Teatralna konfrontacja

"Amfitrion" - reż: Wojtek Klemm - Narodowy Teatr Stary w Krakowie

"Amfitrion" Wojtka Klemma to przede wszystkim sprawna maszynka teatralna. Temat zamiany ról, a co za tym idzie - poszukiwania własnej tożsamości czy głębszej konfrontacji damsko-męskiej schodzi tak naprawdę na dalszy plan. Najważniejsza staje się sama teatralna forma.

Spektakl wyjątkowo dobrze się ogląda. Jest sprawnie zrealizowany, dynamiczny, zabawny. Przepełniony niebanalnymi gagami, świetnym aktorstwem, sprawną akcją i teatralną energią. Gdzieś bokiem jednak przemyca się jego poważny temat, ledwie muska się to, co pod nadrzędnym zarysem fabularnym się znajduje. Reżyser raczej bawi się - podobnie jak w ostatnim swoim spektaklu „Piekarnia” - samą materią teatralną. Stosuje chwyty metateatralne, różne konwencje gatunkowe, monologi do publiczności, słowną szermierkę, songi. Owszem, to wszystko już było i spektakl nie odkrywa żadnych nowych terytoriów teatralnych. Cóż z tego, skoro działa to wszystko bez zarzutu, bawi publiczność, wciąż porusza i po prostu wciąga w świat przedstawienia.

Pytanie, które raczej się nasuwa to czy rzeczywiście na tym zależało reżyserowi? Biorąc na warsztat dramat Kleista, Klemm doszukuje się tam raczej miejsc newralgicznych dla możliwości teatralnych, nie zaś dla samego sensu czy wydźwięku tekstu. Inscenizuje jego nadrzędny zarys fabularny i na tym dość prostym szkielecie układa wymyślne kostiumy. Reżyser o swoim przedstawieniu mówi: „to opowieść o tym, jak bardzo ludzie marzą, by mieć coś lepszego niż mają”. To opowieść reżysera o tym, jak bardzo chce zrobić teatr lepszy niż inni robią. Nie musi to być zarzutem.

„Amfitrion” jest spektaklem w konwencji teatru postdramatycznego, jakich już, w takim stopniu, niewiele w repertuarach. Reżyser odwołuje się tu do licznych konwencji gatunkowych. Sam tekst to przecież parafraza sztuki Moliera, która miała opierać się na Plaucie. Zapożyczenia, odwołania, zabawa samą teatralną formą jest tu właściwie nadrzędna. Klemm inscenizuje wszystkie najważniejsze elementy tego typu teatru, głęboko w nie nie wnikając. Hans - Thies Lehmann, twórca kategorii teatru postdramatycznego, wymienia jego utarte właściwości stylistyczne i krytykuje je jako ogólne i niepełne: „wieloznaczność, afirmacja sztuki jako fikcji a teatru jako procesu, nieciągłość, heterogeniczność, odrzucenie tekstu, pluralizm, wielokołowość, subwersja, wielość miejsc akcji, perwersja, aktor jako temat i główna postać, deformacja, tekst tylko jako materiał wyjściowy dla teatru, dekonstrukcja”. Wszystkie te określenia w całości odnoszą się do „Amfitriona”. Tekst Kleista jest okazją do uruchomienia różnorodnej teatralnej maszyny, w której nie liczy się znaczenie słowa, lecz zabawa na jego kanwie osnuta.

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny Kraków
2 marca 2010

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia