Teatry po sezonie

w sobotę zakończył się Brave Festiwal

Wraz z zakończonym w sobotę muzyczno-parateatralnym Brave Festivalem skończył się we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku sezon teatralny. Jaki był?

Wrocławski Teatr Polski postawił na czołówkę młodych polskich twórców. Zobaczyliśmy m.in. "Lalkę", w której Wiktor Rubin wykorzystał motywy powieści Bolesława Prusa, by opowiedzieć o współczesnych Polkach - tych pogrążonych w ślepej konsumpcji i tych bezrobotnych. Ten kolaż stylistyk i konwencji z Kingą Preis i Bartoszem Porczykiem trudno nazwać przedstawieniem kompletnym, przemyślanym i konsekwentnym - wyszło efekciarsko i banalnie. Agnieszka Olsten, która na bazie tekstów Czechowa i Pielewina stworzyła "Samsarę Disco", zajęła się duchowością człowieka zmagającego się z panowaniem popkultury. Inscenizacja - choć często mało zaskakująca i niespójna - odsłania olbrzymie możliwości zespołu Teatru Polskiego.

Jan Klata z rozmachem wystawił "Szajbę" Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk. Reżyser poszedł w satyrę, komiksowe rozwiązania i lekką inscenizację i w sumie zawiódł, bo opowieść o tym, czym jest obecnie polskość, okazała się po prostu mało zabawna. Poza rankingiem znajduje się "Nirvana" Krzysztofa Garbaczewskiego. Uczeń Krystiana Lupy, jeden z najmłodszych reżyserów pracujących w teatrach instytucjonalnych, stworzył spektakl kontrowersyjny, trudny w odbiorze. Bazując na sztuce performance i improwizacji, mówi w nim o procesie przejścia z życia do śmierci: kiedyś związanym z rytuałem, obecnie niezauważanym. Imponujące, odważne i bezkompromisowe przedstawienie.

Teatr Współczesny zaprezentował sześć premier. Hitem okazał się "Kaspar" Barbary Wysockiej - siła rażenia tej opowieści o niewoli, jaką człowiek cierpi, używając słów, tkwi w prostocie inscenizacji i konsekwencji młodej reżyserki. "Król Lear" w intymnej interpretacji Cezarijusa Graužinisa to świetnie zagrana, uniwersalna historia ludzkich zmagań z własną wrażliwością. Choć w ramach polsko-izraelskiego dyptyku "Bat Yam-Tykocin" nie powstały spektakle nowatorskie, docenić należy gotowość do dialogu, jaką niósł za sobą projekt realizowany z teatrem Habima z Tel-Awiwu. Na "Pasażerce" Natalii Korczakowskiej i "... np. Majkowski" Krystyny Meissner wysiedzieć do końca spektaklu możemy wyłącznie dzięki kreacjom aktorskim.

Ciekawostki muzyczne i regionalne

Nie próżnowały także teatry muzyczne i Wrocławski Teatr Lalek. Capitol pokazał dwie premiery na dużej scenie. Pierwsza z nich - "A Chorus Line" - to archaiczna i odsłaniająca braki warsztatowe aktorów inscenizacja kultowego broadwayowskiego hitu. Druga to "Dzieje grzechu" w reżyserii Anny Kękuś-Poks, która powieść Stefana Żeromskiego zrealizowała w konsekwentny i stylowy sposób. Ważnym wydarzeniem było powstanie sceny teatru tańca w Capitolu.

Nie można też nie zauważyć świetnego spektaklu "Leningrad" w Teatrze Piosenki i kilku premier Teatru Lalek (w szczególności "Blasku" zrealizowanego przez Leszka Mądzika), które sprawiły, że i dzieci, i dorośli mogą odnaleźć coś dla siebie w gmachu przy placu Teatralnym.

Intensywny czas ma także za sobą grupa Ad Spectatores - prócz kolejnych odsłon serialu o Wrocławiu i wrocławianach zobaczyliśmy tu m.in. świetną "Gay love story" w reżyserii Anny Ilczuk.

Parę ciekawych spektakli powstało w Legnicy i Wałbrzychu. Pierwszy z ośrodków miał sezon, który po raz kolejny potwierdził, że mamy tu do czynienia z teatrem autorskim, kameralnym, opartym na ludzkich historiach. Interesujące "Fotografie" w reżyserii Pawła Kamzy czy "Polacy umierają" Pawła Wodzińskiego (oparte na dramatach Franza Xavera Kroetza) to momentami intymne impresje, jakie reżyserzy snują na temat Polaków w różnych momentach historii. W Wałbrzychu oprócz telenoweli o rodzinie Iglaków zobaczyliśmy świetnych "Opętanych" Krzysztofa Garbaczewskiego i "Nelly" - kolejny interesujący krok w karierze Natalii Korczakowskiej.

Gwiazdy i festiwale

Tegoroczny Przegląd Piosenki Aktorskiej, choć zrealizowany przy mniejszym budżecie niż w ubiegłych latach, był powrotem do atmosfery festiwalu, jaką pamiętają jego najwierniejsi fani. Impreza obyła się bez gwiazd z pierwszych stron gazet, a koncerty Camille O\'Sullivan czy Tiger Lillies oglądały pełne sale.

Najważniejszymi wydarzeniami sezonu były festiwale związane z obchodami trwającego Roku Grotowskiego. Czerwcowy festiwal "Świat miejscem prawdy", jak i kwietniowe prezentacje związane z wręczeniem Europejskiej Nagrody Teatralnej to nie tylko prezentacje najciekawszych światowych twórców, ale też okazja do poszerzenia teatralnych horyzontów. Zobaczyliśmy spektakle, które wywołały sprzeczne opinie wśród widzów i sprowokowały dyskusje o granicach sztuki i jej etycznych aspektach (przypadek "Matar para comer" Rodriga Garcii, gdzie aktor na scenie zabijał homara, przyrządzał go i zjadał). O ile obchodom Premio Europa pre il Teatro towarzyszyły spektakle twórców eksperymentujących (oprócz Garcii zaprezentowali się Krystian Lupa, Guy Cassiers, Pippo Delbono, François Tanguy oraz Théâtre du Radeau), wciąż poszukujących miejsca na teatralnej mapie Europy i świata, w czasie niedawnego festiwalu "Świat miejscem prawdy" oglądaliśmy dzieła twórców dojrzałych i pewnych swojej artystycznej tożsamości. Mistrzowie światowego formatu, tacy jak Peter Brook, Pina Bausch, Tadashi Suzuki czy Eugenio Barba, pokazali dzieła trudne do umieszczenia w jakiejkolwiek konwencji, przesiąknięte osobistą wizją, naznaczone wieloletnim doświadczeniem. To artyści nieidący na kompromisy, mimo wieku niepokorni. Dwa tygodnie prezentacji ich spektakli niewątpliwie można zaliczyć do najważniejszych wrocławskich wydarzeń kulturalnych ostatnich lat.

Katarzyna Kamińska
Gazeta Wyborcza Wrocław
15 lipca 2009

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia