Strach przed pustką

"Hommage a Chagall" - reż: Adolf Weltschek - Teatr Groteska w Krakowie

Oglądając "Hommage a Chagall", miałam wrażenie, że Adolf Weltschek boi się, że gdyby na moment wyłączył (albo ściszył) muzykę albo nie wprowadził kolejnego obrazu, spektakl zniknąłby bezpowrotnie.

Weltschek ożywił świat Chagalla - po scenie wędrują postaci z jego obrazów, scenografię tworzą wykorzystujące to malarstwo projekcje. Chagallowski Witebsk z krzywymi domkami, fruwającymi zwierzętami i przedmiotami, klimatem jak z sentymentalnej i okrutnej bajki panuje na scenie. Brakuje tylko precyzyjnego odtworzenia niezwykłej kolorystyki Chagalla - spektakl to raczej reprodukcja, nie oryginał. Brakuje też możliwości kontemplowania obrazów: nakładają się na siebie projekcje na wąskim ekranie nad sceną, na tylnej ścianie, obrazy tworzone przez aktorów i lalki. Świat Chagalla pędzi przed siebie, poganiany głośną, niezróżnicowaną i nachalną muzyką, która po kilkunastu minutach zaczyna drażnić. Nie tworzy klimatu, nie pomaga dramaturgii (która i tak nie jest najmocniejszą stroną spektaklu), wręcz przeszkadza. 

A szkoda - gdyby twórcy spektaklu tak nie gnali, nie upychali wszystkiego, co zobaczyli w obrazach Chagalla czy wyczytali w jego biografii, pozwolili widzom zatrzymać się na chwilę, byłoby znacznie lepiej. Są przecież w spektaklu obrazy piękne, ładne, okrutne, zaskakujące czy dowcipne. Choćby naga kobieta śniąca o dziwnym czerwonogłowym stworku, para kochanków unosząca się w powietrzu, ta sama - tyle że zminiaturyzowana - para spacerująca po żydowskim cmentarzu i w końcu odlatująca w uskrzydlonym zegarze. Albo olbrzymia żydowska matka, w której brzuchu kołysze się dziecko, nieoczekiwanie zaczynające przygrywać na klarnecie i ruszające do skocznego przytupywania. Maleńka marionetkowa woltyżerka starannie wykonująca ewolucje na marionetkowym koniku. Albo pierwsza scena - ślub, podczas którego państwu młodym podają na półmisku ich pomniejszone sobowtóry. 

Ale te sceny i pomysły topią się w coraz bardziej wodnistym sosie - pomysły się powtarzają, Chagallowskie obrazy tracą siłę, a poezja zamienia się w poezyjkę.

Joanna Targoń
Gazeta Wyborcza Kraków
25 września 2009

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia