Terapeutyczna baśń na współczesne czasy

"Wesele Figara" - reż. Wojciech Adamczyk - Opera Nova w Bydgoszczy

Miłość pokojowego Figara i Zuzanny, jego narzeczonej, również pokojówki, służących u hrabiego Almavivy to opowieść pełna intryg i niespodziewanych zwrotów akcji. A w tle - prawo pierwszej nocy. W tym roku premierowy spektakl „Wesele Figara" w wykonaniu artystów Opery Nova otworzy Bydgoski Festiwal Operowy.

„Wesele Figara" Opery Nova rozpoczyna 24. Bydgoski Festiwal Operowy. Le Nozze di Figaro", czyli terapeutyczna baśń na współczesne czasy. Reżyseria – Wojciech Adamczyk, kierownictwo muzyczne – Marcin Sompoliński, kostiumy – Maria Balcerek, scenografia – Marcelina Początek-Kunikowska, choreografia – Zofia Rudnicka. To zespół, który potrafi zaczarować scenę, o czym przekonał festiwalową publiczność dwa lata temu spektaklem „Księżniczka czardasza". Z tym, że wówczas orkiestrę poprowadził Piotr Wajrak, a tym razem Marcin Sompoliński, ekspert muzyki mozartowskiej.

- Atmosfera w ostatnich dniach była typowo premierowa – powiedział dyrektor Opery Nova, Maciej Figas, otwierając konferencję prasową związaną z premierą „Wesela Figara" Wolfganga Amadeusza Mozarta w Operze Nova. – Jestem bardzo zadowolony, że udało się zebrać tak ciekawy artystycznie team realizatorów. Cieszę się, że dołączył do niego Marcin Sompoliński, który jest specjalistą od tego typu muzyki. Jest niekwestionowanym autorytetem, jeśli chodzi o muzykę mozartowską.

Następnie Wojciech Adamczyk wyjaśnił, dlaczego podjął się reżyserowania „Wesela Figara". - Odpowiem od razu – powiedział. – Jeżeli szuka się repertuaru, to nie tylko z tego powodu, że chce się dany spektakl zaprezentować na scenie, ale i dlatego, że określony repertuar może stanowić swoistą terapię we współczesnych czasach. - Pomyślałem, że warto coś zrobić, żeby uciec w inny świat. Poszukać przyjemności bycia człowiekiem. W tym przypadku można obcować z dziełem innego człowieka, który napisał fantastyczną historię muzyczną przy pomocy nieprawdopodobnie złożonych dźwięków. Opisał wydarzenia, charaktery, zmienność relacji. Wykazał się niebywałym zmysłem dramaturgicznym, poczuciem humoru. Znajomością ludzkiej psychiki. I to wszystko wyraził nie słowami, nie obrazem, tylko właśnie dźwiękami. Ta dla mnie niezwykła, kosmiczna konstrukcja, jest tak istotna, że nawet nie zwracałem uwagi na opowieść, na samo libretto, trochę już zwietrzałe, bo minęło już ponad dwieście lat. Jednak sama muzyka będzie wywoływała niesamowite wzruszenie.

- Ta opowieść dzieje się w określonym środowisku, w II połowie XVIII wieku; nie chciałem wyrywać jej z tego kontekstu – kontynuował Wojciech Adamczyk. - Więc poprosiłem moje koleżanki i kolegów, żeby tę historię nawet trochę cofnąć i osadzić ją w XVIII wieku, w stylu rokokowym. Mozart wprawdzie nie był twórcą rokokowym, ale rokoko i klasycyzm, co potwierdzają muzykolodzy, są istotnymi elementami w jego twórczości, pozwalającymi nazwać go kompozytorem rokokowym; trochę w stylu galantes. To cofnięcie w czasie pozwoliło na uzyskanie baśniowej opowieści muzycznej, odseparowanej trochę od dzisiejszej codzienności. Opowieści uniwersalnej, jeśli chodzi o ludzkie namiętności i uczucia. Dla widzów będzie ona formą poszukiwania przyjemności. Mam nadzieję, że to przedstawienie będzie chwilą wytchnienia i spełni najważniejsze zadanie, jakie w moim przekonaniu stoi przed sztuką. Widzowie przy nim odpoczną i dzięki happy endowi nabiorą więcej nadziei na lepszą przyszłość.

Następnie Marcin Sompoliński, który sprawuje kierownictwo muzyczne premiery, wyjaśnił, że w muzyce Mozarta widać całą przeszłość, historię muzyki, od Bacha, do Monteverdiego. - Jeżeli wskazujemy na jakiś element rokokowy, to jest to dopełnienie pewnego obrazu. Muszę przyznać, że trochę z kamieniem na sercu przyjąłem propozycję od dyrektora Macieja Figasa, a to dlatego, że głównie specjalizuję się w wykonawstwie muzyki klasycznej na instrumentach historycznych - stwierdził. - Gdy przyjmowałem tę propozycję, pomyślałem o tym, żeby spróbować zagrać tę muzykę w sposób, jak to się mówi, „historycznie poinformowany". Z taką manierą i z takimi charakterystycznymi wymaganiami, jakie stawia się instrumentom dawnym, w stylu Mozarta. Kiedy w listopadzie pojawiłem się w Bydgoszczy i po raz pierwszy spotkałem się z orkiestrą, odkryłem gotowy do pracy zespół, z którym praca zaczęła się bardzo dobrze układać. Również i soliści wykazali się bardzo wielką otwartością. Wojciech Adamczyk należy do bardzo muzykalnych reżyserów. Wielokrotnie rozmawialiśmy na temat partytury. A jego opinia, że wszystko jest zapisane w dźwiękach, znalazła swoje potwierdzenie. Bo jeżeli mówimy partyturze Mozarta, to z jednej strony cechuje się „lekką kreską", ale z drugiej strony jest to muzyka o wielkiej erudycji. Realizacja „Wesela Figara", obciążonego już tysiącami wykonań , niesie ze sobą bardzo wielką odpowiedzialność. Najpiękniejszą rzeczą, którą możemy zrobić w tej muzyce, to dotrzeć do prawdy, jaka jest w partyturze. I podczas dzisiejszej próby, wydobyliśmy z niej część tej prawdy.

Maria Balcerek, autorka kostiumów do spektaklu, wyraziła swoje zadowolenie z faktu, że zostały one wykonane tradycyjnie. Nie podjęto w nich całkowitej rekonstrukcji, tylko nawiązano do kostiumów historycznych. Zwróciła uwagę na stopień pracochłonności, na krój historycznej stylizacji. – Z dostępnych dzisiaj tkanin należy uzyskać pożądane formy. Sugerowaliśmy się także malarstwem z epoki – podkreśliła Maria Balcerek. Zwróciła też uwagę na wysokie umiejętności i fantastycznej klasy rzemiosło Pracowni Krawieckiej Opery Nova. I scenografia. Marcelina Początek-Kunikowska, ponownie zmierzyła się ze sceną Opery Nova. – Dekoracje są inspirowane barokiem. Architektura nie jest wiernie odtworzona, a pomysły zaczerpnęłam z malarstwa, architektury tej epoki. Na razie budujemy ją na scenie. Są obrazy, wnętrza, jest ogród i roślinność.

Tym razem, Zofia Rudnicka nie miała do dyspozycji zespołu baletowego Opery Nova, lecz chór. - Współpraca ta była dla mnie wyzwaniem – powiedziała. – Taniec w wykonaniu członków chóru będzie od nich wymagać na scenie jeszcze większej mobilizacji.

W obsadzie ról solistycznych postawiono i na młodość, i warunki artystyczne, jako że główni bohaterowie tej opery buffa są młodzi . Wojciech Adamczyk stwierdził również, że zawsze w utworze szuka „jakiś drobiazgów", którymi mógłby zaskoczyć widzów. Dlatego publiczność może liczyć podczas premierowego spektaklu „Wesela Figara" również i na niespodzianki.

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
26 kwietnia 2017

Książka tygodnia

Aktorki. Odkrycia
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia