Teatry uliczne na Starym Rynku

2. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Mińsku Mazowieckim

W sobotę i w niedzielę, 13 i 14 lipca odbył się w Mińsku II Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych. Na Starym Rynku można było obejrzeć przedstawienia pięciu grup teatralnych, które „zaczarowały" publiczność.

Teatr uliczny jest sztuką pojemną i dlatego podczas II mińskiego festiwalu chciałem pokazać jak największe jego spectrum. Zaprosiłem teatry z gatunku klaunady i cyrku, np. Teatr Pinezka, który jest fenomenem na polskim rynku. A także teatry, których przedstawienia zmuszają do refleksji nad kondycją ludzkiego życia – mówi Krzysztof Dubiel, dyrektor artystyczny festiwalu.

W sobotę widzowie mogli podziwiać właśnie spektakle spod znaku klaunady i cyrku. Jako pierwszy wystąpił gdański Teatr Pinezka z przedstawieniem „Stary Clown i morze". Sztuka „porwała widzów w świat bajki i radosnej przygody. Nie tylko dzieci, ale również dorosłych, bo przecież każdy dorosły, gdzieś tam głęboko w sercu też jest dzieckiem".* Następnie na Starym Rynku zaprezentował się kijowski Teatr Nikoli z widowiskiem „Maruczella", które przeniosło wszystkich „na stary Dworzec Kolejowy, gdzie dym dawno zapomnianych Parowozów zapraszał w romantyczną podróż, pełną zalotów, flirtów i scen miłosnych". Pierwszy festiwalowy dzień zakończyło przedstawienie „Magia blasku" Krakowskiego Teatru Ulicznego Scena Kalejdoskop. I duzi i mali widzowie nie kryli zachwytów po obejrzeniu każdej ze sztuk.

- Uliczne występy nie wzbudzają negatywnych emocji. Ulica daje fantastyczną aprobatę każdej ekspresji. Aktorzy nawiązują kontakt z publicznością i wciągają ją do wspólnej zabawy – przekonuje Krzysztof Dubiel.

Drugi dzień festiwalu był już bardziej refleksyjny, choć równie widowiskowy. Rozpoczęło go kilka minut po godz. 12 przedstawienie „Graal" Krakowskiego Teatru Ulicznego Scena Kalejdoskop adresowane do dzieci. To historia chłopca, który poszukiwał w życiu tego, co najważniejsze. Potem można było zobaczyć rewelacyjny „Lament" Teatru Polonia. To sztuka rozpisana na trzy kobiety, w której babcia (Barbara Wrzesińską), matka (Maria Seweryn) i wnuczka (Olga Sarzyńska) „mówią o swoich problemach i nadziejach, czy sprawach, które mogą się zdarzyć każdemu z nas. Była to propozycja teatru ulicznego, czy raczej chodnikowego, bez inscenizacji i widowiskowych pomysłów, lecz prostego, proponującego przechodniom zwykłe słowo, historię, bezpośredni dialog, ofiarowującego aktorów z ich umiejętnościami zainteresowana słuchaczy, zagrania problemu, postaci, charakteru". Wieczorem na Starym Rynku ponownie wystąpił Krakowski Teatr Uliczny Scena Kalejdoskop, tym razem z przedstawieniem „Don Juan". A festiwal zakończyło przejmujące widowisko „Hiob" Lwowskiego Akademickiego Teatr Woskresinnia oparte na poemacie Karola Wojtyły. Dobrze znani mińskiej publiczności artyści „z właściwym sobie rozmachem sięgnęli po typowe dla ulicznego teatru środki ekspresji – olbrzymie drabiny, jeżdżące wehikuły, ogień i efekty pirotechniczne, aby opowiedzieć nam o relacji między Bogiem, a człowiekiem".

- Uliczne spektakle oglądają zazwyczaj ci, którzy nie chodzą do teatru i dlatego teatr uliczny jest jedynym kontaktem z tą formą sztuki dla większości widzów. Z drugiej strony, teatr uliczny pozwala na pełny udział widza w przedstawieniu, który staje się świadkiem wszystkiego, co żywe w teatrze – może zajrzeć za kulisy, zobaczyć jak aktor się przygotowuje do przedstawienia i to sprawia, że widz uczestnicy i jest niejako twórcą widowiska. I to się podoba. Poza tym, wyobraźnia widza pobudzona przez spektakl popycha go do refleksji nad sobą i życiem. W przyszłym roku spróbujemy zaprosić do Mińska równie ciekawe zespoły – zapewnia Krzysztof Dubiel.

Dariusz Mól
Wirtualny Mińsk Mazowiecki
22 lipca 2013

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...