Tajemnica tańca

„Dziadek do orzechów" – chor. François Mauduit – Opera Bałtycka w Gdańsku

Po premierowym „Dziadku do orzechów" muszę stwierdzić, że balet – jak żadna inna forma przekazu opowieści - ma w sobie szczególną, nieuchwytną, intuicyjną i niepowtarzalną magię. Jest niezależny od wieku, płci, poglądów czy religii, wolny od narodowej przynależności. Nieważne w jakim języku mówimy, skąd pochodzimy, jakim kodem oceniamy otaczającą rzeczywistość, taneczne historie każdy z nas zrozumie podobnie, choć wciąż nie tak samo. I chyba w tym tkwi właśnie jego - wolny od pospolitości i zwyczajności - zaczarowany, urok, dzięki któremu każdy z nas przenosi się do krainy z dziecięcych marzeń. To zapewne największa tajemnica tańca.

Paryż. Serge Lifar – dyrektor baletu Opery Paryskiej – zostaje sam w swoim biurze, a owa samotność wpływa na niego uzdrawiająco. Wraz z pojawieniem się pewnej magicznej skrzynki, powracają do niego wspomnienia. Pod wpływem emocji postanawia przyjąć zaproszenie na bożonarodzeniową Wigilię, na której spotyka Klarę. Artyście nie umyka fakt, że młoda dziewczyna marzy o poznawaniu świata poprzez taniec, czego zabraniają jej rodzice. Ofiaruje jej szczególny podarunek, pozornie niepozorną figurkę - dziadka do orzechów, który po północy zamienia się w księcia z bajki, a Klara w piękną, pełną wdzięku i tanecznej lekkości księżniczkę.

„Dziadek do orzechów" to jeden z najbardziej popularnych i cenionych spektakli baletowych na świecie. Piotr Czajkowski, który dla tej historii skomponował arcydzieło muzyki klasycznej nie spodziewał się zapewne, że w tak wielu teatrach, tak wiele dzieci - i dorosłych także – co roku w okolicach świąt Bożego Narodzenia będzie zachwycało się tym utworem, który na stałe wszedł do muzyczno – świątecznego kanonu. Tę ponadczasowość zapewnili także twórcy libretta: Marius Petipa i Iwan Wsiewołożski tworząc opowieść podbijającą serca widzów scen baletowych na całym świecie.

W gdańskiej Operze Bałtyckiej jest to już czwarta inscenizacja. Pierwszą przygotowała Natalia Konius w kwietniu 1962 roku, a potem jeszcze w kolejnych latach: w 1990 (Walery Niekrasow i Wasylij Wajnonen) oraz w 2008 (Hans Henning Paar). Po dziewięciu latach od ostatniej premiery magiczna opowieść Klary powraca na deski Opery Bałtyckiej w zupełnie nowej odsłonie, którą można odebrać jako odwrót od dotychczasowego minimalizmu, przygotowując balet z wielkim rozmachem.

Tym razem za reżyserię oraz choreografię odpowiadał Francuz François Mauduit, stwarzając wyjątkowe widowisko, które nie tylko pochłania wyobraźnię widza, ale także wywołuje niejeden uśmiech podczas spektaklu.

Elementy klasycznego baletu mieszają się ze obecnymi trendami tanecznymi. W Krainie Słodyczy z okazji przybycia Książęcej pary trwa wielkie święto, a w tle rozbrzmiewa „Walc kwiatów" jesteśmy w baśni, wszystko jest cudowne, pachną kwiaty i wszyscy są dla siebie dobrzy. Inscenizacja Mauduita sprawia jednak, że „Dziadek do orzechów" jest tak samo współczesny, jak miało to miejsce za czasów Piotra Czajkowskiego. Wzrusza i zachwyca wciąż równie mocno, nie pozwalając pozostać obojętnym na klimat i dziejące się na scenie wydarzenia.

Za dekoracje odpowiada Justin Arienti, który sprawił, że „Dziadek do orzechów" znacząco różni się od pozostałych spektakli Opery Bałtyckiej. Oprawa scenograficzna zmienia się za każdym razem po opadnięciu i podniesieniu kurtyny. Podobnie jest z różnorodnością kostiumów, które zachwycają barwą, delikatnością formy i stosownością.

O ile pierwszy akt jest pokazem wspólnych układów tancznych, to akt drugi umożliwia uzdolnionym, młodym artystom pokazanie pełni swych indywidualnych umiejętności: Maria Kielan, Ruaidhri Maguire oraz Gento Yoshimoto byli zachwycający, przykuwając uwagę publiczności perfekcją choreograficznych układów, dopracowanym gestem i naturalnością wykonania swoich niełatwych ról.. Poza nimi również pozostali wykonawcy wprawiają w podziw wykonaniem trudnych partii tanecznych. Pokazują nie tylko piękno tańca, ale także wdzięk ich samych. W prezentowanej lekkości nie widać włożonego trudu. Wdać za to olbrzymie zaangażowanie, lekkość i pasję, Część z nich, to uczniowie Szkoły Baletowej im. Janiny Jarzynówny-Sobczak w Gdańsku, przygotowani przez Alicję Krawiec oraz Agatę Lechowicz, bez których gdański „Dziadek do orzechów" z pewnością nie byłby taki sam.

Kierownictwo muzyczne zostało powierzone Szymonowi Morusowi – dyrygentowi młodego pokolenia, który dodał znanym brzmieniom wiele dobrej, dodatkowej energii. Jego współczesne interpretacje zgodnie mieszały się z klasycznymi kompozycjami Piotra Czajkowskiego. To wciąż ten sam „Taniec cukrowej Wieszczki", a mimo to zagrany w inny, nieomal nieoczekiwany sposób. To przyjemność dla ucha i pole do popisu dla wyobraźni, kiedy się słyszy takie wykonania orkiestry, pod taką batutą.

„Dziadek do orzechów" Opery Bałtyckiej, zachwyca swoją opowieścią o przyjaźni, pasji i marzeniach, ale przede wszystkim ujmuje nowym wykonaniem. W tym spektaklu widz i słuchacz mógł odnaleźć wszystko to, za co można pokochać balet: zapierającą dech w piersiach muzykę, zachwycający taniec i bajeczną scenografię. Ten spektakl po prostu rozgrzał moje serce i tchnął w nie przekonanie, że wciąż istnieją wydarzenia, które mogą łączyć nas wszystkich. Tych co na scenie z tymi, co na widowni.

Marta Cecelska
Dziennik Teatralny Trójmiasto
2 grudnia 2017

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski