Śmierć reżysera

"Amfitrion" - XIII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje

Wojtek Klemm popełnia plagiat w majestacie prawa.W centrum sceny, drukowanymi literami, a do tego, czarno na białym, składa swój podpis pod ,,Amfitrionem" Plauta według von Kleista: "IT\'S NOT YOU, IT\'S ME", a w wolnym tłumaczeniu: ‘TO NIE WY, ALE JA". Bezkarnie. Bo tożsamość \'prawdziwego\' autora jest nieznana

W poszukiwaniu pierwowzoru tytułowej postaci, źródła odsyłają do: Sofoklesa, Eurypidesa, Platona, Archipposa etc. Kto zatem popełnił plagiat, a kto dzieło? Czyja to ‘gęba’? Pytanie pozostaje otwarte. Klemmowi udaje się zatem w ,,Amfitrionie” to, co byłoby niemożliwe u Gombrowicza - ucieczka przed gębą Klemma. Uwaga: marzenia się spełniają.  

Ale, nie demonizujmy gęby. Gęba nie taka straszna jak ją malują. Ba! Po gębę tebańskiego wodza, Amfitriona, sięga sam Jowisz - bóg bogów- by uwieść jego małżonkę, Alkmenę. Znaną, wszem i wobec, z przywiązania do męża, a raczej - do jego gęby. Bo Jowisz osiąga swój cel w micie dzięki twarzy Amfitriona. Zatem, trawestując Klemma, ‘GĘBA RULES’? Pomyłka Alkmeny zaleca jednak nieufność wobec boskich (odreżyserskich) ‘podpisów’.

Istotnie, w wymiarze symbolicznym, zdrada Alkmeny to zdrada treści na rzecz formy (gęby). Ale głębiej, to unieważnienie pozornie nierozerwalnego związku między treścią a formą, widoczne w ,,Amfitrionie” na wielu poziomach. Treść u Klemma wcale nie wynika z formy. Relacja między jednym a drugim jest czysto umowna. I tak, to Alkmena nadaje treści (ukochanemu) jej formę. A dla Alkmeny ‘amfitrion’ jest właśnie formą (gębą) miłości. To jej synonim na miłość. Dlatego Jowisz - businessman, przeciwieństwo Amfitriona-abnegata, jest dla niej mimo wszystko amfitrionem.

W podobnej sytuacji Klemm stawia widza. Niczym Jowisz, poddaje w wątpliwość sceniczną gębę ,,Amfitriona”, a publiczność obsadza w roli zdezorientowanej Alkmeny. Bo jego spektakl nie ma znaków szczególnych. Jest bez gęby. To bardziej próba niż premiera, tzw. ‘work in progress (z ang. ‘spektakl w procesie tworzenia’ ). Aktorzy dopiero mierzą się z postaciami na scenie. Zmieniają koncepcje roli. Raz grają na pół gwizdka, a raz na sto procent. Wchodzą i wychodzą z roli. Tworzą sceniczne kreacje tu i teraz, co tworzy wokół spektaklu aurę unikalności i autentyczności. Sam Klemm też próbuje różnych strategii. Przesuwa granice dramatu, wprowadzając piosenki do przedstawienia, albo ucieka w oryginalną tragifarsę. Co ciekawe, każda wyczuwalna odreżyserska ingerencja wywołuje zgrzyt. Jaka piękna katastrofa. Ale czy w scenariuszu?

Być może ,,Amfitrion” Klemma to spektakl o ‘gęby’ poszukiwaniu, albo rodzaj tragikomicznej, proustowskiej nostalgii za gębą straconą, lub trawestacja popularnej obecnie formy bez… formy czyli formy (gęby) otwartej. Jedno jest pewne, tzn. „śmierć autora”*, a w tym przypadku, śmierć reżysera, a z nią - śmierć odreżyserskich intencji. To widz tworzy spektakl Klemma. Umarł reżyser, niech żyje reżyser. Dla niezależnych.

* Roland Barthes, „Śmierć autora”

Monika Gorzelak
Dziennik Teatralny Katowice
1 kwietnia 2011

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia