Śmieszni i smutni

"Jakobi i Leidental" - reż. Marcin Hycnar - Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie

Niewątpliwie wszystkie spektakle Hanocha Levina dałoby się sprowadzić do wspólnego mianownika, ale byłoby to za proste. Co sprawia, że publiczność wychodzi z jego sztuk tyleż ubawiona, co poruszona?

Najprościej można to nazwać umiejętnością dotarcia do istoty człowieczeństwa. Bo człowiek składa się z tego, co piękne, nieuchwytne, mistyczne, ale też i z tego, co brzydkie, wstydliwe, związane z fizjologią, od której nikt nie ucieknie, a co chciałby ukryć, nawet przed sobą. A Levin na przekór wszystkim odkrywa to bezceremonialnie.

Choć urodził się w Tel Awiwie, korzeniami związany jest z Polską. Jego rodzina pochodziła spod Opoczna, jednak ja w jego twórczości silnych koneksji z naszym krajem nie widzę. Raczej doceniam uniwersalizm, odkrywanie zwykłych dramatów i poczucia samotności jego bohaterów. A nade wszystko: różnorodność materii scenicznej, dającej pole do popisu wyobraźni reżyserskiej.

Fabuła jest prosta: dwaj przyjaciele Jacobi i Leidental (Jacek Braciak i Michał Sitarski) od lat spędzają czas, grając w domino i pijąc herbatę. I nagle w dniu 40. urodzin Jacobi postanawia zmienić swoje życie, zrywając nużący go związek w nadziei na spotkanie fascynującej przygody. Poznaje kobietę, Rut, która podaje się za aktorkę. Pozostawiony sam sobie Leidental stara się za wszelką cenę uczestniczyć w życiu przyjaciela. Nadzieja na lepsze życie, na miłość nie przynosi spełnienia. Rozczarowanie sprawia, że przyjaciele wracają do swoich rytuałów.

Spektakl wystawiony w Teatrze Powszechnym to gatunek trudny do sprecyzowania. Utalentowany reżyser Marcin Hycnar wpisał w groteskową formę cały tragizm egzystencji ludzkiej. Hycnar wydobył z tekstu najdrobniejsze niuanse, tworząc opowieść o kondycji świata i jednostki.

Świat stworzony przez Levina to mikrokosmos, gdzie zagubieni szukamy swojego miejsca. Świat w miniaturze, co podkreśla scenografia w kształcie dziecinnego pudełka autorstwa Julii Skrzyneckiej. To mimodram i klaunada, a najsmutniejszą postacią w cyrku jest właśnie clown. Reżyser, posługując się elementami kabaretu, dobrał do farsowo ustawionych piosenek muzykę współczesną Czesława Mozila. Całość dzięki charakteryzacji doskonale prowadzonych aktorów prowadzi nas w stronę teatru absurdu, rodem z Ionesco czy Becketta.

Hanna Karolak
Gość Niedzielny
22 sierpnia 2014

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Malta Festival Poznań ...
Michał Merczyński
Dziś ogłaszamy kolejne wydarzenia, kt...