Stypa po świecie

„Imagine" - reż. Krystian Lupa - Teatr Powszechny w Warszawie i Teatr Powszechny w Łodzi

Najprościej powiedzieć, że spotykamy się na stypie u Anoine'a Artaud. Jest nieboszczyk, są wybrane z historii kultury postaci, jest i publiczność.

Ukryci w mroku czwartej ściany, spoglądając na scenę - pracownię Artysty - milkniemy w oczekiwaniu na „Imagine".

Lupa przyzwyczaił już swoich wiernych widzów do rozciągania powierzchni sceny aż po ostatni rząd widowni. Jego suflerowanie, mruczando, dopowiedzenia akcji i wskazówki dla aktorów na scenie są warunkiem koniecznym spektakli, punktem obowiązkowym każdego teatralnego przebiegu.

Aktorzy robią swoje, Lupa jest ich wsparciem i cieniem, imaginacją, formą i punktem odniesienia.

Jest też Twórcą, symulakrą scenicznej rzeczywistości. To on wskazuje kierunki, to on zmienia tempo i dyktuje warunki. Pewną zmianą, od dawna niewidzianą, jest scenariusz, który oparł się o twory Reżysera i jego Zespołu. Sami ukuli tekst, który w głównej mierze odnosi się do poszukiwań tego, co udało się wyróżnionym przez Twórców bohaterom (za ich życia) popsuć (w zasadzie to, cytując: spierdolić, jeśli mam trzymać się wiernie scenicznych pomruków).

Zarówno piosenka „Imagine", postać Johna Lennona, jak i przeboje The Beatles mają dać odniesienie do czasów i obyczajów. Punktem wyjścia do rozważań jest Era Wodnika, czas przełomu, rozłamu, a przede wszystkim głębokiego kryzysu ludzkości. Rozważań, w których bierze udział przerysowana aż nazbyt Susan Sontag, niekoniecznie obecna duchem Patti Smith czy mocno wycofana Janis Joplin, rzucająca ze sceny znamienne słowa, które są najbardziej dobitną i najkrótszą recenzją sztuki. Mówi ona o referatach wygłaszanych przez kolejne postaci, i tak właśnie odbiera się tę sztukę: jak prezentację światopolglądowo-programową poszczególnych bohaterów.

Zdecydowanie najmocniej przemawia do wyobraźni i serca Widza postać kreowana przez znakomitego Juliana Świeżewskiego, który swą sugestywną i ekspresyjną interpretacją wyprowadza rolę na szerokie tory, dając możliwość wielokrotnego i zróżnicowanego, wielopłaszczyznowego przeżywania i odkrywania mocy, jaką niosą jego słowa.

Hipnotyzujące ruchy, znakomity monolog o seksualności, magnetyzujący urok i moc bohatera zapadają w pamięć na długo po spektaklu. Jego siła tkwi w spokoju, pewności z jaką artykułuje swoje prawdy, a także lekkości i wdziękowi, jakie towarzyszą przekonaniom i postawie bohatera. To duża rzecz, niekoniecznie powszechna na polskiej scenie. Jak oczarować Widza opanowaniem? Świeżewski to pokazuje. Wielkie brawa.

„Imagine" zadaje pytanie o świat i jego kondycję. Artaud stworzył teorię teatru okrucieństwa, teatru, który ma sobowtóra pod postacią prawdziwej rzeczywistości i realnego życia. Skoro są one tożsame, to jak radzić sobie z porażkami i plajtą wartości w prawdziwym świecie, który zaczyna się tam, gdzie opada kurtyna i milkna brawa? Moim zdaniem spektakl nie daje na to pytanie odpowiedzi, jednak po wielokroć dręczony i odmieniany przez wszystkie przypadki temat doprowadza do konkluzji niezbyt chwalebnej, ale jakże ludzkiej - porażki są nieuniknione, a upadki i zwątpienia to codzienność.

Okrutny jest świat, ten spoza teatralnej rampy. Jak przygotować się na jego przybycie, jak go oswoić?

Można wnioskować po kilku scenach, które swą esencjonalnością dają pewne przemyślenia. Które to sceny? A choćby John Lennon/Chrystus z ranami badanymi przez ciekawskich, kolejny przykład to scena jak z Memlinga, gdzie ciała układają się jak do jego ołtarzowego „Sądu Ostatecznego".

Nagromadzenie znaczeń, odniesień do tekstów kultury, postaci, artystów, ich dzieł może początkowo przytłaczać, jednak każde ma swoje wytłumaczenie i ważkie miejsce, wskazane na etapie scenariusza.

Doceniając wkład i siłę rażenia, a także potrzebę dzielenia się emocjami, sytuacjami i przekonaniami Twórców, czekam na spektakl oparty na kolejnym Bernhardzie. Te wydają mi się dużo bardziej spójne.

Katarzyna Batarowska
Dziennik Teatralny Warszawa
23 maja 2022
Portrety
Krystian Lupa

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia