Teatrze Stary trzymaj się!

Anglicy Zaremby

Mam nieco dość prowadzenia rozmów z konserwatystami, bo coraz częściej przypomina to dyskutowanie z automatyczną sekretarką albo satyryczny program "Warto rozmawiać". Piotr Zaremba w tekście "Tak, to dobra zmiana" (wSieci nr 20) realizuje polityczną linię partii, że aż wstyd, dodając do tego kilka swoich konserwatywnych fantazji na temat teatru.

O telewizji za prezesa K. napisać trochę krytycznie potrafił - na sprawy teatru niepokorności nie starczyło. Swoją drogą, od przynajmniej czasów międzywojnia polski teatr rozpala wyobraźnię prawicy, szkoda tylko, że ta wyobraźnia ciągle karmi się tymi samymi frazesami. A to o wierności autorowi, a to o nieszanowaniu tradycji, o spuściźnie, no i oczywiście o tym, że współcześni twórcy nie dorastają do pięt. Myślę, że taki Julian Tuwim, Leon Schiller czy Konrad Swinarski nawet się nie przewracają w grobie, tylko lekceważąco machają na to ręką.

Red. Zaremba w którymś już z rzędu tekście o Starym (może czas poświęcony na pisanie należałby przeznaczyć na myślenie), powołuje się na angielskie doświadczenia kandydata Gielety. "Cieszę się, że jestem w dobrym towarzystwie. Anglików i Michała Gielety". No i to jest proszę państwa klops - polski prawicowiec udowadnia, że absolutnie nie rozumie polskiego indywidualizmu i polskich artystów. Najlepsze przedstawienia naszego teatru oparte były na koncepcjach reżyserskich, na wolności inscenizacyjnej, a nie na kurczowym trzymaniu się tekstu (Grotowski - mówi wam to prawico coś?). Teatr polski jest potęgą, ponieważ różni się znacznie od brytyjskiego i na poziomie systemowym i artystycznym. Jestem wielkim fanem kultury brytyjskiej, ale teatr brytyjski oparty na słowie nie jest emocjonujący i artystycznie znacznie bardziej ograniczony niż polski. No ale takie czasy, że prawicowiec chce nas kolonizować Zachodem. Się porobiło.

Wanda Zwinogrodzka z kolei twierdzi, że głosy przeciwko Gielecie biorą się z ignorancji, wiele osób postanowiło więc ignorantami nie być i prowadzi na różną skalę śledztwo, co takiego żeśmy zignorowali. Okazuje się, że zagraniczny trop Gielety jest mało imponujący. Przedstawienia na off off West Endzie w salkach dla kilkudziesięciu widzów, do tego brytyjscy, topowi krytycy dorobku Gielety nie znają - niby Anglicy a jednak ignoranci. Jak nazwać w takim razie osobę, która doradziła ministrowi Glińskiemu, żeby nazwać kandydata na artystycznego narodowej sceny "najważniejszym polskim reżyserem zagranicą"?

Prawica lubi obrażać, więc Zaremba pisze, że lewica nie umie przegrywać. Otóż umie, o ile walka jest uczciwa. W tym wypadku konserwatywny Kraków huczał o poszukiwaniach konserwatywnego kandydata na dyrektora Starego. Wywiad z wyjętym z kapelusza Gieletą przeprowadziła radiowa Dwójka jakoś na miesiąc przed ogłoszeniem konkursu. Skład komisji - zgodny z ustawą, był również zgodny z polityczną linią partii.

Dalej Zaremba - podobnie jak Marek Mikos w swoim programie - obraża dorobek Starego z ostatnich czterech lat i zespół aktorski. "Wesela" Klaty nie widział, ale już mu się właściwie nie podoba, bo blackmetalowa Furia a nie, bo ja wiem, pewnie Chopin by przypasował, a może Janek Pietrzak by coś skrobnął - wtedy duże tak. Nazywa Klatę dużym dzieckiem stosując tym samym poza obrażaniem - niedostrzeganie. Nie zająknął się nawet o tym, w jakim stanie jest Stary Teatr - jako instytucja, bo jest w stanie lepszym niż dobry. Tak sprawnej teatralnej maszyny ze świecą szukać w Polsce. Nie wspomniał też o tym, że w konkursie przedstawiciele teatru, w tym szef Solidarności stali murem za Klatą. Zwyczajnie kłamał pisząc, że Klata uprawiał teatr autorski, przemilczał wielość reżyserów, którzy pracowali ostatnio w Starym. Jeżeli Klata ma być dużym dzieckiem, to jak nazwać ślepo bronionego przez prawicę Cezarego Morawskiego, który zdążył już rozwalić Teatr Polski we Wrocławiu? Zygotą najprawdopodobniej.

Jestem przekonany, że gdyby Zaremba widział "Dziady" Swinarskiego na premierze, krzyczałby o niezgodności z tradycją, a może razem z Gustawem Holoubkiem wyszedłby znieważony reżyserskimi pomysłami. Dziwne to czasy, kiedy konserwatyści mówiąc o polskiej tradycji teatralnej kompletnie jej nie rozumieją. Choć z drugiej strony nie rozumieją tradycyjnie.

Teatrze Stary trzymaj się!

Paweł Demirski
Materiał nadesłany
19 maja 2017

Książka tygodnia

Teatr Opera Buffa Theater. Replay 1998-2018
Wydawnictwo Katarzyna i Tomasz Wińscy
Katarzyna Wińska (red.)

Trailer tygodnia