Teatr bez granic życia i śmierci

„Margules - Nieobecność" - reż. Witt-Michałowski - Teatr in Vitro

13 października w wtorek w Ramach jubileuszowych lubelskich Konfrontacji Teatralnych odbył się w kameralnym gronie spektakl w reżyserii Łukasza Witt-Michałowskiego- „Margules- Nieobecność".

Kim był tak naprawdę Ludwik Margules? To pytanie pojawia się na scenie Teatru in Vitro jako puenta w kontekście historii teatru. W roli Ludwika Margulesa Jarosław Tomica- znany lubelskiej publiczności z wielu spektakli wnika w stan psychiki reżysera sięgając dna niczym głębi oceanu, którym jest już tylko nieobecność. Dla teatru meksykańskiego Ludwik Margules był reformatorem, teatru skupiającym się na tym co jest w nim najistotniejsze: prawdzie uczuć, które jak przez mikroskop można odczytać w myślach aktorów.

Dla wielu Tyran i dyktator wyzwalający mimo wszystko w aktorze wolność, która jest niezbędna do wyrażenia siebie jako wolnego artysty. Poprzez gniew i ciągłą walkę Margules budził z letargu i zrzucał kajdany niewolnictwa utartych schematów teatralnych w każdym z aktorów, z którym miał możliwość współpracy na scenie. Tyran i dyktator a może właśnie rewolucjonista, który poprzez konflikt dokonywał ważnych zmian w teatrze, reformując go oczyszczając z uprzejmości, która jak zasłona dymna zacierała obraz prawdy?

O czym relacjonuje scena In Vitro w spektaklu połączonym z filmowym reportażem? Czy tylko o twórczości teatralnej polskiego Żyda migranta Ludwika Margulesa? Otóż nie tylko, byłoby to zbyt prozaiczne i otarte z metafizyki, która w trakcie spektaklu przyciąga niczym magnez uwagę widza. We współpracy z meksykańskim teatrem „Conjuro Teatro", Łukasz Witt-Michałowski przeniósł widzów przy pomocy zdjęć autorstwa Grzegorza Filipiaka do meksykańskiego święta zmarłych-„Dia de los Muertos". To radosne święto, sięgające tradycji sprzed 3 tys lat Azteków i Majów pozwoliło na metafizyczną konfrontację z z zmarłym w 2006 roku Ludwikiem Margulesem – Polakiem żydowskiego pochodzenia – emigrantem reformatorem teatru meksykańskiego niestety zapomnianego kompletnie w Polsce. Kolorowe z kwiatów ułożone ścieżki prowadzące do ołtarzy na radosne spotkanie z bliską zmarłą osobą przy ołtarzu, na którym pozostawione są wspomnienia w metaforyczny sposób zaprowadziły obecnych podczas spektaklu do spotkania z duszą reżysera. Czy rozmowa była łatwa? Na pewno nie. Wspomnienia niejednokrotnie bolesne mogły tylko dać nadzieję, że to co pozostawił Margules po sobie może teraz procentować prawdą na scenie, którą jak pod mikroskopem można odczytać z mimiki, gestów aktorów wyrażających sedno sztuki teatralnej. Ci którzy współpracowali z Margulesem scenografka-Monica Raya, jak również asystent Ruben Ortiz, jak przy ołtarzu w noc „Dia de los Muertos" szczerze bez obłudy i słodyczy opowiadają o niejednokrotnie trudnej ale bardzo owocnej współpracy z Margulesem. Pomimo ogromnego rygoru jakiego od nich oczekiwał w teatrze zachowując się momentami jak despotyczny tyran wszczepiał im miłość do teatru, która zjednoczyła wszystko.

Ludwik nienawidził sztuczności, teatralności w teatrze, o czym wspomina w reportażu scalonym ze spektaklem w formie wizji na ekranie Monica Raya. W konwencji minimalizmu były jego sztuki i również w takiej konwencji bez sztuczności i patosu Łukasz Witt- Michałowski wyreżyserował swój spektakl. Wierny ideałom Margulesa, słuchając jego głosu szuka go w jego nieobecności w głębinach oceanu, przywracając na nowo do świata żywych. Minimalizm dający pole manewru ludzkiej wyobraźni szanuje inteligencję widza i nie narzuca zbędnych elementów, które mogą tylko zaśmiecać i irytować niczym stół prozaiczny zwykły znienawidzony przez Margulesa. W spektaklu „Margules- nieobecność" sceny CK Lublin też nie ma mebli, nie ma teatralnych śmieci, jest za to intrygujące światło w reżyserii Marcina Kowalczuka skupiające się tylko na aktorze, jego umyśle, jego kłamstwie i prawdzie, którą pragnie przekazać widzom. Końcowa scena błękitnej smugi światła, za którą podąża Margules jako metafora przejścia z życia do śmierci idealnie daje obraz emocji jakie towarzyszą w chwili śmierci wśród ludności meksykańskiej. Wzywa go głos „La Catriny"- personifikacji śmierci, w której rolę wcieliła się Anna Maria Sieklucka. Jej rola w spektaklu jest podwójna. Z jednej strony jest medium pośredniczącym w dialogu Michałowskiego z Margulesem z drugiej jest metaforą wewnętrznych przeżyć i wspomnień, odbiciem lustrzanym emocji, w których każdy może się przejrzeć zadając sobie pytanie co jest kłamstwem a co prawdą. Charakterystyczny makijaż „La Catriny" może wzbudzać lęk ale daje w ten sposób możliwość zbliżenia się do metafizycznego kontekstu całej sztuki. Widz zadaje sobie pytanie czym jest śmierć i czy po prostu nie jest ona elementem życia, z którym jest się na co dzień. Przekornie akceptacja śmierci staje się celebracją życia. Margules dzięki wspomnieniom jest ciągle żywy i może być obecny cały czas podczas gry na scenie aktorów, którzy wiernie nadal realizują jego ideały. Młodzi aktorzy odgrywający role aktorów, z którym Margules miał możliwość współpracy: Marta Bartczak, Magdalena Hertich-Woleńska, Michał Barczak, Kamil Drężek, są w swych pomarańczowych koszulach jak kwiaty aksamitki rozkładane tradycyjnie na ołtarzu, aby oddać hołd zmarłym i dać im radość i szczęście. Dialog przy ołtarzu wspomnień nie jest prosty ani łatwy. Anna Maria Sieklucka jako głoś z wnętrza duszy przywołuje nawet przykre wspomnienia z czasów wojny, gdzie pogarda i głód były codziennością. Prześcieradło przygotowane specjalnie na pogrzeb zgodnie z tradycją żydowską może ochronić przed całym złem i dać spokój i w pewnym sensie „Nieobecność". Ta „Nieobecność" jest niestety przykra i stale obecna wśród polskich krytyków i ludzi w Polsce związanych z teatrem. Przesłaniem sztuki Michałowskiego jest przywrócenie pamięci o Margulesie i docenienie jego roli w teatrze nie tylko w Ameryce Łacińskiej ale również w Europie, z których tradycji wywodził się sam Ludwik Margules.

Dlaczego Wybrał Meksyk? Tego nikt nie wie. Może ta magia i tajemniczość spowodowały, że pozostał w tym kraju czując się niechciany jako żyd w Polsce. Sztuka „Margules- Nieobecność" w reżyserii Łukasza Witt- Michałowskiego połączona z reportażem wykonanym w Meksyku stworzyły spektakl emocji i wzruszeń, który na długo zapadnie w pamięć lubelskiej publiczności.

Dziękujemy.

Dorota Pogorzelska
Dziennik Teatralny Lublin
19 października 2020

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia