Taka starość

"Ojciec" - reż. Iwona Kempa - Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie

Stołeczny Teatr Ateneum przygotował polską prapremierę tragikomedii Floriana Zellera "Ojciec" w roli głównej obsadzając fantastycznego Mariana Opanię. Trudny temat postępującej degradacji pamięci oraz wynikającej z tego dezorganizacji życia wzrusza oraz wywołuje refleksje dotyczące przemijania i nieuchronnej starości.

Francuska sztuka w reżyserii Iwony Kempy to opowieść o André, który choć robi dobrą minę do coraz częściej pojawiających się kłopotów z pamięcią, dla otoczenia staje się oczywistym problemem. Gubi wątek, zapomina, gdzie odkłada przedmioty, widzi osoby, których nie ma, prowadzi z nimi dialogi na trapiące jego podświadomość tematy. Według najbliższych nie powinien już mieszkać sam. Z uporem twierdzi jednak, że doskonale radzi sobie sam i nie potrzebuje pomocy.

Anna (Magdalena Schejbal) dba o ukochanego ojczulka, codziennie go odwiedza. Opieka z czasem staje się jednak coraz bardziej absorbująca, a ona nie może wyłączyć się ze wszystkich zajęć. Planowana przeprowadzka do Londynu za wybrankiem serca wpływa na decyzję o zorganizowaniu dla taty nowej opiekunki. Ostatnia się obraziła, gdy posądził ją o kradzież zabytkowego zegarka. Laura (Paulina Gałązka) wydaje się być idealną kandydatką: miła, solidna, rozmowna, kompetentna, cierpliwa i wrażliwa - mimo że André miewa zmiany nastroju, co daje jej odczuć. Marian Opania świetnie żongluje stanami bohatera: euforią, zadumą, smutkiem i ogarniającą go pustką. Drażni go nieco infantylne traktowanie jego osoby. Laura stara się sprostać oczekiwaniom staruszka i traktować go w sposób nieuwłaczający jego godności. Spierają się, rozmawiają, żartują. Laura początkowo ufna, roześmiana, z czasem tonuje swe reakcje, aby nie złościć podopiecznego. Paulina Gałązka świetnie pokazała tą zmianę mimiką, gestami, intonacją.

Nie wszyscy rozumieją problem chorego starego człowieka, na przykład partner Anny - Pierre (Przemysław Bluszcz). André irytuje go, czemu daje często wyraz, bywa szorstki, uszczypliwy i arogancki. Pragnie życia bez problemów i zbędnych obowiązków, do czego próbuje namówić Annę. Dla niej nie jest to łatwa decyzja, długo się zastanawia, czy powinna oddać ojca do ośrodka opieki. Na jej decyzję Pierre ma duży wpływ.

André przyzwyczajony do swojego domu, mebli, kwiatów, nie mógł już odnaleźć się w mieszkaniu córki, a co dopiero w szpitalnym łóżku, jest ono dla niego tragedią. Ma zapewnioną opiekę, podane na czas leki i zapewniony spacer, ale to koniec życia. Scena, w której klęka na łóżku i woła mamę jest wzruszająca i wymowna. Mężczyzna pogrąża się w dziwnych stanach, żyje wspomnieniami. Teraźniejszość nie cieszy go, a przyszłość nie interesuje. Jego stan zdrowia pogarsza się. Córka odwiedza go w wolne weekendy, ale to nie ma już dla niego znaczenia, odebrano mu radość życia. Zniknęła również Laura, którą na swój sposób lubił i darzył zaufaniem. Wspomina młodszą córkę, za którą tęskni. Grająca ją Małgorzata Mikołajczak, która pojawia się także w innych małych rolach: aroganckiej kobiety, której przychodzi nadzwyczaj łatwo strofowanie chorego; pielęgniarki prowadzącej zdawkowe rozmowy z pacjentem. Trudno oddzielić, które postacie pojawiają się realnie, a które są wytworem umysłu chorego.

Oniryzm miesza się z rzeczywistymi obrazami także w scenografii, chory w wyobraźni przemieszcza się do różnych miejsc. Funkcjonalna scenografia Justyny Elmanowskiej to przeszklone wnętrza: raz dom André, raz nowoczesne mieszkanie Anny, raz szpitalna sala. Stany emocjonalne bohaterów oraz dramatyzm zdarzeń świetne podkreśla muzyka, opracowana przez Iwonę Kempa. W jednej z końcowych scen Pierre porywa do tańca Anne, wraz z nimi tańczą pozostali. Obserwujemy ich spowolniałe, sztywne i niezbyt zsynchronizowane ruchy w niebieskim świetle (reżyseria światła i projekcje - Mateusz Wajda). Do tej "dobrej zabawy" w smutnych okolicznościach nie przyłącza się jedynie chory - siedzi na fotelu, obojętny i zgaszony.

"Ojciec" został doceniony nagrodą Moliera w 2014 roku. Warszawskie wystawienie jest kolejnym dowodem ogromnej wnikliwości z jaką Iwona Kempa potrafi przedstawić charaktery postaci, nic tu nie jest białe ani czarne. Konfrontowani jesteśmy nie tylko z problemem, jaki ma ze sobą André, ale także jak jego stan ewoluuje oraz do jakich reakcji doprowadza najbliższych. W konsekwencji mamy konflikty i rozpad rodzinnych więzów. Nie ma jednak winnych tej sytuacji. Choroba zmusza do drastycznych kroków. Podjętym tematem Alzhaimera twórcy pokazują, jak pod wpływem choroby zmienia się nie tyle cierpiący na nią, ile relacje w rodzinie. To wyzwanie i sprawdzian miłości i charakteru dla najbliższych.

Kinga Woźniak
e-teatr.pl
20 kwietnia 2017

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia