Szekspir bez zaskoczeń

"Hamlet" - reż. Krzysztof Jasiński - Krakowski Teatr Scena STU

Krzysztof Jasiński w przedstawieniu „Hamlet” podejmuje próbę uwspółcześnienia dramatu. Niestety próbuje tego dokonać wyłącznie za pomocą efektów wizualnych i elementów scenografii. Czterogodzinny spektakl to jedynie próba przeniesienia akcji dramatu (praktycznie bez żadnych dramaturgicznych interwencji zarówno na poziomie tekstu, jak i interpretacji) na sceniczne deski. Prócz dymu, zwodzonego mostu i żywych szczurów nic tu nie zaskakuje. Wszystko przebiega zgodnie z Szekspirem.

Byś może nie byłoby w tym nic złego, gdyby znakomity tekst w przekładzie Barańczaka został dobrze zagrany. Wśród strojów i rekwizytów z epoki, które stanowią wyrazisty kontrapunkt wobec całej bardzo nowoczesnej, choć - czasami - przaśnej oprawy wizualnej, giną przede wszystkim młodzi aktorzy. Deklamacyjny styl i patetyczność gestów zdecydowanie jest im nie w smak, nie radzą sobie z nim szczególnie w monologach. Przede wszystkim odtwórcy głównych ról: Hamleta (Michał Mikołajczyk) i Ofelii (Agata Myśliwiec) wypadają dość sztucznie, chwilami wręcz irytująco, co często doprowadza do zupełnie niezamierzonych efektów komicznych.

Widowiskowość zdecydowanie dominuje tu nad wszystkim. Nie sposób zapomnieć sceny utonięcia Ofelii, (która po wskoczeniu do pozornie płytkiego basenu z wodą już się z niego nie wynurza), wizualnej projekcji ducha ojca, czy opuszczającego się i opadającego zwodzonego mostu. Finalnie otrzymujemy teatralny produkt w ładnym opakowaniu, o nieatrakcyjnym dla bardziej wymagającego widza wnętrzu. Szkoda, że wizualny rozmach nie został zestawiony z odświeżoną wersją Hamleta, którego ten sam reżyser wystawił w roku 2000. Oprócz scenografii, która manifestuje swój technologiczny Zeitgeist (duch czasu), prawie nic nie wskazuje w tym spektaklu na próbę zmierzenia się z najnowszą estetyką teatru. Szkoda.

Spektakl niewątpliwie posiada spory potencjał. Nie wszystkie teatry muszą przecież realizować postdramatyczną strategię wraz z jej kolażowością tekstu i rozbitą narracją. Sporą część widzów zadowoli samo przeniesienie klasycznego tekstu na scenę w sposób sprawny, linearny i konsekwentny. Epokowość zawarta w kostiumach i rekwizytach również nie byłaby niczym złym, gdyby nie utonęła wraz z Ofelią w oparach dymu i głębi wody. Jasiński postawił jednak przede wszystkim na efektowną formę, traktując – mam wrażenie – treść i aktorstwo jako wartości drugorzędne.

Magda A. Jasińska
Dziennik Teatralny Kraków
14 stycznia 2013

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...