Spektakl lwowskiego teatru w Polsce

"Hiob" - reż. Jarosław Fedoryszyn - Miejski Teatr Woskriesinnia we Lwowie

Widowisko plenerowe pt. Hiob oparty jest na poemacie Karola Wojtyły, Papieża Jana Pawła II. Nie jest ono wiernym przeniesieniem spektaklu teatralnego z sali na ulicę. Woskresinnia z właściwym sobie rozmachem sięga po typowe dla ulicznego teatru środki ekspresji, olbrzymie drabiny, jeżdżące wehikuły, ogień i efekty pirotechniczne. Z intymnego spektaklu w przestrzeni zamkniętej, poruszającego i wzruszającego pozostaje jedynie opowieść tutaj wzbogacona w widowiskowe środki teatralne i przemieniona w wielkie widowisko. Także tutaj idea przedstawienia dotyka relacji między Bogiem a człowiekiem - linearnej zależności kiedy Bóg daje i Bóg zabiera.

Dla XIX-wiecznego francuskiego pisarza Gustawa Flauberta biblijna Księga Hioba była najpiękniejszym poematem świata. Wcześniej poruszyła mocno Woltera i Byrona. W podobnej tonacji o swoim żalu do Boga pisał nasz Jan Kochanowski w Trenach. Współczesny francuski pisarz i filozof Francoise Chirpaz w swojej interpretacji tego dzieła dał podtytuł Poemat nadziei, bo jego zdaniem owa księga sprawia, że "zatrzymujemy się nad przepaścią rozpaczy "Woskresinnia opowiada o Hiobie, którego Bóg doświadcza cierpieniem, by upokorzyć szatana.

To opowieść pełna zwątpień, niepewności, odruchów buntu i nadziei. Jasny i widowiskowy charakter spektaklu pomaga aktorom wyrazić Boską wierność dla tych którzy są mu posłuszni.

Lwowski Teatr Woskresinnia powstał we Lwowie w 1990 roku na fali przeobrażeń społecznych po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Teatr Woskresinnia pod dyrekcją Jarosława Fedoryszyna – absolwenta reżyserii Instytutu Teatralnego w Charkowie i moskiewskiego GITIS bardzo szybko podbił serca lwowskiej publiczności prezentując światową dramaturgię, która dotąd nie była prezentowana na scenach dramatycznych Ukrainy. Krok po kroku, wypracowywano własną, charakterystyczną formułę sceniczną, łączącą tradycyjne psychologiczne aktorstwo z nowatorską formą plastyczną. Artyści Teatru Woskresinnia w ciągu swojego ponad dwudziestoletniego istnienia, prezentowali swoje spektakle w Ukrainie.Chętnie zapraszani do Polski wzięli udział w międzynarodowych festiwalach teatralnych m.in. we Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Kaliszu, Warszawie. Odwiedzili też festiwale w Edynburgu, Nowym Sadzie, Lublanie, Mariborze, Holzminden, Archangielsku, Trabzonie, Brześciu, Lenz, Kairze, Bratysławie, Moskwie, Seulu, Valladolid, Salamance, Pradze, Montegranaro, Teheranie, Leuven, Bremie, Goerlitz, Puli. Od 1996 roku Woskresinnia specjalizuje się w realizacji przedstawień plenerowych. Rozmach i widowiskowość spektakli, połączone z mistrzowską grą aktorska przyniosły Teatrowi rozgłos i uznanie publiczności. W 2010 roku w dowód uznania osiągnięć artystycznych Ministerstwo Kultury Ukrainy nadało Teatrowi wysoce prestiżowy status teatru akademickiego.

Głosy prasy

"Hiob" - teatr Woskresinnia

Hiob - siwo - włoso - brody mężczyzna o żywej, pięknej twarzy i żona Hioba - długowłosa kobieta o wielkich oczach; spowici w światło i w ciemność, w swą nagość przed Bogiem i łachman ziemski, poniżeni i wywyższeni. I te wszystkie nieszczęścia, obleczone grozą i rozpaczą - w widzu odzywa się nieświadomy sprzeciw przed zbliżaniem się rozbieganych dopustów, przeciw skrzyżowaniu z nimi wzroku. I te same bóle, które wreszcie - dzięki ufności Hioba - stają się chwałą, odzianą w czystą biel. Cóż z tego, że rozwiązania formalne wydają się być jednoznaczne i banalne? Nie skomplikowane i nie przeintelektualizowane., ale też ani prymitywne, ani głupie. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z teatrem plenerowym, gdzie trzeba przyjąć, że publiczność bywa przypadkowa i wśród koneserów, zdarzają się przechodnie i gapie, a scena uliczna ku nim właśnie się zwraca. Środki formalne istotnie nie wymagają od widza ekwilibrystyki intelektualnej, ale są czytelne i przejmujące, choć oczywiste. Estetyka przedstawienia doskonale spaja się z jego przesłaniem, przywodząc na myśl marność tego świata i pokorne szeptanie „Bóg dał - Bóg wziął" . Popiół, nicość, przemijanie - ponure myśli i skojarzenia, refleksje, które tchnęłyby beznadzieją, gdyby nie podniosły moment wywyższenia, kiedy zmaltretowane oczy Hioba wreszcie się uśmiechają. Przeszywająca muzyka, raz jak z „Ostatniego kuszenia...", raz jak z prawosławnej cerkwi. Cały spektakl mroczny, choć rozświetlany ogniem i racami, w pełni oddający nieszczęsną kondycję człowieka, któremu prócz pokory, ufności i nadziei nie pozostaje nic. bg wkazimierzudolnym.pl 24 lica 2009

Misterium światła, dźwięku i obrazu w scenerii coraz bardziej pochłanianych przez mrok kazimierskich kamieniczek. Hiob wg młodzieńczej sztuki Karola Wojtyły w wykonaniu Lwowskiego Teatru Woskresinnia 24 lipca zainaugurował Festiwal Kazimierskie Inspiracje 2009.

Na tle Fary stoi na Rynku 6 konstrukcji osłoniętych pakowym papierem. Nad Kazimierzem powoli zapada zmrok. Powoli zaczyna się spektakl. Zapalają się ognie, po rynku snuje się kadzidlany dym. Odgłosy burzy. Konstrukcje ożywają, wyłaniają się z nich postacie na szczudłach ubrane w widmowe szaty. Niczym orszak żebraków – przecież: „Dał Pan i zabrał Pan" – człowiek sam z siebie nie ma nic. Orszak ten niczym chór w tragedii greckiej cały czas towarzyszy bohaterom spektaklu. Jest świadkiem szczęścia, a wkrótce dramatu Hioba – utraty majątku, śmierci dzieci, i zmienia się w chór żałobników, który mimo rozpaczy głosi jednak nadzieję: "wiarę umacniaj i kaj się, i tylko tak oczyścisz duszę". Jutowe kostiumy wzbogacają tkaniny białe, czerwone czy czarne wzmacniając tym samym dramaturgię akcji.

Scenografia – podobnie jak kostiumy przygotowana pod kierunkiem Ali Fedoryszyny – jest równie ascetyczna. To tylko proste drabiny, które są i drogą Hioba do szczęścia i jego gościnnym domem –ze stołem nakrytym białym obrusem – by wkrótce przekształcić się w miejsce odarte z bogactw. Stają się w końcu krzyżem Chrystusa i grotą objawienia, w której pojawia się postać Maryi (?).

„Hiob" Karola Wojtyły w interpretacji Jarosława Fedoryszyna akcentuje ponadczasowość starotestamentowej historii. Próbując zgłębić tajemnicę cierpienia Hioba boleśnie dotkniętego przez Los, opowiada o relacjach: Bóg – człowiek w sytuacji: „Dał Pan i zabrał Pan". Przytłaczany kolejnymi nieszczęściami bohater widzi nagle Chrystusa i odkrywa sens ofiary. Pozostaje więc wierny Bogu. Mimo wszystko.

Baczcie czasu hiobowego, baczcie czasu doświadczenia... Spektakl nie pozwala nam zapomnieć o ponadczasowości hiobowej historii. Niesie jednak wiarę, że świat zostanie kiedyś ocalony mimo cierpień.

„Hiob" grany z powodzeniem nie tylko we Lwowie, ale w wielu krajach świata w tym roku otrzymał nagrodę "Perły" na IV Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Europy Środkowej "Sąsiedzi" w Lublinie, która dołączyła do bogatej kolekcji nagród lwowskiego teatru. Doceniła to również i kazimierska publiczność. www.kazimierzdolny.pl, Kazimierskie Inspiracje 2009

Opowieść Hiobowa

XXXIV Opolskie Konfrontacje Teatralne "Klasyka Polska - 2009", rozpoczęły się od plenerowego przedstawienia "Hioba " Karola Wojtyły, wystawionego przez Lwowski Teatr Woskresinnia. Jednak tym razem, na ten szczególny wieczór, inaugurujący spotkania z klasyką, zazwyczaj długo oczekiwany i radosny, kładły się cienie tragedii - tej odległej biblijnego Hioba i tej najnowszej z Kamienia Pomorskiego, obytej żałobą narodową. Życie dopisało wstrząsający epilog do inscenizacji młodzieńczego dramatu Karola Wojtyły. Telewizyjne relacje z pożogi przypominały, że tragizm ludzkiego losu nie jest archaicznym zapisem, spoczywającym w zakamarkach bibliotek, ale jest doświadczeniem realnym i współczesnym, spadającym jak grom z jasnego nieba. Buchające jęzory ognia, którymi posłużyli się twórcy spektaklu, przywołały wspomnienie płonącego domu,wspomnienie biblijnej opowieści przenikającej się z traumą II wojny światowej, gdzie tytułowy Hiob stał się symbolem cierpiącej Polski, oczekującej na zmartwychwstanie. Sztuka napisana pod wpływem przeżyć września 1939 roku, zapomniana albo niedoceniana przez polskie teatry, stała się inspiracją dla artystów ze Lwowa, ukazujących z plastyczną ekspresją żywe obrazy, zatopione w muzyce i pieśniach starocerkiewnych przy ascetycznym cytowaniu tekstu dramatu. Publiczność zgromadzona na opolskim rynku w scenerii światła i ciemności, obcowała z magiczną przestrzenią teatru, w przenośni i dosłownie, bowiem " Hioba " grano przed dawną siedzibą słynnego Teatru 13 Rzędów, a przed spektaklem podczas otwarcia Konfrontacji, przywołano ducha jego twórcy. Janusz Wójcik, Śląsk nr 5/05-2009

Magiczny blask teatru

Na finał dwudniowego święta teatru organizatorzy przygotowali prawdziwą gratkę dla miłośników tego gatunku sztuki. Ukraiński Teatr Woskresinnia, który mińszczanie doskonale znają i kochają. Po oszałamiającym sukcesie prezentowanego dwa lata temu „Wiśniowego sadu" i po rewelacyjnym przyjęciu ubiegłorocznego spektaklu „Gloria" teatr pod kierunkiem wspaniałego Jarosława Fedoryszyna znów zachwycił publiczność. Jak zwykle nie zabrakło umiejętnego połączenia niezwykle wyrazistych środków wyrazu, będących wizytówką tego teatru, z ponadczasową interpretacją dzieła, którym tym razem był „Hiob" z poematu Karola Wojtyły. Teatr Woskresinnia po raz kolejny pokazał, że ważne i trudne treści można zaprezentować posługując się całym arsenałem środków pozostających w dyspozycji teatrów ulicznych. W „Hiobie" nie zabrakło popisów szczudlarzy, tańca z ogniem, efektów pirotechnicznych, fascynujących kostiumów i przejmującej muzyki. Co ważne, te czasem wręcz cyrkowe popisy zostały tak wkomponowane w spektakl, że w niczym nie odzierały go z dramatyzmu. Wręcz przeciwnie, każdy z elementów scenografii i choreografii budował wielkie widowisko o relacji człowieka z Bogiem. Jednym słowem „Hiob", będący ostatnim spektaklem dwudniowego święta teatru, z całą pewnością był doskonałą klamrą zamykającą festiwalowy przegląd. Monika Rozalska, Nowy Dzwon 23 lipca 2013

Tychy 26 kwietnia - Teatr Mały, Bielsko-Biała 27 kwietnia - Teatr Polski

(-)
Materiał Teatru
5 kwietnia 2014

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...