Śmiertelne sidła

"My, dzieci z dworca Zoo" - reż. Giovanni Castellanos - Teatr Kamienica, Warszawa

Wszyscy dochodzimy w swoim życiu do momentu, w którym należy ostatecznie wybrać drogę, opowiadając się po stronie dobra lub zła. Spektakl „My, dzieci z dworca Zoo" ukazuje losy Christiane F. (Gracja Niedźwiedź), która w wieku zaledwie dwunastu lat po raz pierwszy sięgnęła po narkotyki. Co kierowało nieświadomym konsekwencji dzieckiem i jak to możliwe, że dorośli nie zapobiegli tragedii, która wydarzyła się w życiu bohaterki?

Pierwszy akt spektaklu kolumbijskiego reżysera, Giovaniego Castellanosa przedstawia świat „początkujących" narkomanów w sposób intrygujący i porywający. Wrażenie to potęgują dyskotekowa muzyka wydobywająca się z głośników oraz intensywne światła. Wspólne spędzanie czasu dla paczki przyjaciół jest najważniejsze, gdyż wierzą oni głęboko w szczerość swoich uczuć. Wzajemne relacje zdają się mieć dla nich duże znaczenie, choć nie przypominają normalnej, zdrowej przyjaźni. Dla dzieci jest to sposób na wypełnienie pustki, gdy w domu nie mogą liczyć na miłość i akceptację. Choć spektakl przedstawia rzeczywistość słynnego berlińskiego dworca Zoo z lat 60. i 70. XX wieku, niesie ze sobą wiele uniwersalnych pouczeń dotyczących konsekwencji zaniedbania podstawowych potrzeb człowieka – kochania i bycia kochanym. W tym przypadku zabrakło miłości nie tylko rodzicielskiej, ale również współczującej miłości-caritas, przejawiającej się w opiece nad najbardziej potrzebującymi: ubogimi, uzależnionymi, chorymi i opuszczonymi. Dzieci z dworca Zoo pozostawiono bez jakiejkolwiek pomocy, zostały potępione i skazane na zapomnienie.

Początkowo energetyczne przedstawienie ukazuje życie paczki Christiane F. jako barwne i atrakcyjne, kusząca dla widza staje się wizja uczestniczenia w rozrywce, jaką proponują Christiane jej nowi znajomi. Zaskakujący jest fakt, iż spektakl, mający przestrzegać młodzież przed sięgnięciem po narkotyki, na wstępie bardziej zachęca, niż odwodzi od tego. Aktorzy grają na przemian różne role, wcielając się w postaci z książki. Dialogi między główną bohaterką, a pozostałymi członkami paczki skonstruowane są w taki sposób, aby wciąż podkreślona była możliwość podjęcia słusznej decyzji , odmówienia dawki, odwrotu od coraz bardziej niebezpiecznej sytuacji. W danym momencie jednak nikt jeszcze nie ma świadomości, jaki wyrok czeka za sięgnięcie po heroinę, jeden z najsilniej uzależniających, zarówno psychicznie, jak i fizycznie środków. Bohaterowie nie przewidują, gdzie mogą się znaleźć po niedługim czasie szalenie niebezpiecznej „zabawy" z narkotykami. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie Kessi - Katarzyna Ptasińska w przekonywujący sposób odgrywa rolę beztroskiej, cynicznej i lekkomyślnej przyjaciółki Christiany. Nałóg przychodzi powoli, wkrada się jak złodziej, by później zniewolić i zniszczyć życie bohaterów. Zabawa, którą rozpoczęli jako dzieci, zakryła przed nimi prawdziwe konsekwencje sięgania po narkotyki. Główna bohaterka nie miała szansy i odpowiednich warunków, by poprawnie ukształtować swój charakter oraz sumienie, które we właściwym momencie mogłoby okazać się dla niej zbawienne.

Uboga scenografia Wojciecha Stefaniaka, składała się zaledwie z kilku parawanów oklejonych przezroczystą taśmą oraz metalowych taboretów. Dzięki ograniczonym rekwizytom, artyści wysuwają się na pierwszy plan i skupiają całą uwagę publiczności. Wszyscy aktorzy grający w tym przedstawieniu (Magdalena Nieć, Gracja Niedźwiedź, Katarzyna Ptasińska, Marcel Sabat, Adam Serowaniec) zasługują na szczególne wyróżnienie, ponieważ dzięki autentyczności, przekonującym i przejmującym środkom wyrazu, widzowie mogli poczuć rzeczywistą powagę poruszanego problemu narkomanii wśród młodzieży. Ekspresyjna gra aktorska, niekiedy ostre i nieprzewidywalne zwroty akcji dodają dramaturgii, nie pozostawiając nikogo obojętnym na historię ofiar bezwzględnego systemu, dla którego pojedynczy człowiek niewiele znaczy. Często następowało gwałtowne przerywanie scen, np. przez głośno wykrzyknięte przekleństwo lub muzykę. Szczególnie zapada w pamięć scena, w której Magdalena Nieć opuszcza salę, jakby zrezygnowała z dalszej gry. Prowokacja wywołuje poruszenie na widowni i niepotrzebnie odrywa od głównego wątku. Z drugiej strony, dobrym pomysłem okazało się wykorzystanie piosenek zespołu Dżem, które nie tylko świetnie komponowały się z klimatem przedstawienia, ale swoją tematyką nawiązywały do problemu narkomanii w Polsce. Ryszard Riedel, frontman zespołu, również walczył z heroinowym uzależnieniem.

Kolejnym interesującym zabiegiem reżyserskim było powtarzanie przez aktorów ważnych, szczególnie pouczających fragmentów książki. Bardzo przejmująca była scena, w której Marcel Sabat recytuje list pożegnalny Axela -„Zamierzam skończyć ze sobą, bo narkoman przynosi same kłopoty, gorycz i rozpacz rodzinie i przyjaciołom. Wykańcza nie tylko siebie, ale i innych. Dziękuję za wszystko moim rodzicom i kochanej babuni. Fizycznie jestem już zero. Być narkomanem to ostatnie dno. Ale kto wpycha ludzi, którzy przychodzą na świat młodzi i pełni życia, w to nieszczęście? Niech ten list będzie ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy stoją przed decyzją: A może ja też spróbuję? Idioci, popatrzcie na mnie." Słowa te odbijały się echem na sali tak, aby każdemu z widzów mogły zapaść głęboko w pamięci.

Spektakl kończy się sceną odegraną rewelacyjnie przez Grację Niedźwiedź, w której Christiane wyobraża sobie życie bez narkotyków. Dziewczyna marzy o przyszłym domu, który pragnie wybudować w pozostałościach kopalni, aby nigdy już nie ujrzeć światła dziennego. Aktorka siedzi ze spuszczoną głową, a w jej głosie słychać zmęczenie i rezygnację. Śmiertelne sidła uzależnienia, w których znalazła się Christiane F. pozostały jej brzemieniem, mimo wielokrotnych prób leczenia.

Teatr Kamienica podjął się wystawienia spektaklu o wyjątkowo trudnej tematyce, przypominając wszystkim, którzy kiedyś zetknęli się z reportażem „My, dzieci z dworca Zoo" o tym, jak ogromną niesie on wartość. Po raz kolejny udało się pokazać, że za pomocą środków jakie daje teatr możliwym staje się odkrycie nowych interpretacji. Oglądając to przedstawienie, wracają wspomnienia z przeczytanej książki, która, moim zdaniem powinna stanowić obowiązkową lekturę szkolną. Porywające, ekscytujące przedstawienie to nie tylko opowieść o losach Christiane F.,ale także o tym, jak nałóg pod przykrywką wolności usidla nas i upadla. Mimo iż, spektakl nie wprowadza dodatkowych treści, a jedynie opiera się na dobrze znanej większości historii, możemy na nowo odkryć przesłanie, jakie swoją sztuką chcieli przekazać Kai Hermann oraz Horst Rieck. Na dworcu Zoo w Berlinie zderzyli się z przerażającą rzeczywistością, która dzięki świadectwu w gruncie rzeczy niewinnych jeszcze dzieci, na zawsze pozostanie bezcenną lekcją dla przyszłych pokoleń.

 

Julia Zdzieszyńska
Dziennik Teatralny Warszawa
7 czerwca 2014

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...