Spełnienia marzeń Jon!

„tik...tik... Bum!" - aut. Jonathan Larson - reż. Wojciech Kępczyński – Teatr Muzyczny Roma w Warszawie

Musical „tick...tick...Boom" stworzony przez Jonathana Larsona podbijał serca widzów na Broadwayu w latach 90. Tę historię łatwo pokochać. Dlaczego? Bo jest bliska widzom. Opowiada o niespełnionych marzeniach, próbach podejmowanych przez jednostkę, o drodze do szczęścia, niesatysfakcjonującej pracy, skomplikowanej miłości, przyjaźni, śmierci. Czy brzmi choć trochę znajomo?

„tik...tik...Bum!" opowiada historię niespełnionego kompozytora Jona (Marcin Franc), który wciąż pracuje nad musicalem, który będzie nadawał się do wystawienia na Broadwayu. Przed swoimi 30 urodzinami muzyk zaczyna wątpić w sens swoich marzeń, a także napotyka problemy w życiu prywatnym: komplikuje się jego życie miłosne u boku Susan (Maria Tyszkiewicz), a przyjaźń z Michaelem (Maciej Dybowski) zostaje wystawiona na próbę.

Fabuła jest słodko-gorzka, nie brakuje w dialogach ironii, a także żartu. Zresztą cały spektakl podszyty jest komizmem słownym. Tłumaczenie Michała Wojnarowskiego przypadło widzom do gustu, co wnioskuję po śmiechu ze strony publiczności.

Ten musical to przede wszystkim cudowna muzyka Larsona, której w Polsce nie zatracono. Czuwał nad tym kierownik muzyczny – Jakub Lubowicz. Co więcej, przez cały spektakl muzycy grają nad sceną, dzięki czemu można ich zobaczyć, a co najważniejsze usłyszeć. Całość dopełniła urokliwa choreografia Agnieszki Brańskiej.

Scenografia w wykonaniu Mariusza Napierały składa się z pianina, kanapy, dwóch biurek oraz skórzanych krzeseł, a ściana pokryta jest szarą tapetą. Na niej widać plakaty najpiękniejszych musicali w historii, jak: „Cabaret", „Upiór w Operze", „Nędznicy", „Koty". Coś pięknego! Kostiumy Anny Waś są codzienne – od jeansów po garnitury – głównie w kolorach szarości, bieli.

Kolejną siłą tego spektaklu są aktorzy. Widać, że wykonali ogromną pracę nad przygotowaniem i to wyszło. Widzom się bardzo podobało, bo oklaski trwały długo...Tercet aktorski też (moim zdaniem) dobrze czuł się na scenie.

Marcin Franc w roli Jona miał arcytrudne zadanie. Przez cały spektakl nie zszedł ze sceny, nawet na chwilkę. Oprócz tego był narratorem historii i utrzymywał kontakt z publicznością. Była w jego kreacji lekkość. Franc przepięknie śpiewa i śmiało mogę napisać, że wokalem „powalił" widzów na kolana.

W roli Susan wystąpiła Maria Tyszkiewicz, która świetnie odnalazła się w roli zakochanej, ale zbuntowanej artystki. Aktorka kreowała także mniejsze role, podszyte humorem i przyznaję, że kobieta ma duży potencjał komediowy i w takim wcieleniu, mam nadzieję, jeszcze ją zobaczyć. Oczywiście Maria bardzo dobrze śpiewa, a jej solowa piosenka to istne piękno.

Scenicznym kameleonem był Maciej Dybowski jako Michael, a także jako ojciec, sprzedawca i stażysta. W trzech bezimiennych rolach aktor niezwykle bawił, szczególnie w scenie w cukierni, którą trzeba koniecznie zobaczyć, bo komizmu w niej co niemiara. Jako Michael wzruszył mnie ogromnie. Dlaczego? Ta naturalność i realność postaci chwyciła mnie za serce. Nie trzeba „rozwalić" połowy sceny, aby zostać zauważonym. Czasami mniej znaczy lepiej. Zmieniające się tony głosu Maćka, mimika odwzorująca to, co mówi jego bohater i aksamitny, delikatny wokal oczarowały mnie. Ile razy się wzruszyłam...to tajemnica. Coś niebywałego!

Musical „tik...tik...Bum!", w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego, przemówił do mnie. Myślę, że trafi do wielu z nas, bo kto nie chciałby spełnić swoich marzeń i być szczęśliwym. Niepowodzenia są w to wpisane, ale jak śpiewają nasi bohaterowie – należy działać.

Wrócę na ten spektakl, pewnie nie raz. Muzyka, wokal, przezdolni aktorzy i ta tematyka sklejają się w cudowną całość. Bez ryzyka piszę, że zapraszam! Nie zabraknie kilku łez, ale i nuty wesołości.

Ponadto, musical o musicalu, w musicalowym teatrze...? Czy to nie brzmi wspaniale? Czeka widzów prawdziwe BUM!

Zuzanna Styczeń
Dziennik Teatralny Warszawa
22 listopada 2023

Książka tygodnia

Białość
Wydawnictwo ArtRage
Jon Fosse

Trailer tygodnia