Teatr w teatrze

"Królowa Śniegu" - reż. Janina Niesobska - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

W "Królowej śniegu" Andersena w Teatrze im. Jaracza prawie nie ma śniegu! Nawet w kryształowym pałacu władczyni lodowej krainy, choć przysięgłabym, że tam wieje chłodem. Chodzi bowiem o to, by budzić skojarzenia. U trzylatków - oswajając z pojęciami dobra, zła, przyjaźni, tęsknoty, a także rzeki, wiatru, drogi, nie mówiąc już o ludzkich przypadłościach.

U starszych braci tych maluchów - z językiem teatru. I jego szlachetną swoistością. Udowadniając na baśniowych perypetiach, jak ważna w życiu jest wyobraźnia. I impulsy ją pobudzające. Może taka lekcja przydałaby się od czasu do czasu naszym politykom?

Andersen, co wiadomo od iluś tam pokoleń, snuje opowieść o niepełnoletniej Gerdzie zaprzyjaźnionej z Kajem, porwanym przez władczynię zimy. Dla uratowania rówieśnika, zamienianego powoli w lodowy posąg (co ułatwia okruch przekłamującego prawdę lustra w jego sercu), przemierzyła pół świata. Z sukcesem, a jakże. Rzecz jednak w tym, że ta arcybogata poznawczo wędrówka pozwala na coś równie cennego, co sformułowanie pozytywnego przesłania. Na pokazanie magii teatru. Jego mocy w kreowaniu emocji, budowaniu napięcia, wywoływaniu uśmiechu. Wszystko zaczyna się w "Jaraczu" od uniesienia w górę czerwono-złotej kurtyny z frędzlami, jak trzeba. A potem już Bajarz uruchamia kolorowe światy i powołuje do życia bohaterów zbiorowej wyobraźni. I to wszystko za pomocą celowo pokazywanych od strony teatralnej kuchni, rozmaitych zabiegów, forteli i sztuczek inscenizacyjnych. Tak tedy musisz, mały człowieku, zacząć pojmować, że w bajce jest prawie jak w życiu, lecz piękniej lub straszniej.

Spektakl oddziałuje przede wszystkim obrazami. Twórcy w kolejnych szybkich zmianach dekoracji eksponują ich charakterystyczność i rodzajowość, zwracając szczególną uwagę na rekwizyty i kostiumy budujące nastrój baśniowości, no i emocje. Fajnie, że kostiumy są jednocześnie scenografią, a przy ich tworzeniu wykorzystano chyba wszystkie gatunki tkanin i włóczek. Warto popatrzeć, jak np. ubrano motyle, renifery, kruki, bowiem w ich projektowaniu wykazano także - i nie tylko tu - poczucie humoru. A już szczególnie pięknie prezentuje się Królowa Śniegu. Zarówno jej kostium, jak i siedziba z tronem umieszczonym blisko nieba budzą podziw. Spektakl jest grą zespołową, bowiem aktorzy wcielają się w kilka ról; na czoło wybijają się Urszula Gryczewska - tytułowa rola - i debiutująca udanie studentka PWSFTViT Irmina Liszkowska jako Gerda. Do zobaczenia w teatrze!

Małgorzata Karbowniak
www.e-kalejdoskop.pl
24 marca 2018
Portrety
Janina Niesobska

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia