Taneczne gry w Atelier

5. Festiwal Atelier Polskiego Teatru Tańca w Poznaniu

Magiczne kostki niczym z gry komputerowej, projekcje na ciałach tancerek, wreszcie ciężka walka damsko-męska - emocji na festiwalu Atelier Polskiego teatru Tańca nie zabrakło...

Premierowe spektakle "Double Trouble" Karoliny Wyrwał, "Arytmia" debiutującej jako choreograf Zofii Jakubiec i Tomasza Pomersbacha oraz nowa wersja "The Unknown - Niewiadoma" Pawła Malickiego stworzyły program V Festiwalu Atelier Polskiego Teatru Tańca. Co wynika z autorskich kreacji młodych choreografów?

"Double Trouble"

Na scenie dwie tancerki. Podwójny problem, jak sugeruje tytuł spektaklu "Double Trouble"? Dwie spierające się strony, dwa punkty widzenia, binarny system zero-jedynkowy.

Motywem przewodnim przedstawienia jest manipulacja, a jej narzędziem kostki smart wireless - rodzaj elektronicznego instrumentu muzycznego, dzięki którym można samodzielnie sterować dźwiękiem. Przestawiając kostki, tancerki manipulowały nawzajem swoim tańcem i zachowaniem.

Oprócz małych kostek, na scenie były także duże bloki z miękkiego materiału. Raz była w nich energia przygniatająca ciała, a w następnej chwili poddawały się one posłusznie woli tancerek. Wszystko razem przypominało układy wielościanów w komputerowej grze "Tetris" - z tą różnicą, że zawodnicy zostali wciągnięci do środka układanki, co sugerowały miotające się między prawą i lewą stroną sceny ciała tancerek, na przemian upadające i powstające. Wrażenie potęgowała muzyka przypominająca dźwięki z pierwszych, prostych gier komputerowych.

Widzowi towarzyszyło uczucie niepokoju, wynikającego z braku znajomości zasad tej dziwnej gry. Czy to tancerki manipulowały sobą nawzajem? A może były kierowane jakimiś nadnaturalnymi siłami?

"The Unknown - Niewiadoma"

Od pierwszej sceny widać, że to spektakl stworzony przez mężczyznę. Paweł Malicki próbuje w nim przeniknąć prawdziwą naturę płci pięknej.

Pięć kobiet na początku prezentuje nam się z wdziękiem: w wysokich szpilkach, z piersiami zasłoniętymi tylko przez dłonie. Spacerują, prężą się i wiją obrócone nagimi plecami do widzów. Podczas tej niezwykłej prezentacji wdzięków na ich ciała i tło rzucana jest projekcja toni wody.

Potem stopniowo tancerki ubierają się i zajmują swoje miejsca na pięciu podestach, by za chwilę pokazać się solowo - każda jako inny żywioł, temperament. Ich różnorodności nie dało się jednak wyczuć, taniec był za mało zróżnicowany.

Chaotyczne kobiety przypominają trochę zwierzęta wypuszczone z klatki. Brakuje im pierwiastka dopełniającego: mężczyzny, wjeżdżającego w końcowej scenie na platformie w akwarium wypełnionym ziemią. W tym momencie półgodzinne szamotanie kobiet ustaje. Efekt? Nieco komiczny, co można wnioskować po wybuchu śmiechu widzów. Kobiety chyba jednak nigdy nie zrozumie mężczyzna, pozostając niewiadomą .

"Arytmia"

Debiut Zofii Jakubiec i Tomka Pomersbacha kojarzył się z tytułem piosenki Andrzeja Zauchy "Byłaś serca biciem". Tym właśnie byli uczestnicy spektaklu - a dokładnie nieregularnym biciem z nagłymi skurczami. Każda z postaci miała własny rytm niedopasowany do siebie, swoje własne natręctwa, każące wciąż na nowo powtarzać nerwowe odruchy... Inicjowanie bliższego kontaktu nie skutkowało porozumieniem. Samotna kobieta wijąca się, w ręku trzymała koszulę, namiastkę drugiej osoby. Z tego samotnego błądzenia wydobywa się dopiero pod koniec, jedno wydawało by się, trafne połączenie.

W byciu we dwoje mężczyzna próbuje przestawić kobietę, zmienić, dopasować jej rytm do jego rytmu. Tańcząc ze sobą w uścisku, tłamszącym ich wzajemną arytmię przy dźwiękach rozlegającej się nagle romantycznej muzyki.

Spektakl "Arytmia" to ciężka walka i zmaganie się ze swoimi ruchami.

Pokazuje ciąg kompromisów, niemożliwych do osiągnięcia, ale wartych walki by zatańczyć z kimś w parze.

Spektakl warsztatowy

Ostatni pokaz "Odkryj swój osobisty ruch w Polskim Teatrze Tańca" był rezultatem pracy osób nie związanych na co dzień z tańcem, które na warsztatach odkrywały swe możliwości za pomocą metody Labana. Takie przedsięwzięcia pokazują istotę tańca, który jest osobistym wyrazem nas samych. Podkreśla rolę ruchu w naszym życiu, pokazuje jak istotne jest wyrażanie emocji poprzez taniec. Wracamy w ten sposób do jego korzeni, przypominając sobie, że jest domeną każdego - nie tylko profesjonalnych tancerzy.

Beata Zięba
Polska Głos Wielkopolski
29 lutego 2012

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski