Teatr o dobrym smaku

jubileusz 60-lecia Teatru Współczesnego

Jubileusz 60-lecia Teatru Współczesnego uświetni dzisiejsza wizyta Sławomira Mrożka - autora, którego nazwisko stało się emblematem sceny przy Mokotowskiej.

Teatr Współczesny działa nieprzerwanie od 5 listopada 1949 roku, gdy dał pierwszą premierę - "Niemców" Kruczkowskiego. Reżyserował Erwin Axer, który prowadził ten teatr przez następne 32 lata. 60. sezon Współczesny rozpoczyna pod dyrekcją Macieja Englerta. W 1981 roku przejął on po Axerze nie tylko starannie przygotowaną sukcesję, ale, by tak rzec, dobrodziejstwo inwentarza.

Początek jubileuszu uświetnia wizyta Sławomira Mrożka - autora, którego nazwisko stało się emblematem sceny przy Mokotowskiej. Mrożek będzie dziś obecny na wieczorze, podczas którego przedstawione zostaną fragmenty jego korespondencji z Adamem Tarnem, założycielem i redaktorem naczelnym "Dialogu" w latach 1956-68, a także wyjątki z dziennika pisarza. Tarn był także kierownikiem literackim Współczesnego, wobec Mrożka występował w podwójnej roli - publikował jego sztuki i miał wpływ na repertuar. W starszym od siebie o prawie 30 lat Tarnie znalazł Mrożek literackiego akuszera i mentora. Zawdzięczał mu surową niekiedy krytykę i pozwalał sobie wobec niego na zwierzenia. Po premierze "Tanga" (1965) uważanej za największe wydarzenie teatralne od czasu "Wesela" Mrożek w liście do Tarna wyznawał: "Powinienem się trzymać tego teatru". I zaraz dodawał: "Oczywiście, o ile on mnie zechce".

Zaryzykowałbym twierdzenie, że Teatr Współczesny częściej Mrożka chciał, niż był go w stanie wystawiać. Decydowała o tym dyplomatyka Axera, który, zależny od politycznych koniunktur, zwlekał z premierami co najmniej kilku Mrożkowych sztuk, a od 1968 roku także zakaz cenzury, która po proteście pisarza przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji objęła jego twórczość całkowitym zapisem na blisko cztery lata.

Tak czy inaczej Mrożek znalazł w Teatrze Współczesnym idealną przestrzeń dla swoich tekstów. I doskonałych reżyserów. "Czarowną noc" i "Zabawę" wystawił Konrad Swinarski, "Emigrantów" - Jerzy Kreczmar. Do "Zabawy" i "Tanga" po latach wrócił Maciej Englert. Spod ręki samego Axera poza "Tangiem" wyszły jeszcze prapremiery "Szczęśliwego wydarzenia" i "Krawca" oraz "Ambasador", "Wdowy", "Miłość na Krymie".

Pisząc o idealnej przestrzeni, mam na myśli dwie sprawy. Po pierwsze to, że Axer z Mrożkiem doskonale się dobrali w wymiarze, tak to nazwijmy, duchowym. Wybitnie intelektualny autor trafił na reżysera analityka, który ponad epatowanie inscenizacją przedkłada szacunek dla myśli i racji zapisanych w utworze. Rozumiejąc się w pół słowa, zawładnęli sercami czy raczej umysłami inteligenckiej Warszawy, która póki stanowiła wyrazistą formację, uznawała scenę przy Mokotowskiej za swoją. Przymierzu ze stołeczną "klassą umysłową" szczypty ironii przydaje to, że obaj artyści pochodzą z Galicji...

Po drugie, w przestrzeni Współczesnego idealnie realizował się stworzony przez Axera, a tak dla dramaturgii Mrożka stosowny model teatru; realizował się zresztą na przekór warunkom. Należący do pobliskiego kościoła dom parafialny został zaledwie przystosowany dla potrzeb teatru, gdy w 1948 roku salę na parę miesięcy wynajęła aktorka Maria Gorczyńska. Prowizorkę przejęli Axer z Michałem Meliną, którzy przybyli z Łodzi, gdzie w pierwszych powojennych latach prowadzili Teatr Kameralny Domu Żołnierza. Od września 1949 roku na budynku przy Mokotowskiej 13 widniał szyld "Teatr Współczesny".

Warunki niewiele zmieniły się do dziś. Ktoś napisał, że we Współczesnym panuje spartańska prostota. Co oznacza małą, ciasną i niską scenę i niewielką widownię, która wraz z miniaturowym balkonem nie przekracza 400 miejsc. O zapleczu - kieszeniach, sznurowni, pracowniach, garderobach etc. - lepiej milczeć.

A jednak Axerowi udało się przerobić prowizorkę na styl. Jego cechy? Ktokolwiek pisze o Współczesnym, ten nie ucieknie od takich przymiotników, jak "kameralny", "literacki", "aktorski", "intelektualny". Axer już w Łodzi zaczął budować zręby tego stylu, w którym zwykle widzi się znamiona buntu przeciwko monumentalnej inscenizacji Leona Schillera, Axerowego mistrza i nauczyciela. Tymczasem wydaje się, że Axer poszedł drogą, którą właśnie Schiller przecierał, choć może nie przywiązywał do niej takiego znaczenia jak do idei teatru monumentalnego. Chodzi o tzw. realizm komponowany czy neorealizm, który pojawił się w Schillerowskich przedstawieniach z lat 30. i który w Axerze znalazł twórczego kontynuatora.

Jerzy Koenig, próbując kiedyś uchwycić istotę teatru Axera, namłócił - jak i ja to czynię - wiele słów, aż w końcu napisał najprościej, że "jest to teatr robiony w sposób kulturalny przez fachowca o dobrym smaku".

Dzisiaj, gdy w oczach postępowców Współczesny uchodzi za skład z przeterminowanymi konserwami, które - jak piszą niektórzy młodzi krytycy - należałoby rozwalić siekierą, słowa Koeniga brzmią jak obelga. Dookoła zaroiło się od ludzi, którzy na słowo "kultura" odbezpieczają rewolwer. Potomstwo Edka?

Tymczasem Axer stworzył przy Mokotowskiej enklawę myśli, subtelności, gustu i artyzmu, względnie odporną nawet na socrealistyczną zarazę. W tej enklawie zadomowili się najznakomitsi dramatopisarze doby powojennej. Z tej enklawy wyszły premiery, które w złotym okresie Teatru Współczesnego czyniły zeń fenomen klasy europejskiej. A nazwiska aktorów, którzy sprawiali, że mała scena rozrastała się do świata, należałoby po kolei spisywać z afisza. Niech ledwie za reprezentację posłużą tu: Mrozowska, Mikołajska, Szaflarska, Lipińska, Łomnicki, Fijewski, Michnikowski, Opaliński, Pawlik, Zapasiewicz

Do Współczesnego zacząłem chodzić w połowie lat 70. Apogeum świetności miał już za sobą, ale daj Boże taki schyłek. Schyłek, który w pewnym sensie trwa do dziś. Zmienił się ustrój i obyczaje, wyczerpała się złota żyła literatury dramatycznej, dawni widzowie Axera mają już wnuki, które teatralnych wrażeń szukają zupełnie, ale to zupełnie gdzie indziej. A jednak na przekór biegowi świata scena przy Mokotowskiej trwa, świecąc szlachetnym blaskiem niedzisiejszego klejnotu. I nadal stanowi enklawę, choć to słowo oznacza w naszych czasach coś innego niż kiedyś.

Spotkanie "Mrożek w Warszawie" organizowane przez Teatr Współczesny i Wydawnictwo Literackie. Dziś godz. 19. Teatr Współczesny, ul. Mokotowska 13. Bezpłatne wejściówki będą rozdawane w kasie od godz. 18. Liczba miejsc ograniczona.

W programie m.in.: Wojciech Pszoniak i Andrzej Zieliński przeczytają fragmenty korespondencji Sławomira Mrożka i Adama Tarna, a także projekcja spektaklu Teatru Telewizji z 1962 roku "Męczeństwo Piotra Oheya" Sławomira Mrożka w reżyserii Erwina Axera.

Janusz Majcherek
Gazeta Wyborcza Stołeczna
1 października 2009

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia