Święto teatru ulicznego

33. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze

Wczorajszego wieczoru w Jeleniej Górze rozpoczęła się kolejna, 33. już edycja Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Ulicznych, który powołany został do istnienia przez Alinę Obidniak, byłą dyrektorką tamtejszego Teatru im. C. K. Norwida. W tym roku impreza potrwa trzy dni. Jeszcze zatem do niedzieli włącznie mieszkańcy Jeleniej Góry i przebywający w mieście turyści będą mieli okazję zetknąć się oko w oko ze sztuką teatru ulicznego.

Oglądanie teatru w plenerze nie jest łatwym zadaniem. Po pierwsze - przez większość czasu trzeba stać w miejscu, więc po pół godzinie bolą nas nog i kręgosłupy. Po drugie - naszą percepcję zaburza zachowanie niespokojnego z reguły tłumu. Jedni widzowie go opuszczają, inni do niego dołączają. Ktoś przechodzący obok głośno krzyknie i tym samym wytrąci nas ze skupienia. Osoba stojąca przed nami zmieni pozycję oglądania, w związku z czym pole naszego widzenia się zawęża. Nie mówiąc już o tym, że bywają spektakle tak ustawione, iż to, co dzieje się na "scenie" widać jedynie z pierwszych rzędów. Zatem, żeby wytrwać do końca widowiska, potrzeba wiele cierpliwości i dobrej kondycji fizycznej. No i umiejętności analizowania tego, co dzieje się w sferze artystycznej, by na końcu wyciągnąć swoje wnioski. Zadanie to też nie należy do najłatwiejszych, ponieważ z reguły artyści uliczni posługują się przede wszystkim skrótem myślowym ilustrując swoje idee za pomocą głównie ruchu, dźwięku i atrakcji w postaci efektów pirotechnicznych.  

Tym bardziej zatem widzom pierwszego ze spektakli festiwalowych, który odbył się wczoraj wieczorem na środku jeleniogórskiego rynku. Było to bardzo spektakularne przedstawienie w wykonaniu niemieckiej grupy ANTAGON theater AKTion pt. „Ginkgo". - widowisko pełne pirotechniki, akcji, akrobacji w oprawie tworzonej na żywo muzyki. Zanim artyści wzięli we władanie nasze zmysły, festiwal otworzyli Alina Obidniak, która wymyśliła jego ideę oraz obecny dyrektor sceny Norwida, czyli Piotr Jędrzejas. Jeszcze wcześniej w galerii BWA, która zamieniła się w biuro festiwalowe, odbył się wernisaż wystawy plakatu teatralnego „Papierowy teatr". Na ekspozycję składa się kilkadziesiąt prac artystów plastyków ukazujących fenomen, jakim była polska szkoła plakatu, jej uwarunkowania kulturalno-historycze oraz znaczenie, jakie nadawała polskiej sztuce. Znakomite pod względem plastycznym, różnorodne, jeżeli chodzi o inspiracje oraz technikę wykonania plakaty są także oryginalnym świadectwem bogatego i złożonego życia teatralnego w Polsce od czasów powojennych.

Ekspozycja w jeleniogórskiej BWA podzielona została na dwie części. Na pierwszej znajdują się prace autorstwa twórców lub kontynuatorów tradycji polskiej szkoły plakatu m.in. Henryka Tomaszewskiego, Jana Lenicy, Jana Młodożeńca, Franciszka Starowieyskiego, Jana Sawki, Eugeniusza Geta-Stankiewicza czy Lecha Majewskiego. Wszystkie one pochodzą z kolekcji krakowskiego znawcy i miłośnika tej dziedziny sztuki, Krzysztofa Dydo. Druga część wystawy prezentuje twórczość grafika Tomasza Bogusławskiego z Gdańska m.in. cykl plakatów pod szyldem nieistniejącego w sensie instytucjonalnym Teatru Rekwizytornia.

Festiwal rozpoczął się od mocnego, "teatralnego uderzenia" w wykonaniu aktorów z ANTAGON theater AKTion. Na ogromnej, wysokiej, okrągłej scenie (czyli można było wszystko dobrze widzieć nawet z odległych części rynku, za co należy się plus organizatorom występu) oglądaliśmy potyczki grupy ludzi, którzy za wszelką scenę starali się przeżyć w świecie po zapewne jakiejś katastrofie. Łatwo im nie było, ale wola życia przezwyciężyła strach. Plastyczne obrazy pantomimy przeplatane widowiskowymi, prawie że kaskaderskimi scenami z udziałem aktorów, kilka zabiegów pirotechnicznych oraz głośna muzyka wykonywana na żywo sprawiły, że show przykuł uwagę sporego tłumu ludzi. Istotny był również fakt, że tym spektkularnym widowiskiem artyści chceli wywołać w nas refleksję na temt współczesnych zagrożeń, które stwarza cywillizacja. Jednym z nich gorźba pononwnego użycia broni jądrowej, a więc wojny, po której na ziemi może już nic nie pozostać. Innymi są nierówności społeczne, na skutek, których cierpią całe narody, nie mając wody do picia, jedzenia ani podstawoeje opieki medycznej. Czy to jest świat, w którym chcemy żyć? - zdają się zadawać pytanie aktorzy AKTion. 

Sobotnie, upalne przedopłudnie upłynęło zaś pod znakiem teatrów i zabaw animacyjnych dla dzieci. Zdrojow Teatr Animacji z Jeleniej Góry pokazał najmłodszym rozśpiewanego i roztańczonego "Tymoteusza Majsterklepkę" o małym misiu, jego perypetiach z podstępnym lisem i psującym się samochodem. Następnie na Placu Ratuszowym pojawił się wesoły Klaun Rufi Rafi, który przy akompaniamencie Prawdziwego Kataryniarza razem z ekipą Teatru Czerwona Walizka rośmieszał widownię zabawnym gagami. 

Co dziś jeszcze zobaczymy na jeleniogórskim, otoczonym urokliwymi kamienicami z białymi arkadami rynku? Wieczorem spacerujących po mieście turystów zaczepiać będzie kolejny klaun, Aziz Gual, tym razem z Meksyku. Następnie odbędą się działania performerskie artystów z Francji, Hiszpanii i Polski. Drugi dzień festiwalu zakończy się spektaklem plenerowym "Zero" Teatr Novogo Fronta z Czech. Zatem, miłego szwendania i oglądania do późnych godzin nocnych!

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny Katowice
4 lipca 2015

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia