Szekspirowski dramat w świecie Helikoptera w ogniu

"2007: Macbeth" - reż. Grzegorz Jarzyna - Teatr Rozmaitości w Warszawie

Fenomen twórczości Szekspira wynika z jego ponadczasowości, poruszał tematy, które są i będą aktualne i fascynujące. Przypomniał o tym Grzegorz Jarzyna, w swojej reinterpretacji Makbeta, pt „2007: Macbeth". Przedstawienie zostało nakręcone w hali Warszawskich Zakładów Maszyn Budowlanych im. Ludwika Waryńskiego w lipcu 2006 roku i udostępnione na portalu Ninateka.

Macbeth (tutaj zastosowano oryginalną pisownię i wymowę), oraz jego przyjaciel Bank od lat wiernie służą Duncanowi. Zdobywają dla niego kolejne ziemie, pokonują nieprzyjaciół i zdrajców. Beztroskie życie zakłóca im spotkanie się z wiedźmą, która przepowiada niepokojącą, jak i fascynującą przyszłość – Macbeth ma zostać nowym władcą, a Bank ojcem przyszłych władców. Jednak w tej wersji jest mały zwrot akcji – historia tym razem toczy się w XXI wieku, na Bliskim Wschodzie, z perspektywy amerykańskich żołnierzy i generałów.

Historia mimo zmienionych realiów jest niemalże identyczna. Wiele kwestii ze sztuki Szekspira pozostała niezmieniona. To wciąż ten sam Makbet, którego znamy od lat. Ta sama, niepokojąca historia o mrocznym, nieuniknionym przeznaczeniu, walce o władze, obsesji, szaleństwie i zbliżającej się zagładzie. Zmianom uległa przede wszystkim unowocześniona otoczka, nadająca dziełu Grzegorza Jarzyny indywidualny charakter.

Stara nowa sztuka

Jeżeli spojrzeć na „2007: Macbeth" z boku, wydawać się może dziełem eklektycznym. Angielska sztuka sprzed 400 lat, osadzona we współczesnych amerykańsko-irańskich realiach w wykonaniu Polaków. Prawda jednak jest taka, że owe podejście do mieszania najróżniejszych kultur od zawsze wpisane było w twórczość Szekspira. Szekspir tworząc swoje dzieła inspirował się antycznymi tragediami, osadzał je w historycznych realiach Anglii, a kwestia rekwizytów czy budowy świata często były wytworem wyłącznie wyobraźni. Nie ważne jest, w jakich czasach rozgrywa się akcja, czy realia są wiernie sportretowane, tylko jakie wartości, emocje, refleksje przebijają się.

Grzegorz Jarzyna – reżyser i scenarzysta spektaklu - był tego w pełni świadomy, nie bał się eksperymentować. Łączy tutaj najróżniejsze konwencje i estetyki, wywodzące się z najróżniejszych odłamów kultury. Mamy więc Makbeta przedstawionego jako amerykańskiego oficera, walczącego z irańskimi terrorystami. W dalszym ciągu jest to historia walki o władzę, ale osadzona we współczesnych realiach, w świecie pogrążonym w aktualnym problemie jakim jest wojna na Bliskim Wschodzie.

Hollywoodzki teatr

Chociaż mamy do czynienia z teatrem telewizji, twórcy wykorzystali masę środków, aby ich sztuka teatralna przypominała współczesne, amerykańskie kino akcji. Nie brakuje widowiskowych strzelanin, choreografii walk, eksplozji, dynamicznego montażu i skomplikowanej pracy kamery. Dynamizm, rozmach, widowiskowość balansowane są z segmentami czysto teatralnymi, mamy nawet sekwencję przeplatającą się z teatrem cieni, czy występami iluzjonistycznymi.

Pochwalić należy warstwę realizacyjną. Scenografia autorstwa Stephanie Nelson, Agnieszki Zawadowskiej, Joanny Kaczyńskiej złożona z ciasnych, niezwykle brudnych, wyniszczonych pomieszczeń pasują do realiów, a zarazem oddają depresyjny, nihilistyczny ton historii. Klaustrofobiczne, słabo oświetlone korytarze, przez które przemierzają Macbeth i Lady pokazują ich krytyczny stan psychiczny – teoretycznie wspinają się po szczeblach władzy, ale czują się coraz bardziej bezradni, słabi, zaszczuci.

Twórcy nie unikają szokujących obrazów – widok tryskającej krwi, dekapitacji, golizny. Bardzo dosadnie pokazują cierpienia bohaterów, obserwujemy jak zwijają się w spazmach, krzyczą, plują krwią, doświadczają wizji rodem z sennych koszmarów. Makbet nigdy nie należał do historii lekkich, a Grzegorz Jarzyna tylko to spotęgował. Reżyser umiejętnie buduje napięcie i poczucie paranoi – zbliżenia na twarze aktorów, mętne światło, niepokojące odgłosy i szepty. Autentycznie czujemy pogarszający się stan bohaterów, grozę i zbliżające się szaleństwo. Nic dziwnego, że ten sam reżyser zabrał się później za adaptację „Draculi" Brama Stokera.

Zgodnie z pierwowzorem Szekspira, na pierwszy plan wyłania się tytułowy bohater, oraz jego małżonka Lady, w których wcielają się kolejno Cezary Kosiński i Aleksandra Konieczna. Aktorzy, dla nadania dramaturgicznego bilansu odgrywają swoje role w różnym kluczu. Kosiński jest powściągliwy, stoicki, subtelnymi środkami buduje rosnące szaleństwo swojego bohatera, z kolej Konieczna jest bardziej wyniosła, ekspresyjna, co oddaje bardziej burzliwy proces emocjonalny, który przeżywa Lady.

„2007: Macbeth" jest przykładem, że dzieła Williama Szekpira pozostaną wieczne. To sztuka, która przez kolejne wieki będzie odtwarzana i odświeżana. Nie ważne, czy Makbet będzie królem w XI-wiecznej Szkocji, czy amerykańskim generałem w Iranie – walka o władze, obsesja, szaleństwo, bratobójcza walka zawsze istniała i będzie istnieć. Dlatego dzieła te nigdy nie stracą na aktualności.

Michał Nadolle
(-)
6 października 2020
Teatry
TR Warszawa
Portrety
Jarzyna Grzegorz

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia