureat konkursu...

SŁOWIK, Teatr „Baj Pomorski”, Toruń

KLAUNADA, Bábkové divadlo Košice, Koszyce (Słowacja)

Agnieszka Burek
Dziennik Teatralny Katowice
1 czerwca 2011

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia