Szekspir jest kobietą

"Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko, czyli rzecz o Wojnie Trojańskiej" - reż. Agata Duda-Gracz - Teatr im. Słowackiego w Krakowie

Spektakl Agaty Dudy-Gracz jest luźno inspirowany Szekspirowskim „Troilusem i Kresydą", który nie należy do najsłynniejszych dzieł w dorobku dramatopisarza. Reżyserka świetnie zdaje sobie z tego sprawę i stosuje bardzo daleko idącą ingerencję w tekst. „Każdy musi kiedyś umrzeć..." na gruncie fabularnym obejmuje zaledwie wyimek z Szekspirowskiego dramatu. Na poziomie narracyjnym jednak nie dzieje się tu wiele więcej. Paradoks stanowi zatem fakt, że dwugodzinne przedstawienie ogląda się z taką przyjemnością. Jest lekkie, dowcipne, zachwycające wizualnie. Tylko czy tragedia Szekspira powinna być „lekka, miła i przyjemna"?

W tym kontekście tytuł  recenzji jest przewrotny. Spektakl Dudy-Gracz, oparty o dzieło Szekspira, pełni bowiem funkcję, która zazwyczaj w tekście kultury przypisana jest sferze kobiecej. „Męska" rola to popychanie akcji do przodu, „kobieca" – jej uatrakcyjnianie. Sfera narracyjna w tym spektaklu jest dość naskórkowa i powierzchowna, elementy spektaklu – zachwycające.  Tańce, śpiewy, znakomita muzyka, dowcip, zręczna gra aktorska. Rodzi się jednak pytanie – w jakim to wszystko celu? Opowieść trojańska jest przedstawiona w sposób błahy, pozostaje bez wydźwięku. Obrazuje bezsens walki, ma charakter nieco antywojenny, lecz żaden z tych tematów nie jest dominującym, pojawiają się one niejako przy okazji „zabawy w wojnę".

Duda-Gracz pokazuje wojnę jako bezsensowną, napędzaną męskim egoizmem i chęcią dominacji. W tym kontekście „wygrywa" także kobieca perspektywa. Nie bez znaczenia jest fakt, że niechętny wojnie król Troi, Priam, siedzący ponad wszystkimi bohaterami przez całość spektaklu, grany jest przez kobietę (Elżbietę Karkoszkę). Interpretacja ta nie jest jednak ani nadto dominująca, ani zbyt odkrywcza. Zwłaszcza – i tutaj pozorny walor spektaklu stanowi zarzut – że całość osłabia gruba warstwa dowcipu. Wszelka dyskryminacja – czy to „kopanie Murzyna", czy traktowanie kobiet jak wojennego trofeum (choć ileż w nich emancypacji!) – podana jest w skrzącej się żartem konwencji z pogranicza parodii czy dowcipnej stylizacji na teatr elżbietański.

Duda-Gracz w sposób zręczny i zabawny połączyła antyczną perspektywę z Szekspirowskim teatrem i współczesnością. Ta ostatnia nieraz pojawia się w sposób aż nadto nachalny, operując emblematycznymi figurami aktualności. Symbolem-kluczem tego spektaklu może być wojenny bazarek z pamiątkami z Troi, stojący z boku sceny. Z jednej strony – ciekawy i słuszny to komentarz do komercjalizacji wojny, zaznaczenia przesunięcia akcentów i jej znaczenia, a równocześnie krytyka współczesnego konsumpcjonizmu. Z drugiej – dość prosty symbol, jednoznaczny w swej wymowie i nieraz już wykorzystywany w celu krytyki współczesności. Spektakl Dudy-Gracz rozpięty jest właśnie pomiędzy efekciarskością gestu i symbolu, a jego pustką. „Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko..." jest niczym wizyta w wesołym miasteczku – nadmiar wrażeń, bodźców i emocji w pierwszym odruchu budzi uśmiech i zachwyt, szybko jednak robi się niedobrze od kolejnego rollercoastera.

Magdalena Urbańsa
Dziennik Teatralny Kraków
15 listopada 2013

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia