Spór Polaka z Ukraińcem

"Cieśnina duchów. Manitoba" - reż. J. Zdrada - Teatr im. Siemaszkowej w Rzeszowie

Powrotem do przeszłości Teatr im. Wandy Siemaszkowej rozpoczął nowy sezon teatralny. 28 września odbyła się prapremiera "Cieśniny duchów. MANITOBA". Sztuka ta to poruszające spotkanie dwóch uczestników Rzezi Wołyńskiej. To współczesna próba spojrzenia na nowo na dramat sprzed lat dwojga narodów: polskiego i ukraińskiego.

Powrotem do przeszłości Teatr im. Wandy Siemaszkowej rozpoczął nowy sezon teatralny. 28 września odbyła się prapremiera "Cieśniny duchów. MANITOBA". Sztuka ta to poruszające spotkanie dwóch uczestników Rzezi Wołyńskiej. To współczesna próba spojrzenia na nowo na dramat sprzed lat dwojga narodów: polskiego i ukraińskiego.

Wszyscy doskonale znamy ten moment, gdy tuż przed rozpoczęciem spektaklu teatralnego, w momencie wygaszenia wszystkich świateł, mimo ogromnej frekwencji, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zapada absolutna cisza.

Tak było i tym razem w Teatrze Siemaszkowej. Zapadła cisza i ciemność, a kurtyna powoli zaczęła odsłaniać scenę. Oczom widzów ukazał się obraz wnętrza domu, który swoim starym i skromnym wyposażeniem przypominał jakiś zapomniany domek na pustkowiu. Wnętrze domku dodatkowo napawało niepokojem, gdyż snuły się po nim dziwne i odrealnione postaci, jakby duchy, mary senne panujące tu pod nieobecność ludzi. Dopiero po chwili zjawy jakby rozpłynęły się w tle, ich stłumione zawodzenie ucichło, a w rozjaśniającym się świetle przez drzwi do domu weszli główni bohaterowie spektaklu: Edward Linde-Lubaszenko jako polski profesor i Stanisław Brejdygant jako ukraiński duchowny.

Akcja rozgrywa się w kanadyjskiej prowincji Manitoba, co w języku jej rdzennych mieszkańców znaczy - cieśnina duchów. W okolicy tej po zakończeniu ostatniej wojny światowej zamieszkały niedaleko siebie dwie społeczności: Polaków i Ukraińców. Na scenie spotykamy właśnie przedstawicieli tych dwóch narodów.

Samochód, którym podróżowali profesor i duchowny uległ awarii. Wokół śnieżyca. W tej trudnej dla nich chwili domek stał się wybawiającym schronieniem. Nasi bohaterowie za pomocą radiostacji usiłują nawiązać kontakt ze światem. Jednak wybawienie nie nadchodzi, a domek staje się świadkiem komplikującej się relacji pomiędzy Polakiem i Ukraińcem.

Profesor i duchowny, popijający dla rozgrzania wyziębionych organizmów alkohol, coraz bardziej sięgają w swoich opowieściach do historii, która jest dla nich osobistym i bolesnym wspomnieniem, Coraz bardziej dają o sobie znać dwie emocje i dwa sposobów widzenia tej samej rzeczywistości...

Spotkanie na odludziu, z dala od cywilizacji jest nie tylko spleceniem losów przedstawicieli dwóch narodów. Spotykają się tu dwie osoby, które już kiedy los tragicznie złączył ze sobą. W sporze profesora z duchownym wychodzi na jaw ich prawdziwa rola jaką odegrali w czasie Rzezi Wołyńskiej w 1943 r.

Mimo upływu lat obaj mężczyźni wciąż nie mogą pogodzić się z faktami z przeszłości. Starali się co prawda zwalczyć złą pamięć z dala od swoich ojczystych stron, oddając się całkowicie ich współczesnym powołaniom. Jednak brak pogodzenia się z przeszłością, skrywany ból, a czasami nienawiść, doprowadziła ich w końcu do tego miejsca na Ziemi, gdzie znowu muszą stawić czoła odpowiedzialności za przeszłość.

Sytuacja Polaka i Ukraińca jeszcze bardziej komplikuje się, gdy okazuje się, że na ratunek zaginionym dziadkom śpieszy para ich wnucząt. Młody Polak i Ukrainka przedziwnym zrządzeniem losu znają się już od dawna. Teraz pokrętny los postanowił wciągnąć ich w tryby dawnej historii.

Oczywiście nie opowiem Wam jak potoczą się dalsze dramatyczne i zaskakujące wydarzenia. Powiem jedynie, że z przedstawionej historii wyłania się bolesna prawda. Choćbyśmy nie wiem jak, chcieli pójść na łatwiznę i zapomnieć o złej przeszłości, to przeszłość w końcu nas dopadnie. A im bardziej niewyjaśnione będą relacje pomiędzy zwaśnionymi kiedyś narodami, to w tym bardziej niekontrolowany i bolesny sposób przeszłość może upomnieć się o zapłatę za dawne winy.

Sztuka "Cieśnina duchów. MANITOBA" nie jest prawdziwym odzwierciedleniem historycznych wydarzeń, ale przede wszystkim próbą wzbudzenia refleksji w obliczu pamięci historycznej. Jest próbą artystycznej wypowiedzi na temat śmierci wielu tysięcy ludzi i próbą zapisania językiem sztuki tego tragicznego faktu.

Oczywiście pierwszymi nasuwającymi się pytaniami po obejrzeniu spektaklu jest: czy zaatakowanie drugiego człowieka, przedstawiciela innego narodu można usprawiedliwić działaniem potrzebnym dla dobra własnego narodu? I kto w rzezi wołyńskiej był oprawcą, a kto ofiarą?...

Ale są to pytania banalne, na które najłatwiej jest znaleźć odpowiedzi. O wiele trudniejszymi pytaniem są: jakie miejsce powinna mieć pamięć o tragicznych wydarzeniach w relacjach między Polakami a Ukraińcami? Czy pamięć tych wydarzeń powinna obciążać równie boleśnie przyszłe pokolenia? Do czego powinno nas to prowadzić?...

Sztuka została napisana na specjalne zamówienie Teatru W. Siemaszkowej przez odtwórcę jednej z głównych ról - Stanisława Brejdyganta. Reżyserowała ją Joanna Zdrada. Poza wymienionymi już odtwórcami głównych ról w spektaklu występują również aktorzy naszego teatru: Magdalena Kozikowska-Pieńko, Michał Chołka, Małgorzata Machowska, Adam Mężyk, Mateusz Mikoś i Barbara Napieraj.

W najbliższym czasie spektakl będzie można oglądnąć 1 i 2 października br., szczegóły znajdziecie w repertuarze Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.

Warto zobaczyć tę sztukę, chociażby po to by potem podyskutować "z samym sobą".

Barbara Kędzierska
www.twinn.pl
3 października 2013

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski