Sporo sobie obiecujemy na nowy sezon

rozmowa z Tadeuszem Bradeckim

O minionym i przyszłym sezonie w rozmowie z Tomaszem Klauzą opowiada dyrektor artystyczny Teatru Śląskiego w Katowicach Tadeusz Bradecki.

Tomasz Klauza: Jak Pan ocenia miniony sezon? Tadeusz Bradecki: Mam mieszane uczucia. Był to mój pierwszy sezon w Katowicach, w miejscu dla mnie w zasadzie nowym. Mimo, iż zdarzało mi się tu wcześniej pracować, to co innego być tu przez dwa miesiące, a co innego przez cały rok. Z jednej strony mam znakomite odczucia, jeśli chodzi o pracę i atmosferę w naszym zespole. To jest w skali polskiej świetny zespół teatralny, o wysokim stopniu profesjonalizmu. Ludzie fantastycznie pracują, pokazują to zresztą w kolejnych rolach teatralnych. Panuje twórcza, dobra atmosfera pracy, z czego jestem dumny. Sprawdziła się w pełni zaproponowana widowni w zeszłym sezonie zasada różnorodności. Z jednej strony udało nam się uniknąć posługiwania się dość łatwą - jako decyzją repertuarową, nie do zrobienia - farsą, z której wcześniej wielokrotnie korzystano. Z drugiej - zaprezentowaliśmy bardzo różnorodny repertuar: od współczesnego dramatu politycznego po klasykę. Było sporo nowych tekstów i prapremier. Zdałem sobie jednak sprawę w ciągu tego roku, że katowicki teatr znajduje się na uboczu polskiego życia teatralnego - bez racjonalnych wytłumaczeń. Jeżdżę po kraju, oglądam spektakle i zdaję sobie sprawę z różnicy, dotyczącej poziomu produkcji, ale medialne umieszczenie teatru gdzieś w kącie jest dla mnie niezrozumiałe. To nie jest kwestia ostatniego roku, ale wielu lat. Jestem tym zaskoczony i nie jest to miłe zaskoczenie. To nie tylko problem Teatru Śląskiego, ale problem teatru w województwie katowickim. Jakieś dziwne napięcia tego regionu i reszty kraju przekładają się na dziwaczne istnienie tutejszej kultury. Z jednej strony jest ona bardzo bogata, z drugiej - to się dzieje tylko wewnątrz, nie jest dostrzegane na arenie ogólnopolskiej. Nasze zgłoszenia na ogólnopolskie festiwale są regularnie odrzucane, bez weryfikacji. Do Katowic nikt nie przyjeżdża oglądać przedstawień. Trochę to podcina skrzydła - jak gdybyśmy działali w pustce. Będziemy starać się powoli zmieniać ten stan rzeczy. W nowym sezonie - po raz pierwszy w historii istnienia Festiwalu “Interpretacje" - Teatr Śląski staje się jego współorganizatorem. Do tej pory traktowany był on jak remiza, był budynkiem wynajmowanym przez obcą instytucję. Nie miał nic wspólnego z samym festiwalem, ale udało się ten absurd zmienić. Dyrektoriat artystyczny festiwalu wraca do pomysłodawcy - redaktora Jacka Sieradzkiego - a teatr będzie brał udział w konkursie na takich samych zasadach, jak wszystkie inne. Mam nadzieję, że uda się przywrócić właściwy poziom standardom artystyczno - moralnym (ostatnio stawało to pod znakiem zapytania). O szczegółach będziemy informować. A więc duma z poziomu produkcji - nie daliśmy żadnej ewidentnej klapy, wszystkie dziesięć ogłoszonych tytułów ukazało się terminach. Mam nadzieję, że pozwala to mówić o Śląskim jako o dobrze prowadzonym teatrze. T.K.: Wspominał Pan o różnorodności... A jak to będzie wyglądało w najbliższym sezonie? T.B.: Dopiero pierwszego września będziemy mieli posiedzenie Rady Programowej. Ja tam przedstawiam plany sezonu, one zostają przyjęte albo nie, i dopiero wtedy mogę z tym wystąpić publicznie. Wspomnę tylko o dwóch najbliższych premierach. Na Scenie Kameralnej, na początku grudnia - głośna książka zeszłego roku “Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna - Szczakowej" Michała Witkowskiego. Adaptacją i reżyserią zajmie się młody twórca - Jarosław Tumidajski. Jest to bardzo ciekawa adaptacja i sporo sobie obiecujemy po tym nietypowym tytule. W ogóle w przyszłym sezonie w naszym repertuarze będzie dominował temat polski. Równolegle na Dużej Scenie próby rozpocznie Rudolf Zioło - w wersji bardziej klasycyzującej, czyli hrabia Aleksander Fredro i jego “Trzy po trzy" - perła gawędy szlacheckiej, wystawiana kilkakrotnie w polskim teatrze w bardzo różnych formach. Reżyser planuje tutaj rodzaj teatralnego eseju, więc siłą rzeczy polska historia i polskość muszą wysunąć się na plan pierwszy. Resztę tytułów - wkrótce po ich zaakceptowaniu przez Radę Programową - ogłosimy na konferencji prasowej. T.K.: Rozumiem, że cykl “Pogranicza - Dialekty - Tożsamość" będzie kontynuowany... T. B.: Tak. Ogromnie się cieszę, bo udało nam się - po całorocznym składaniu wniosków - uzyskać skromne środki z Ministerstwa Kultury na ten konkretny projekt. Kolejne, czwarte spotkanie - mam nadzieję, że na przełomie października i listopada - dotyczyłoby pogranicza polsko - litewskiego. Myślimy o Fundacji Pogranicze z Sejn i zaproszeniu spektaklu “Kroniki sejneńskie". To bardzo nietypowe przedstawienie, tam powstałe, młodzi mieszkańcy tej miejscowości opowiadają o niej. Był pokazywany kilka miesięcy temu w nowojorskim Teatrze La MaMa i bardzo chcielibyśmy go zaprezentować śląskim widzom. Myślimy również o dalszych edycjach, ale mówię o tym ostrożnie, nie wychodząc poza grudzień, bo zostało jeszcze trochę czasu. T.K.: W artykułach, pojawiających się po tym, jak objął Pan stanowisko dyrektora artystycznego, padało wiele nazwisk nowych, topowych, młodych reżyserów. Pan z kolei wspominał o rozmowach z Mariuszem Grzegorzkiem... T.B.: Mariusz Grzegorzek zajęty jest swoim projektem filmowym i w najbliższych dwóch latach wykluczył jakiekolwiek rozmowy na temat przedsięwzięć teatralnych. Należy pamiętać, że jest przede wszystkim filmowcem, i to, zdaje się, całkiem niezłym. Bardzo udanie zadebiutował w Śląskim Andrzej Majczak, robiąc prapremierę sztuki Władysława Terleckiego “Mateczka". To był dyplom Studium Aktorskiego, w którym udział wzięła trójka naszych aktorów. Przedstawienie udało się na tyle znakomicie, że wprowadzamy je do repertuaru. Mało tego - razem z “EU" Tomasz Mana zgłosimy ten spektakl do konkursu “Interpetacje" jako nasze propozycje. Zresztą, Andrzej Majczak znów pojawi się w repertuarze. Tak więc te nazwiska to moi byli studenci, od szeregu lat działający jako niezależni twórcy. Mam nadzieję, że dobrze się tu poczują.

Tomasz Klauza
Dziennik Teatralny Katowice
28 sierpnia 2008
Portrety
Tadeusz Bradecki

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...