Szekspir nasz współczesny

"Sen nocy letniej" - reż. Marián Pecko - Teatr Lalek Banialuka im. Jerzego Zitzmana w Bielsku-Białej

W jaki sposób należy opowiedzieć XVI-wieczną historię, aby zachwyciła współczesnego odbiorcę? Jak za pomocą lalek niebanalnie przedstawić klasykę literatury światowej? Czy można wydobyć ze sztywnych ram barokowej komedii, opowiadającej o losach zakochanych ludzi zetkniętych z leśnymi bożkami, współczesną rzeczywistość? Reżyser sztuki Wiliama Szekspira „Sen nocy letniej” Marián Pecko znalazł odpowiedzi na te pytania i wykorzystał je do stworzenia magicznego spektaklu.

Choć miejscem, w którym ten znakomity czeski reżyser wystawił swój spektakl jest Teatr Lalek Banialuka – znany szerokiej publiczności głównie z przedstawień adresowanych do młodszej widowni – „Sen nocy letniej" spektaklem dla dzieci bynajmniej nie jest. Od pierwszej chwili, gdy na salę wbiegają Hippolita i Tezeusz – niecierpliwie oczekujący nocy poślubnej – na scenie aż kipi od erotyki. Seksualne pragnienia zdają się być podstawową motywacją bohaterów: zarówno Tezeusza stale ściskającego Hippolitę, jak i Heleny rzucającej się na Demetriusza czy udającego się pod osłoną nocy na leśną schadzkę z Hermią Lizandra. Nie na tym rzecz polega, żeby erotyki w teatrze lalkarskim nie było – trzeba ją jednak potrafić umiejętnie pokazać.

Z tego zadania reżyser przy współpracy z odpowiedzialną za lalki i kostiumy Evą Farkašovą wywiązał się doskonale. Charakteryzacja i stroje utrzymane są we współczesnej groteskowej konwencji: Tytania i uosabiająca ją lalka ubrane są w czerwono-czarny obcisły gorset przypominający strój kurtyzany, przerośnięty nos lalki Oberona wzbudza dwuznaczne skojarzenia, Puk i wróżka królowej biegają po scenie z cygarem i piersiówką odziani w czarne lateksowe płaszcze. Stroje w połączeniu z grą światłem i scenografią (składającą się z niesamowicie przykuwającego uwagę zawieszonego nad sceną przeszklonego pudła, do którego aktorzy wkładają marionetki) sprawiają, że rozbuchana seksualność granych postaci nie jest tandetną pornografią, a wręcz przeciwnie – wyraża afirmację życia.

Na uwagę widza zasługuje doskonale wyważona proporcja pomiędzy grą z użyciem lalek, a fragmentami, w których dominuje żywioł aktorski. Te drugie wiążą się z chwilą refleksji. Do zastanowienia nad ludzką egzystencją skłania Tytania – w swoim monologu poświęconym rozważaniom nad umieraniem i wpływem przeznaczenia na ludzkie życie – oraz Puk wyśpiewujący bynajmniej nieprzypominające wesołych melodii chochlików, piosenki. Majstersztykiem jest scena, w której Puk i Oberon operują jak lalką (w teatrze marionetek) bezwładnym Lizandrem. Pecko, wykorzystując geniusz Szekspira, buduje utrzymaną w radosnej tonacji opowieść o tym jak kruche, zmienne i przewrotne są ludzkie losy.

Powagę tej egzystencjalnej refleksji i zarazem banalność uniesień młodych bohaterów przekłuwa jak balon wdzierająca się na scenę, wzbudzająca ogromną ilość oklasków, zabawa w czystej formie w postaci tkacza Podszewki i jego trupy. Kobieta-ściana z dziurką (rewelacyjny pomysł twórców spektaklu – w oryginale „Snu nocy letniej", tę znaczącą rolę odgrywa mężczyzna), ryk zabójczego lwa, kobiecość Tyzbe – to właśnie rewelacyjna gra aktorska wydobywa komizm XVI-wiecznego tekstu.

Powodzenie spektaklu należy w ogromnej mierze przypisać reżyserowi, który korzystając z wybitnego przekładu Barańczaka, świetnie dopasował do siebie muzykę, sposób operowania marionetkami, scenografię i grę aktorów. Wszystkie te elementy sprawiają, że spektakl przenosi widza w krainę czarów. Magia „Snu" ogarnia zarówno nastrój panujący w Banialuce, jak i drobiazgi takie jak różdżka Oberona, która nagle zaczyna sama latać czy niespodziewanie zamienioną w osła lalkę tkacza Podszewki.

Aleksandra Kubas
Dziennik Teatralny Bielsko-Biała
29 kwietnia 2013

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia