Sztuka wywarzonego kiczu

"Sen nocy letniej" - aut. William Szekspir - reż. Jan Klata - Teatr Nowy w Poznaniu

Teatr Nowy w Poznaniu obchodzi w tym roku, czyli 2023, swoją setną rocznicę istnienia. Z tej okazji teatr postanowił obdarować nas widzów, widowiskiem Szekspirowskim „Sen nocy letniej" w interpretacji Jana Klaty. Już samo to nazwisko może podpowiadać, że nas oglądających czekają rzeczy wielkie, w wielorakości znaczeniowej tego słowa.

Spektakl klasyczny i dobrze znany myślę, że nie tylko tym, co w teatrze się lubują. Mimo to, aby spełnić swoją recenzencką powinność, kilka zdań o klasyku. Las gdzie pod Atenami. Nieszczęśliwie zakochani młodzi: Hermia (Marta Herman) i Lizander (Andrzej Niemyt) uwikłani ze sobą w zakazaną miłość, uciekają do wyżej wspomnianego zagajnika z planem potajemnych zaślubin. W tym samym czasie, w tej samej głuszy dzieją się dwa inne kryzysy o nacechowaniu miłosnym. Jeden dotyka bytów ezoterycznych, elfiej pary królewskiej; Oberona (Ildefons Stachowiak) oraz Tytani ( Antoniny Choroszy). Drugi natomiast Heleny (Julia Rybakowska) zakochanej po uszy w nieodwzajemniającym tego płomiennego żaru Demetriuszu (Adam Machalica). Równolegle do wydarzeń leśnych, pewna trupa teatralna wybiera się do tego samego lasu, aby przećwiczyć spektakl planowany z okazji zaślubin Ateńskiej królewskiej pary.

Gdybym miał, w jednym zdaniu opisać omawiany spektakl byłoby to coś w tym stylu: „W pełni świadoma mieszanka kiczu z zachowanym sensem klasycznego tekstu, wraz z uwspółcześnieniem go, pozwalając tym samym poruszyć problematyki nam bliższe, czyli teraźniejsze". Reżyser w pełni świadomie obcuje z medium. Bawi się nim, lawirując pomiędzy szczytem tandety objawiającym się w pstrokatym projekcie scenografii, kostiumów i światła (Justyna Łagowska), które to pomimo kiczowatej formy imponują rozmachem i pieczołowitością wykonania, a inteligentnym humorem tekstów i wybitnej ponad wszelkie pojęcie muzyki. To wszystko każe mi przyrównać spektakl Klaty do szwajcarskiego zegarka, którego wszystkie elementy, nawet te najmniejsze wypracowują jeden wielopoziomowy mechanizm, innymi słowy wszystko do siebie pasuje i łączy w całość, dając widzom poczucie obcowania z czymś wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju.

Aktorsko jest równie wybitnie. Jest dla mnie oczywistym, że energię, jaką aktorzy musieli włożyć, aby odegrać tę precyzyjną wizję reżysera, była nieład. Więc tym bardziej chylę czoło, że żaden z aktorów nie osłabł nawet na moment. Wszyscy co do jednego trzymali się wysokiego „C", nieważne co mieli na sobie, jak energicznie musieli postępować, czy ile wcieleń z rzędu po sobie zagrać.

Powtarzam się, ale inaczej o tym co ujrzałem, nie potrafię; jest to wielkie, a co mi tam, przeogromne przedsięwzięcie. Precyzyjne i zachwycające w każdym, nawet najmniejszym detalu; od błyskotliwych dialogów. Wymyślną, wręcz powalającą scenografię, przez kostiumy, aż po światło i muzykę, które to oczarowywały mnie przez całą długość spektaklu.

Na zakończenie mogę tylko stwierdzić, rzecz oczywistą i napisać — Jan Klata wielką osobą reżyserującą jest.

Mateusz Nowicki
Dziennik Teatralny Poznań
22 września 2023
Portrety
Jan Klata

Książka tygodnia

Teatr bliskiego kontaktu
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
Katarzyna Kalinowska, Katarzyna Kułakowska, Emilia Zimnica-Kuzioła, Ewelina Wejbert-Wąsiewicz

Trailer tygodnia