Świetnie zagrana kpina z teatru i dramaturgów

"Mizantrop" - reż. Kuba Kowalski - Teatr Polski w Poznaniu

Julia Holewińska i Kuba Kowalski napisali swoją wersję "Mizantropa". Z Moliera został tytuł i osnowa dramaturgiczna, na której autorzy utkali obraz środowiska, które najlepiej znają - teatru. Przy okazji opowiedzieli nam trochę, jacy jesteśmy: my - widzowie i oni - artyści. Czy odkryli Amerykę? Nie. Ale powiedzieli głośno i odważnie to, o czym inni boją się mówić.

Celimena jest aktorką-celebrytką, Alcest - teatrologiem, wyrocznią, która nie godzi się na żaden kompromis, Oront - młodym dramaturgiem, Akast - tancerzem a Klitander został przenicowany na lesbijkę, projektantkę kostiumów, co w tym środowisku nie jest niczym nadzwyczajnym Akcja toczy się współcześnie w Polsce. Nie brakuje aluzji do Poznania, ale z tyłu głowy ciągle kołacze jednak Molier, którego mądrość i przenikliwość aktualizuje się w każdy czas.

"Mizantrop" Holewińskiej i Kowalskiego można czytać jako komedię z kluczem, podkładając pod każdą z postaci rzeczywistych aktorów, reżyserów, tancerzy, krytyków teatralnych. Od znajomości środowiska zależeć będzie, ile tropów widz odgadnie, ile osób deszyfruje. Znacznie ciekawszy wydaje się wątek mówiący o tym, jaki jest współczesny polski teatr. Autorzy bezceremonialnie a zarazem z dużą dozą autoironii kpią ze współczesnej dramaturgii i dramaturgów, dyskursów teatralnych i różnej maści dekonstrukcji. Bohaterowie mają pełną świadomość, że teatr, w który się angażują, to wielka hucpa, wydmuszka medialna wykreowana często przez słusznych a raczej posłusznych kolegów-krytyków. Nie należy do nich z cała pewnością Alcest (Piotr Kaźmierczak). Bezlitośnie chłoszcze współczesny dramat, ale już w relacji z Celimeną (Barbara Prokopowicz) nie jest tak konsekwentny. Cóż, w każdym środowisku znajdzie się mizantrop.

Bohaterowie - wyjąwszy tytułowego Mizantropa - mają świadomość, że niezależność i szczerość nie popłaca. Każdy przecież od kogoś zależy, każdy komuś coś zawdzięcza. Z każdym warto dobrze żyć, na wszelki wypadek. Celimena, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji, w przypływie chwil słabości lub po alkoholu chlapnie coś Eliancie - szarej myszce dziennikarce (Weronika Nockowska), która - jak się okaże w finale - zrobi z tego użytek, zamieniając się w tabloidową hienę.

Wątpię, aby poznański "Mizantrop" wywołał trzęsienie ziemi w środowisku teatralnym albo chociażby debatę lub - jak mówią jego bohaterowie - dyskurs na temat dramaturgii współczesnej. To niezły tekst tragikomiczny, sprawnie wyreżyserowany i bardzo dobrze zagrany.

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski online
18 lutego 2014

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia