Śmierć w dwóch aktach

"Na czworakach" - reż: Ryszard Major - Teatr Polski w Szczecinie

Przygnebiajacy obraz umierania twórcy i jego mitu ubrany w forsę i literackie odniesienia. "Na czworakach" Tadeusza Różewicza powstało 40 lat temu, ale właśnie dziś, w tabloidowej rzeczywistości, brzmi szczególnie przejmująco. W sobotę w szczecińskim Teatrze Polskim można się było o tym przekonać.

"Na czworakach" to z pewnością nie jest tekst łatwy: naszpikowany literackimi odniesieniami (do Witkacego, Krasińskiego, Kochanowskiego czy Goethego), zmieniającymi się formami i grą słowną, wymaga od widza nie tylko skupienia, ale i dużego oczytania. 

Bohaterem sztuki jest Laurenty, pisarz i autorytet. Nie ma encyklopedii, w której nie znalazłaby się o nim notka, medale nie mieszczą mu się w szufladach, o zaszczyt rozmowy z nim ubiegają się ministrowie. Na Laurentym większe wrażenie robi jednak coś zupełnie innego: niespodziewana świadomość własnej starości i nadciągającej śmierci. Trochę odmiany w te niewesołe realia wnosi Dziewczyna pisząca o Laurentym dysertację naukową. Rozmowa z młodą kobietą przybiera nieoczekiwany obrót - podszytych erotycznym napięciem zalotów... 

Jeśli poczytać o dotychczasowych wystawieniach sztuki Tadeusza Różewicza, to zauważyć można, iż ich reżyserzy kładli akcenty na bardzo różne aspekty: starość, zanik duszy, kłopotliwą cielesność. Ryszard Major, którego dziełem jest sobotnia premiera w Teatrze Polskim, skupił się na miejscu twórcy w społeczeństwie. Laurenty za życia to Mistrz, przed którym inni nie boją się paść na kolana. Po śmierci pisarz staje się eksponatem w swoim muzeum, bohaterem bzdurnych opowieści o miłości do roślin (szczególnie trawy-mowy) snutych przez wystrojoną Wdowę, niepotrzebną nikomu legendą, obiektem kpin odwiedzających przybytek licznych szkolnych wycieczek. 

"Na czworakach" to jednak przede wszystkim opowieść o umieraniu. Umieraniu nieuchronnym, mimo rozpaczliwych prób czepiania się życia czy nawet chwilowego triumfu nad młodością. Przedstawienie Ryszarda Majora odmalowuje to w sposób niezwykle sugestywny. 

Na pochwały zasługują grający w spektaklu aktorzy. Nietypowo obsadzony w głównej roli Michał Janicki przypomina, iż ma nie tylko ogromną vis comica, ale sprawdza się też w repertuarze poważniejszym (aktor zdecydował się zagrać mimo poważnej kontuzji nogi odniesionej w wypadku dwa dni przed premierą). Przyciąga uwagę śliczna Sylwia Różycka (Dziewczyna), trudna do rozpoznania w ciemnej peruce. Świetnie sprawdzają się także Małgorzata Chryc-Filary w roli Pelasi swobodnie przechodzącej z literackiej polszczyzny na chłopską gwarę i Jacek Polaczek jako histeryczny Sitko. 

Trudno o takich spektaklach jak "Na czworakach" mówić, że się podobają - mają one raczej niepokoić, przejmować, skłaniać do myślenia. I to wszystko Ryszardowi Majorowi udało się z nawiązką.

Katarzyna Strózyk
Kurier Szczecinski
27 maja 2009

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...