Szkodnicy są wśród nas

"Szczur" - reż: Agata Biziuk - Teatr Lalek Pleciuga w Szczecinie

"Szczur, czyli wyścig po koju" to monodram, w którym na uwagę zasługuje przede wszystkim Rafał Hajdukiewicz, wcielający się w postać Kandydata 1 i Kandydata 2. To także ciekawy projekt reżyserki Agaty Biziuk. Najsłabszym ogniwem jest niestety tekst Szekeniuka, który w konwencjonalny sposób zarysowuje postaci i fabułę łatwą do przewidzenia. Zacznijmy jednak od początku

„Zapraszamy do wyścigu po koju. Każdy, kto ma kojo, z którego zerwał się z rana może zgłosić swój udział” - taki komunikat wygłasza bohater monodramu we wstępie do przedstawienia. Zaprasza do wyścigu - wyścigu szczurów, w którym tak naprawdę wszyscy uczestniczymy. Nawet jeśli pozostaniemy bierni, i tak zostaniemy wciągnięci w tę machinę przez los. 

Nie inaczej zaprezentowano dwóch bohaterów monodramu jako swego rodzaju antagonistów, którzy w finałowym spotkaniu w więziennej celi zamienią się rolami. Kandydat 1 to cyniczny polityk, którego wrażliwa dusza poety umarła wraz ze skończeniem studiów politologicznych. Jego cel to wykalkulowany zysk. Bohater jest żądny wpływów i rozkłada pionki jako szara eminencja świata polityki. Kandydat 2 – prosty pracownik budowlany, widzi szczęście w nakładaniu tynków, chodzeniu na dyskoteki i wygłaszaniu truizmów na temat podrywu i kobiet. Jednak to ten bohater zyskuje sympatię widza, bo tak naprawdę w swojej prostej mądrości nikomu nie wadzi, żyje jak chce. Być może jest szczęśliwszy od tych biegnących w wyścigu? Jedno głupie zdarzenie w życiu każdego z bohaterów doprowadza do spotkania Szczura (K1) z Człowiekiem (K2). Cela to ich nora, w której przewartościują swoje poglądy. Szczur trafił tam, bo nie był dość sprytny. Człowiek, ponieważ spotkała go niesprawiedliwość losu. Działanie Kandydata 2 nasuwa mi luźne skojarzenie z bohaterką dramatu „ Wizyta starszej pani” Friedricha Dürrenmatta i jej motywacją: „Świat zrobił ze mnie dziwkę, to ja teraz zrobię z niego burdel”. Skoro świat zmusił go do odsiadki, to on zamieni się w Szczura. Pierwszą ofiarą będzie Kandydat 1. Na miejsce wyeliminowanego szczura pojawia się następny. Wyścig toczy się dalej.

Pomysł sztuki, choć nie nowatorski, jest dość ciekawy. Braki w wartwie tekstu nadrobione zostają grą aktorską i oprawą całego widowiska. Skąpana w mroku scena, ukazuję się przy pomocy punktowych świateł, to znów zostaje oświetlona w całości. Kiedy bohater prezentuje sposoby manipulacji w polityce pojawia się sugestywne biało-czerwone oświetlenie: podczas gdy głowa Kandydata 1 jest jasna, dłonie są krwistoczerwone. Sceny przepleciono wstawkami multimedialnymi w klimacie migawkowych teledysków. Monodram podzielono również na sekwencje, zapamiętałam tylko "o sobie" i "o innych", reszta być może się rozmyła. Rafał Hajdukiewicz nie tylko dzieli swą osobowość na dwóch różnych bohaterów, ale dodatkowo wciela się w postaci lalkowe: babcię Kandydata 1 i ojca Kandydata 2. To popis jego umiejętności aktorskich jak i fizycznych. Dodatkowo mocną stroną spektaklu jest oprawa multimedialna Macieja Mizgalskiego. Wyświetlane z projektora surrealistyczne wewnętrzne stany bohaterów, reprezentowane, na przykład przez krwawiący kalosz, wprowadzają nieco schizofreniczny klimat. Ponadto świetna muzyka Borysa Sawaszkiewicza i Karola Majtasa umieszcza całe widowisko w mrocznych zakamarkach duszy współczesnego Szczura.

Niemniej jednak jest to spektakl, który się przewija w percepcji widza, pozostawiając pojedyncze slajdy.

Patrycja Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
21 stycznia 2012

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia