Synczyzna vs. Ojczyzna

,,Trans-Atlantico" - reż. Tomasz Gawron - Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie

Gombrowiczowska opowieść o tym, co trans – pomiędzy - Polską a Argentyną. Pomiędzy nacjonalizmem, ksenofobią, kuligiem i polowaniem na zająca a frywolną, rozżarzoną namiętnościami ziemią, która stała się nowym domem dla imigrantów zza Atlantyku.

Na tegorocznej edycji Festiwalu Gombrowiczowskiego w Radomiu można było obejrzeć spektakl Trans-Atlantico w reż. Tomasza Gawrona, wystawiany przez Teatr im. Ludwika Solskiego z Tarnowa. Twórcy spektaklu skupili się na ukazaniu polskich przywar uwidaczniających się na emigracji. Smutną prawdę o polskich nacjonalistach i ksenofobach spróbowano pokazać w komediowy sposób.

Dobór fragmentów tekstu Trans-Atlantyku (poszerzonego o Dziennik 1953-1969) miał styl nieco szekspirowski. Nieszczęśliwa, niemogąca się zrealizować miłość, spisek, honor, żądza zabójstwa. W tych pompatycznych aspektach fabuły została ukryta historia polska. Obraz Polaka, który niestety niewiele zmienił się od momentu migracji Gombrowicza do Argentyny. Aleksander Fiałek wcielający się w rolę pisarza za granicą wygłasza monolog, który nie stracił ani grama w swojej aktualności. Bycie Polakiem jest związane z potrzebą pokazania tego w całej swej krasie. Polak musi być męczennikiem, musi umazać się krwią, musi w tym wszystkim pokazać, że jest lepszy. Polak mógłby być po prostu Polakiem, który dopasowuje się do zmieniających się czasów i odkrywa nowe wartości. Jednak Polak musi być POLAKIEM. Należy pokazać wszystkim swoją wyższość i dominację zgodnie z przysłowiem: ,,zastaw się, a postaw się ". Bycie Polakiem nie może oznaczać bycia po prostu kimkolwiek. Musimy pokazać, że jesteśmy KIMŚ. Kimś, kto jest lepszy od Innego. Ta część Polaka nie pozwala ujawnić się drugiej, inherentnej połowie, zatruwa ją i w ten sposób Polak staje się bohaterem tragicznym, którego auto-percepcja ma schemat błędnego koła.

Minister grany przez Tomasza Wiśniewskiego jest wyjęty niczym ze współczesnej, polskiej telewizji. Żądza władzy i pieniądza nadal zaślepia ludzi polityki. Major Kobrzycki (Ireneusz Pastuszak) to człowiek, którego męski honor jest ważniejszy od życia własnego dziecka. W swojej bezwzględności przypomina Mateo Falcone Mérimée'go. Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci (i jednocześnie kreacji aktorskich) jest Gonzalo grany przez Tomasza Schimscheinera. Jego ekscentryczność momentami przybiera zabarwienie postaci Szalonego Kapelusznika z Alicji w Krainie Czarów. Z początku odbiór tej postaci nie wydawał mi się zbyt poprawny politycznie i zwyczajnie spłycony (czy gej w podeszłym wieku musi być ekscentrycznym bogaczem chodzącym w gorsecie i szpilkach oraz podkochującym się niezdrowo w młodych chłopcach?). Jednak w miarę rozwoju spektaklu postać Gonzala przestała dominować nad innymi bohaterami w swoich niepoprawnych obyczajach. Okazało się, że zatruty jest tam niemalże każdy. A Gonzalo przynajmniej obudził w młodych chęć życia i nie pogardzał zauroczeniem, które nawiązało się pomiędzy synem majora – Ignacem (Stefan Krzysztofiak) – a służącym Gonzalo – Horacjem (Maciej Babicz). Sceny taneczne (za choreografię odpowiedzialny Wojciech Grudziński) ukazujące rodzące się pożądanie między tą dwójką mogłyby zostać bardziej dopracowane, potencjał erotyzmu ukazanego w tańcu nie został w pełni wykorzystany. Jednak nieporadność wychwytywalną w niektórych ruchach można również przekuć w interpretację, iż nasze pierwsze ruchy w młodzieńczej miłości są właśnie takie – nieporadne, nie zawsze wychodzą perfekcyjne.

Kobiecym pierwiastkiem dodanym do tej niezwykle męskiej historii jest postać Señory grana przez Ewę Sąsiadek, której hiszpański śpiew przenosi nas w egzotyczne i gorące klimaty Argentyny.

Synczyzna - Ojczyzna dychotomia, w której nowe przeciwstawione jest staremu. Synczyzna jest słowem, którego wyznawcą jest Gonzalo. Przedstawicielem świeżego, pełnego młodzieńczej innowacyjności w myśleniu jest także Ignacy. Gombrowicz (jako postać) na początku sytuuje się w swych poglądach po przeciwnej stronie. Dla niego wiara w wartości ojca i bezwzględne posłuszeństwo jest polską powinnością wyssaną z mlekiem matki. Jednak w trakcie spektaklu zachodzi zmiana światopoglądowa. Młodość i synczyzna objawiająca się chęcią życia i niewinnej zabawy wydaje się lepsza, niż bezlitosna żądza zemsty wynikająca z toksycznego, męskiego honoru. Współcześnie temat wydaje się być popularny. Ostatnio w Nowym Teatrze mogliśmy podziwiać wystawę zatytułowaną Synczyzna Zbigniewa Libery. Z pewnością ma miejsce pewna zmiana warty międzypokoleniowej. Stare wzorce zaczynają odchodzić w niepamięć. Toksyczna męskość reprezentowana przez obóz Ojczyzny zastępowana jest bardziej empatyczną, tolerancyjną i skupioną na emocjach Synczyzną.

Scenografia autorstwa Mirka Kaczmarka przez większość spektaklu jest ascetyczna. Jej elementy stanowią tylko argentyńska posadzka, krzesła i stoliki oraz obrazy wyświetlane na ekranie w tle. Jednak istniały dwie sceny, w których scenografia była bardziej rozbudowana. Jedna z nich była zaledwie migawką wizualnej instalacji. Mogliśmy ją podziwiać niespełna minutę. Była to siatka, na której porozwieszane zostały atrybuty obozu Ojczyzny tj. szable, pistolety, godło Polski. Drugą atrakcją wizualną na scenie są ogromne figury przedstawiające śmierć. Gra pomiędzy młodością a starością, temat przemijającego czasu, który nieuchronnie zbliża nas do śmierci jest mocno zaznaczony przez Gombrowicza w Trans-Atlantyku, co również udało się uwypuklić reżyserowi dzięki współpracy ze scenografem.

Spektakl jest ciekawą interpretacją tekstu, która skupiła się na wyłonieniu antagonistycznych relacji pomiędzy starszym, a nowym pokoleniem w polskim społeczeństwie. Głos zabrał Gonzalo, jako starszy przedstawiciel idei młodego pokolenia, major, jako symbol starszych wzorców oraz Gombrowicz, nijako obserwator, który zmienia swoje poglądy w trakcie spektaklu.

Zabrakło głosu prosto z młodej duszy, jaką jest postać Ignacego czy Horacja, a którzy są przedstawicielami naszego nowego, rodzącego się społeczeństwa.

Aleksandra Szczęsna
Dziennik Teatralny Warszawa
14 października 2022
Portrety
Tomasz Gawron

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia