Surowa efektowność w świecie 3D

“Visualise - the beauty of science" w Teatrze Groteska

"Visualise - the beauty of science" zapowiadał się jako interdyscyplinarny projekt, powstały z pasji do nauki. Problemem jest ustalenie, do kogo przedsięwzięcie było adresowane

Jeśli do małych dzieci, to muzyka – jeden z ciekawszych elementów pokazu – elektroniczna i nowoczesna, okazuje się elementem zaburzającym możliwości koncentracji. Jeżeli do dzieci troszkę starszych, to pokazywane eksperymenty nie odkrywają żadnego nowego obszaru – ani naukowego, ani rozrywkowego. Sala pełna dzieci i nastolatków ziewała – takie pokazy oglądała już niejednokrotnie i nie miała problemu z odszyfrowaniem, dlaczego po połączeniu dwóch barw otrzymamy inny kolor czy dlaczego ze szklanki nie wylewa się woda przy odpowiednim ruchu ręki. Eksperymenty były zbyt naiwne, a pokaz, szykowany jako projekt edukacyjny, okazał się nie dość efektowny dla młodzieży wychowanej na trójwymiarowym kinie.

„Visualise..” rozpoczynał się intrygująco. Mocne brzmienie muzyczne oraz zabawna pantomima, wykorzystująca elementy teatru cieni, przykuwały uwagę. Potem, niestety, było już gorzej. Brakowało gradacji emocji oraz spójności pomiędzy kolejnymi eksperymentami. Rozproszona uwaga publiczności ogniskowała się wokół sceny tylko w momentach kontaktu z dwoma performerami. Wypuszczane przez nich balony, puszczane w stronę publiczności kręgi dymne czy skierowanie kamery w jej stronę okazały się skutecznymi zabiegami rozrywkowymi. Aspekt edukacyjny – poza oczywistym: rozszyfrowaniem fizycznych zasad – był dla widowni niedostępny. Młodzież nie rozumiała sensu wyświetlanych na telebimie filmów. Po co pokazywać gotującą się wodę, papier toaletowy czy szybę po deszczu? Jak nauczyć dzieci postrzegać formę, piękno i regularność kształtów, towarzyszących im na co dzień?

Najłatwiej poprzez wzbudzenie skrajnych emocji. Lepiej sprawdziło się pokazywanie własnej jamy ustnej czy skóry w mikroskopijnym przybliżeniu niż efektowne zabawy laserami. To pierwsze budziło obrzydzenie, to drugie obojętność. Niełatwo znaleźć formułę, która poruszy dziecko do dostrzegania formy. Naiwna pantomima i sposób zachowania aktorów/performerów już nie trafia do dzisiejszej młodzieży. Świetnie widać to w jej zobojętnieniu względem tego, co w zamierzeniu miało być efektowne oraz podnieceniu w momencie, gdy aktor schodził ze sceny, czy swoją grą zwracał się do nich bezpośrednio. Bardziej spektakularne i widowiskowe numery znają już z kina, kontakt z „żywą materią” sztuki jest dla nich wciąż czymś niezrozumiałym.

Science Made Simple
“Visualise – the beauty of science”
Spektakl gościnny w Teatrze Groteska

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny Kraków
18 marca 2011

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia