Terapia rakowa śmiechem

"ONKO" - reż. Weronika Szczawińska - TR Warszawa

Statystycznie co trzecia osoba będzie miała raka - przypomina aktor Sebastian Pawlak, wskazując palcem tych, którzy zachorują. "Przykro mi" - mówi, szyderczo się uśmiechając. Tak, w TR Warszawa powstał stand-up o nowotworze. "Onko" mówi: dość. Dość litowania; dość personifikowania komórek nowotworowych; dość powtarzania, że nie wypada się śmiać. Dość milczenia z grobową miną.

Gdy z wielu kościelnych ambon słychać, że cierpienie uszlachetnia, reżyserka, dramaturżka, laureatka Paszportu "Polityki", nominowana do O!Lśnień Weronika Szczawińska ("Genialna przyjaciółka", "Geniusz w golfie", "Lawrence z Arabii") twierdzi wprost przeciwnie. Usłyszała diagnozę "rak piersi średnio złośliwy". Poddała się żmudnemu leczeniu, myśląc jednocześnie, jak o tym mało uwznioślającym doświadczeniu opowiedzieć w teatrze. Razem z autorem tekstu Piotrem Wawrem jr., prywatnie życiowym partnerem, wymyśliła czarną komedię. Obrosłą w mity chorobę łączy z opowieścią o mitologizowaniu zawodu aktora. Obala jedno i drugie.

"Onko" w TR Warszawa: rak to nie walka
Sebastian Pawlak przybywa na scenę pod postacią konia trojańskiego (dobre, kampowe kostiumy i scenografia Karola Radziszewskiego). Jest w nim i sama reżyserka - chora na raka Weronika - w którą Pawlak wciela się, na zmianę wcielając się też w samego siebie, aktora TR Warszawa. Szczawińska kolejny raz eksperymentuje ze swoją obecnością w przedstawieniu, zostaje na widowni, by co chwilę włączać się w akcję. Raz opowiada dowcipy o karmiących strachem lekarzach i wyzutych z emocji pielęgniarkach, innym razem przytacza którąś z ulubionych pisarek, wytykających ludziom brak umiejętności rozmawiania o raku. Co takiego mówimy? A no, że z rakiem się "wygrywa" albo "przegrywa" i że "najważniejsze jest nastawienie".

"Onko", w rytm odgrywanych na pianinie przez Aleksandrę Grykę dźwięków i piosenek (w playliście m.in. Kylie Minogue), robi nam terapię śmiechem z właściwie rozumianej empatii. Próbuje zerwać ze społecznym etykietowaniem, pokazuje, że rak to wcale nie indywidualna walka, lecz zjednywanie sobie niekoniecznie przyjaznego systemu zdrowia, od którego zależy żyć albo nie żyć.

Twórcy empatycznie łączą pozornie niezwiązane ze sobą przeżycia. Szczawińska dowiedziała się o zmianie w organizmie, a Pawlak, że jest "najgorszym artystą na świecie". Inwazyjne leczenie okazuje się mieć wiele wspólnego z inwazyjną reżyserią, którą ma za sobą aktor "bez szkoły", przybyły na legendarną scenę z Bielawy. On (który raka doświadczył na skórze ojca) słyszał o sobie "smutny i chudy", ona "biedna i łysa" albo "odrastająca, więc zdrowa".

"Onko" w TR Warszawa: cudownie niepoprawny spektakl
Ten minimalistyczny, cudownie niepoprawny, zabawny, zrywający z martyrologią spektakl jest również ostrym komentarzem do lubującego się w metafizyce świata teatru. Metateatralnemu charakterowi "Onko" blisko do zrealizowanego na tej samej scenie, przekuwającego snobistyczną bańkę "Ewelina płacze" Anna Karasińskiej. Szczawińska i - fenomenalnie grający, a kiedy trzeba odpowiednio się zagrywający - Pawlak potrafią równie mocno śmiać się z siebie, z własnych ambicji. Ich żarty, czasem wisielcze, czasem celowo prymitywne, każą uważnie przyjrzeć się w rakowi i odpowiedzieć na niepopularne pytanie: do czego może być przydatna choroba?

TR Warszawa, który wciąż przoduje w jakości transmisji streamingowych (tę zrealizowała Jagoda Szelc), zdecydował się nie czekać na premierę live. Jak słusznie zauważyła we wprowadzeniu do spektaklu Maria Maj, której rak zabrał córkę, "Onko" to historia idealnie skrojona na obecny czas. Kiedy smutek i cierpienie zadomowiły się w naszym życiu, dobrze pamiętać, że każdemu została jego ograniczona długość.

Dawid Dudko
Onet.Kultura
23 marca 2021
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia