Sztuka istnieje tylko w wyobraźni

,,Sztuka" – reż. Robert Czechowski – Lubuski Teatr w Zielonej Górze - foto: Dariusz Biczyński - mater. prasowe

Zaryzykujmy stwierdzenie, że prawdziwym artystą jest odbiorca. Twórca przedstawia już gotowe dzieło sztuki, nie wyjaśnia jednak sensu i nie podaje gotowej interpretacji, ponieważ to kłóci się z zasadniczym celem sztuki, która przede wszystkim ma dawać poczucie wolności i niezależności, również w odbiorze dzieła.

Nie wiemy jednak jaki cel przyświecał artyście w akcie tworzenia. Możliwe, że niektóre przyjęte i uznane za właściwe interpretacje są niezgodne ze sposobem myślenia artysty. Być może twórca miał inne intencje lub nie miał ich wcale i postanowił zakpić z odbiorców, którzy w przyszłości z zachwytem będę szukać sensu w jego dziele.

,,Sztuka" Yasminy Rezy, w reżyserii Roberta Czechowskiego wystawiona w Lubuskim Teatrze, to traktat artystyczny przekazany w formie współczesnej i karykaturalnej. Karykatura cały czas jest obecna w spektaklu. Już przed wejściem do sali widzowie, kierując się na Scenę Kameralną, słyszą głośną muzykę w stylu techno (opracowanie muzyczne: Damian-neogenn-Lindner). Na ścianie, przy wejściu na widownię, wiszą obrazy podpisane jako dzieła znanych artystów z różnych epok. Są tam m.in. ,,Pocałunek Judasza", ,,Kuźnia Wulkana", ,,Upadek Ikara" czy ,,Hamlet Polski". Jednak dzieła można rozpoznać tylko po tytułach i formacie, ponieważ wszystkie płótna są identyczne – puste i białe. Jednak widz, znając te tytuły, maluje w głowie przedstawione na nich sceny: to pierwszy moment, w którym reżyser gra z wyobraźnią odbiorcy.
Pokój Serge'a (Wojciech Romańczyk) przedstawiony na scenie (świetna scenografia Adama Łuckiego) przypomina trochę pokój dziecięcy: jakby sprzęty z domu dla lalek były powiększone i przystosowane do życia dorosłego człowieka. Widzimy szafę złożoną z figur geometrycznych, na której stoją trochę komiczne lampki ledowe (np. w kształcie misia haribo), leżą książki filozoficzne (prawdopodobnie nigdy nieczytane, ale tworzące pozory inteligencji) i maskotka tygrysa, której ciało rozłożone jest w różnych punktach sceny. Jego głowa leży na szczycie szafy, natomiast łapa wystaje z górnej kieszeni marynarki bohatera, a ogon oplata mu szyję. To wszystko jest karykaturą mieszkania człowieka, który być może na sztuce się nie zna, ale uważa się za znawcę i kreuje wokół siebie świat w taki sposób, żeby wszyscy uwierzyli w jej autentyczność.

Groteskowość całej sytuacji podkreśla fakt, że Serge kupuje za 200 tys. obraz, na którym widać jedynie białe tło (pod odpowiednim kątem ma się wrażenie, że tło trochę faluje). W tym miejscu rozpoczyna się dyskusja o tym, czym jest sztuka współczesna, jakie prawa nią rządzą i czy w ogóle jakieś konwencje w jej ramach istnieją.

Jeśli dojdziemy do wniosku, że współczesna sztuka jest wolna od wszelkich zasad i artystą może być każdy, zadajemy sobie kolejne pytania. Czy malarz, który jest autorem białego płótna, jest w ogóle artystą? Co w takim razie wyróżnia artystę od innych ludzi? Czy obraz definiujemy, jako arcydzieło tylko, dlatego, że został namalowany przez znanego malarza czy dlatego, że treść faktycznie świadczy o wysokim artyzmie? W ,,Sztuce" widzimy trzy, skrajne postawy – Serge'a, który, jako ,,dziecko swojej epoki", idzie za nowymi nurtami w sztuce, Marca (Robert Kuraś), który nie chce zrozumieć współczesnej sztuki, nazywa obraz, ,,białym gównem" i uparcie krytykuje przyjaciela za bezsensowny zakup oraz Yvana (James Malcolm), który ma stosunek tolerancyjny dla współczesnej sztuki, jednak nie twierdzi również, że obraz mu się podoba. Jednak każda z tych postaw jest kreacją. Serge kupuje obraz, żeby stworzyć pozę, w której on widzi siebie, jako znawcę sztuki i niezwykle nowoczesnego człowieka. Marc nie zastanawia się nad sensem obrazu, przede wszystkim denerwuje go fakt, że przyjaciel nie zapytał go o zdanie przed kupnem dzieła, dlatego jest skrajny w swoich sądach. Yvan natomiast w rzeczywistości nie zastanawia się nad sztuką, przyjmuje postawę obojętną, żeby nie pogłębiać kłótni przyjaciół. Godne podziwu są kreacje wszystkich – trzech bohaterów ,,Sztuki".

Pytania, z którymi zmagają się bohaterowie ,,Sztuki" to pułapka, w którą wpada odbiorca przy interpretacji dzieła. Musi wyjaśnić po swojemu, co widzi. Ja również, pisząc recenzję, prezentuję własną interpretację, która dla mnie jest jasna i oczywista, jednak inni recenzenci mogli zrozumieć ,,Sztukę" w sposób zupełnie inny. Twórcy spektaklu być może zamierzali przekazać inne wartości, a sama autorka również mogła inaczej wyobrażać sobie swój dramat na scenie. W tym momencie każdy jest artystą swojej wyobraźni – autor, reżyser, aktor i odbiorca. Można przyjąć, że każdy tworzy to samo dzieło w zupełnie inny sposób. Sztuka nie jest więc taka, jaka jest w rzeczywistości, lecz taka, jaką ją odbieramy.

Z białych chmur na białym niebie pada biały śnieg, który jest niewidoczny. Obraz przedstawia człowieka, który idzie przez śnieżycę, samotnie, a potem znika. Do takiego wniosku dochodzi Marc, jednak nie jest to hołd dla tytułowej sztuki i dla artysty. Dopóki Marc, nie chcąc nawet chwalić dzieła, tylko próbując usilnie znaleźć możliwość porozumienia między sobą a przyjacielem, nie zinterpretował obrazu, białe płótno nie było sztuką. Było przedmiotem. Wartość artystyczną nadał mu dopiero odbiorca. W spektaklu Czechowskiego tytułową sztuką nie jest więc dzieło stworzone przez artystę, lecz sztuka, która istnieje tylko w wyobraźni odbiorcy.

Dlatego na scenie nie ma płótna. Ono nie istnieje. Bohaterowie patrzą przed siebie i widzą w wyobraźni obraz, który może przedstawiać wszystko – dlatego warto się przekonać, co zobaczymy na nim my.

 

Zofia Ścigaj
Dziennik Teatralny Zielona Góra
30 kwietnia 2022

Książka tygodnia

Bieg po linie
Wydawnictwo MANDO
Maria Malatyńska, Jerzy Stuhr

Trailer tygodnia