Teatr Master Class

"Kto nas odwiedzi" - reż. Cezary Tomaszewski, "Maria Callas. Master Class" - reż. Andrzej Domalik

Po gorzkich refleksjach, lirycznych uniesieniach i wzruszeniach na XXXIII Gorzowskich Spotkaniach Teatralnych nastał czas beztroskiego śmiechu, absurdu i szalonej jazdy bez trzymanki. Kolorową, słodką zawartość zaserwowano jednak w tak eleganckim opakowaniu, że aż chciało się wzdychać z zachwytem.

Parafrazując tytuł jednego ze spektakli, można by spytać: kto taki nas odwiedził? Mistrzowska klasa, doskonała obsada i gwarantowane „och" nie pozostawiają wątpliwości – to mógł być tylko Och-Teatr!

Warszawski teatr od wielu lat jest stałym gościem gorzowskiego festiwalu. W tym roku zaprezentował jednak na nadwarciańskiej scenie aż dwa przedstawienia: „Kto nas odwiedzi?" w reżyserii Cezarego Tomaszewskiego oraz „Maria Callas. Master Class" Andrzeja Domalika.

Akcja pierwszego spektaklu rozgrywa się podczas zaledwie jednego wieczoru w starym zamczysku, do którego Milady (Jadwiga Jankowska-Cieślak) zaprasza duchy zmarłych przyjaciół męża, by jak co roku uczciły z nią rocznicę śmierci Eryka. Prowadzący przyjęcie kamerdyner (Jan Peszek) trzykrotnie potrząsa dzwonkami i przez megafon anonsuje kolejnych gości: pastora, notariusza i lekarza, na miejscach których zasiada następnie... on sam. „Kto nas odwiedzi?" zapisuje się przez to w pamięci odbiorców przede wszystkim jako absolutnie brawurowy popis aktorskich umiejętności Jana Peszka. Aby wcielić się jednocześnie we wszystkie męskie role (których naliczyć można ostatecznie pięć, gdyż do tej puli dochodzi na końcu także postać samego Eryka), wykonuje on nieprawdopodobny taniec wokół bardzo długiego stołu, raz po raz wznosząc za bohaterów toasty, podając potrawy, by za chwilę już je pochłaniać, zadając pytania i samemu sobie na nie odpowiadając... Każda z jego kreacji jest przy tym zupełnie inna (rozrzut pomiędzy jowialnym przygłuchym doktorem, histerycznym pastorem, fałszywym i wybuchowym notariuszem a pełnym godności kamerdynerem jest uderzający!), a kolejne wypowiedzi gości naświetlają dziwne okoliczności śmierci pana domu, sprawiając, że niewinna opowieść o nagłej śmierci w tańcu przeradza się w ponurą tajemnicę i nieoczywistą zagadkę kryminalną. Jadwiga Jankowska-Cieślak zdecydowanie dotrzymuje kroku Peszkowi, choć grana przez nią postać dystyngowanej (i nieco sztywnej) szkockiej damy nie daje zbyt wielkich możliwości.

Zaprezentowana następnego dnia Spotkań, kultowa już „Maria Callas. Master Class" z Krystyną Jandą w roli głównej, okazała się spektaklem mniej dynamicznym, ale co najmniej tak samo porywającym. Sztuka Terrence'a McNally'ego opowiada historię Callas nie tak, jak przywykliśmy do tego w teatrze klasycznym, czyli linearnie, od początku do końca czy z odpowiednimi didaskaliami. W chwili, gdy poznajemy śpiewaczkę, ma ona już za sobą chwile największej chwały oraz ostatni występ przed operową publicznością. Jest rok 1971, a Callas pracuje w Julliard School of Music w Nowym Jorku, prowadząc kursy mistrzowskie. Takie ujęcie daje jednak odbiorcom wyjątkowy wgląd w sposób pracy Callas i pomaga przeniknąć jej geniusz. Obserwując, jak udziela lekcji kolejnym artystom (w tych rolach wspaniali: Marta Wągrocka, Jolanta Wagner, Rafał Bartmiński), pouczając ich, aby śpiewając odnaleźli w sobie na przykład morderczą radość i dumę Lady Makbet, patrzyli w odpowiednim kierunku czy myśleli o „pięknym włoskim poranku po upojnej nocy", widzowie mogą zrozumieć, ile faktycznego zaangażowania kosztowała Callas odpowiednia interpretacja każdej arii.

Zimna i niedostępna diwa, która w rozmowach z uczniami nie przebiera w słowach ani – delikatnie mówiąc – nie sili się na wyrozumiałość (raz po raz wywołując tym zachowaniem salwy śmiechu na widowni), w przerwach pomiędzy zajęciami zdobywa się na chwile szczerości. Callas wspomina wówczas zarówno wspaniałe, jak i tragiczne momenty ze swojego życia. Raz opowiada o spektakularnych występach na rozświetlonych scenach wielkich oper, a raz o utraconym głosie i wyniesionym z młodości kompleksie dziewczyny zbyt otyłej, by mogła grać wymarzone role, czym do głębi porusza publiczność.

Przed nami jeszcze jedna komediowa odsłona XXXIII Gorzowskich Spotkań Teatralnych. Przedostatni wieczór przeglądu uświetni „Lady Oscar" – zwariowana francuska komedia omyłek z Katarzyną Figurą w roli głównej.

Agnieszka Moroz
Dziennik Teatralny
19 listopada 2016

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...