Śmierć do nas nie pasuje

"Horror vacui" - reż. Agata Biziuk - Nieformalna Grupa "Avis"

Młodzi ludzie nie myślą o śmierci. Mało kto naprawdę o niej myśli. Śmierć dotyczy przecież innych. Magnetyczny spektakl o miejscu śmierci w naszym życiu pokazała w Teatrze Nowym Nieformalna Grupa "Avis"

Avis to jedna z najciekawszych młodych formacji teatralnych w Polsce. Grupa wznowiła działalność trzy lata temu. Jej skład to świeżo upieczeni absolwenci aktorstwa, sztuki lalkarskiej i reżyserii z Warszawy, Łodzi i Białegostoku. Łódzcy widzowie z pewnością pamiętają ich piękną "Kukułkę" graną najpierw jako spektakl dyplomowy, a potem włączoną do repertuaru Nowego. Młodzi artyści z profesjonalnym warsztatem jednoczą w spektaklach różne dziedziny: teatr słowa, teatr ruchu i teatr lalek, pojmowany szeroko jako świadome operowanie plastyką sceniczną.

Romantyczka i naukowiec

"Horror vacui" - zrealizowany jeszcze przed wakacjami w kooperacji z Teatrem Nowym i wznowiony w listopadzie - to jeden z przykładów rozszerzania granic teatru dramatycznego o środki teatru przedmiotu. Podstawą jest tekst napisany i wyreżyserowany przez Agatę Biziuk, przedstawicielkę najmłodszego pokolenia dramatopisarzy.

Na niemal pustej scenie widzimy czworo młodych ludzi. Zostali zamknięci w ciasnej przestrzeni, jakby w windzie, oznaczonej jedynie ramą światła i wiszącą nad ich głowami żarówką. Zatrzymani w pędzie dokądś i skazani na siebie, zaczynają opowiadać o swoim życiu. Różni ich niemal wszystko. Piotr (konsekwentny i przekonujący Wojciech Stolorz) jako zasadniczy naukowiec uważa, że związek dwóch osób jest najważniejszą decyzją w życiu i dlatego nie należy jej podejmować pod wpływem miłości. Egzaltowana romantyczka Beata (wyrazista Agnieszka Makowska) uprawia nieskrępowany "emocjonalny striptiz", bo w jej życiu najważniejsze są uczucia. Przelewa je bez opamiętania na Maksa (Paweł Stankiewicz), artystę muzyka o wrażliwości kowala, który wiecznie dobrze się zapowiada. Mozaikę charakterów uzupełnia Marlena (Ewelina Stepanczenko), amatorka clubbingu i przechodzenia z jednych ramion w drugie. 

Tekst nie różniłby się szczególnie od przegadanych nowych polskich dramatów, gdyby nie konsekwencja Biziuk w unikaniu dosłowności. "Horror vacui" jest zwolniony z obowiązku rejestrowania "prawdziwej" rzeczywistości, a to dzięki umiejętnie wkomponowanym elementom makabreski. Burzliwą dyskusję o seksie utnie nagłe pojawienie się bladej wątłej kobiety, która oznajmia, że jest Śmiercią. Jej niespodziewana obecność, sygnowana niepokojącą pulsującą muzyką, wprawia wszystkich w osłupienie. Nie pasuje do niczego, przeszkadza, jest absurdalna i nieprawdopodobna. Tak samo jak obecność Śmierci w naszej zagonionej, prozaicznej codzienności.

Izabela Maria Wilczewska jest w tej roli fantastyczna: pociągająca i przerażająca jednocześnie. Przekrzywia głowę jak ptak, nie panuje nad kończynami, jak dziecko zdziwione posiadaniem ciała, sunie po scenie jakby zawieszona nad ziemią. Kobieca i zwierzęca, szalona i piękna jest doskonałą personifikacją śmierci. Jej ciche trwanie zmienia sens wszystkich padających ze sceny słów.

Śmierć nie słyszy słów

"Horror vacui" to po łacinie "lęk przez pustką". W sztuce starożytnej oznaczał wypełnienie treścią całej powierzchni dzieła, bez zostawiania pustego tła. Biziuk zinterpretowała "horror vacui" jako współczesny lęk przed milczeniem, jako zagadywanie ciszy. Jej bohaterowie nie przestają mówić, bo mogą wtedy słyszeć bicie własnego serca, dźwięk nie dopuszczanych do głosu emocji i wreszcie - bliskość śmierci, o której istnieniu nie chcą słyszeć i pamiętać. Dramaturgia całości opiera się właśnie na napięciu między mówieniem a milczeniem. Nie przypadkiem Śmierć z wolna cedzi słowa, pomagając sobie gestami języka migowego. W porażająco trafnej koncepcji Biziuk Śmierć jest głucha. Nie reaguje na ludzkie gadanie, tłumaczenie, błaganie i wyjaśnianie. Co ją mogą obchodzić ambitne życiowe plany, niespełnione marzenia, wizje przyszłości skoro ich nie słyszy. Bezradnie rozkłada ręce, bo dociera do niej tylko bezgłośne otwieranie ust. W obliczu Śmierci mówienie nie ma sensu.

Spektakl jest czysty i przenikliwy, hipnotyzuje aktorstwem, dotyka prostotą i wymownością scenicznych znaków. Jak tego finałowego, w którym Śmierć wypowie słowo "człowiek" i spuści powietrze z trzymanego w dłoni balonika 

Nieformalna Grupa "Avis": "Horror vacui", tekst i reż. Agata Biziuk, scenogr. Agnieszka Makowska, muz. Robert Łuczak; prezentacja 13-15 listopada 2009 r. w Teatrze Nowym w cyklu "Nowy przedstawia"

Monika Wasilewska
Gazeta Wyborcza Łódź
17 listopada 2009

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...