Tercet Egzotyczny: Koreanka, Meksykanin i Rosjanin

So-Young-Yoo - Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Gwiazdą piątkowego koncertu w Filharmonii będzie fenomenalna Koreanka So-Young-Yoo i jej skrzypce, dzieło wielkiego lutnika Guadagniniego. Tworzą duet doskonały, co doceniło jury ubiegłorocznego Międzynarodowego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego.

Koreanka wygrała bezapelacyjnie, a sprawozdawcy sami nie wiedzieli czym się bardziej zachwycać: dojrzałością (młodej przecież, bo 28-letniej) artystki, znakomitymi interpretacjami, cudownym brzmieniem skrzypiec czy, last but not least, urodą So-Young-Yoo. 

Za klasę skrzypaczki odpowiada profesor Zachar Bron z Uniwersytetu Artystycznego  w Zurichu, uważany za jednego z najlepszych dziś pedagogów na świecie. Uczennica kokieteryjnie twierdzi , że  bywa okropnym leniem, a prof. Bron jest bardzo zasadniczy i ją dyscyplinuje.  Opowieści o lenistwie, owszem, dobrze się sprzedają w mediach, ale Koreanka wzięła udział w dziesięciu międzynarodowych turniejach i większość z nich wygrała, a to się leniuchom (nawet wybitnie utalentowanym) raczej nie udaje. 

Z kolei za klasę skrzypiec uznanie należy się Giovanniemu Battiście Guadagniniemu, przedstawicielowi włoskiego rodu lutników, uważanemu za ucznia Antonia Stradivariego.  Zachwycający ciemnym brzmieniem instrument, na którym gra Koreanka, wykonał w 1773 roku, będąc już wielkim mistrzem (miał 62 lata).

Natomiast za klasę  kompozycji możemy być wdzięczni Piotrowi Czajkowskiemu, który w 1879 roku napisał Koncert skrzypcowy D-dur,  jeden z najbardziej znanych na świecie i jednocześnie jeden z najtrudniejszych utworów na skrzypce.  Czajkowski próbował się wtedy otrząsnąć w Szwajcarii z traumy krótkiego małżeństwa z niezrównoważoną psychicznie fanką Antoniną Milukową, co udało mu się tylko połowicznie.  Najważniejsze jednak, że muza nie dała się przez złą kobietę przepędzić i Czajkowski-kompozytor wciąż zachwycał formą.

So-Young-Yoo występowała z wybitnymi orkiestrami rosyjskimi, angielskimi, niemieckimi, szwajcarskimi, belgijskimi i koreańskimi, prowadzonymi przez tak znakomitych dyrygentów jak Gilbert Varga, Saulus Sondetzki, Muhai Tang czy Justus Frantz. Na białostockiej estradzie spotka się z Meksykaninem Enrique Batizem. To artysta z ogromnym dorobkiem, występował z ponad pięciuset orkiestrami symfonicznymi na całym świecie, w jego dyskografii jest więcej niż sto nagrań orkiestrowych.  Batiz utrzymuje kontakty z Polską od dawna, w latach 1967-70 nie tylko studiował pianistykę u profesora Zbigniewa Drzewieckiego, a dyrygenturę u Stanisława Wisłockiego, ale także zdobył w Warszawie żonę Polkę.

Szóstym w tym tercecie egzotycznym, skompletowanym na piątkowy koncert, będzie Dymitr Szostakowicz. Usłyszymy jego V Symfonię d-moll i Uwerturę uroczystą. Ten drugi utwór napisał w 1954 roku dla uczczenia rocznicy wybuchu rewolucji październikowej, miał on pozwolić Szostakowiczowi wyjść z izolacji, na którą skazał go Stalin. Przyjaciel kompozytora, Lew Nikołajewicz Lebiediński, opowiadał: Prędkość, z jaką pisał on tę uwerturę była oszałamiająca… podczas gdy tak lekko pisał muzykę, mógł równocześnie rozmawiać i opowiadać dowcipy - tak jak legendarny Mozart. Śmiał się i chichotał, i jednocześnie komponował. 

Uwertura była gotowa pod dwóch dniach i stała się prawdziwym hitem. Miała czcić rewolucję, ale kompozytor zdradził później , że w rzeczywistości Uwertura była... radosnym świętowaniem śmierci Stalina.  Takie rzeczy zdarzają się tylko w muzyce.

Beata Maciejewska
Materiały OiFP
30 maja 2012

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia