Teren wokół teatru zmienia się nie do poznania

rozmowa z Danutą Marosz

- Świadomie i z rozmysłem chwilowo prowokujemy widzów dużym "kibolskim" bannerem w ostrych kolorach z napisem "50 lat teatru w Wałbrzychu", który znajduje się na płocie. Widzę, że to wszystkich kłuje, ale o to chodzi. Wkrótce zastąpimy go eleganckim i stonowanym - rozmowa z Danutą Marosz, dyrektor naczelną Teatru im. Szaniawskiego w Wałbrzychu.

Alicja Śliwa: Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego świętuje 50. urodziny i proponuje swoim widzom kolejne artystyczne wydarzenia. A jakie są plany inwestycyjne teatru na 2014 rok?

Danuta Marosz, dyrektor naczelna Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu: - Jesteśmy w trakcie zadania, realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego "Informatyzacja Teatru...". Trwało ono przez cały 2013 rok. Jego koniec zaplanowany jest na pierwszy kwartał tego roku. Zadanie to kosztuje ponad 560 000 złotych, z czego 240 000 złotych dopłaca Dolnośląski Urząd Marszałkowski, a ponad 320 000 mamy ze środków Unii Europejskiej. Dzięki tej inwestycji będziemy mieć "w sieci" cały teatr, wszyscy będą posiadać na swoich stanowiskach potrzebne programy, współpracujące ze sobą. W tej chwili mamy całkowicie wymieniony na wszystkich stanowiskach sprzęt, który jest bardzo dobrej klasy. Mamy również nowe serwery. Odebraliśmy część programów, które już działają. Mamy opóźnienie jedynie w przypadku dwóch modułów, wykonawca ma jeszcze je poprawiać.

W październiku 2013 roku teatr otrzymał ponad 2,5 mln złotych z urzędu marszałkowskiego. Na co je przeznaczy?

- Bardzo się cieszymy z tych środków i przeznaczymy je na dużo większe zadanie, rozpisane na rok 2014 i 2015. Będzie ono dotyczyć modernizacji dziedzińca i dróg dojazdowych do teatru. Można powiedzieć, że po zakończonej modernizacji teatru, jest to nasza przysłowiowa wisienka na torcie. Pełen koszt to 2 631 000 złotych i są to w całości środki marszałkowskie. Przy modernizacji teatru, która kosztowała prawie 10 min złotych, świadomie zrezygnowaliśmy z tego działania, bo okazało się ono większe, niż nam się pierwotnie wydawało. Po inwentaryzacji wyszło, że zadań jest dużo więcej niż tylko przełożenie kostki, wyprofilowanie dróg i może nieznaczne zmiany skorodowanych elementów instalacji odwodnieniowej. Rozmawialiśmy z Zarządem Województwa, że przy dużych opadach z powodu niewłaściwego nachylenia terenu i zbyt małego przekroju rur dochodzi do zalewania obu scen i magazynów. Zarząd przyjął naszą argumentację i zwiększył środki z kilkuset tysięcy do dzisiejszej kwoty. Dzięki temu przebudujemy dziedziniec, naprawimy kostkę, mury oporowe, drogę dojazdową, ogrodzenie, odwodnimy nawierzchnię i w drugim etapie zmodernizujemy oświetlenie oraz zajmiemy się systemem alarmowym. Mam nadzieję, że od pierwszego kwartału będziemy wybierać inżyniera kontraktu dla tego zadania i wykonawcę. Pewnie w sezonie letnim przystąpimy do tych poważniejszych prac.

Czy dzięki tym remontom dziedziniec będzie mógł być wykorzystany również na działania artystyczne?

- Mamy taki pomysł. Przez lata ogrywaliśmy różne przestrzenie w naszym mieście. Wspomnę tylko amfiteatr za-

nim się nim stał. Graliśmy, m.in. na stadionie, w starej kaplicy, małej hali OSiR-u, na forum szkoły na Podzamczu... Takie poszukiwania nowych "nieteatralnych" przestrzeni są bardzo inspirujące. Mamy nadzieję, że dzięki przebudowie dziedzińca wszelkie wiosenno-wakacyjne spotkania z widzami po premierach będą się mogły z powodzeniem w tej przestrzeni odbywać. Także ten malutki ogródek sąsiadujący z Domem Aktora będzie mógł być wykorzystywany. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zorganizować tam plenerowe "dni młodego teatru". A może i będzie to dodatkowe miejsce dla spektakli? Zdarza się przecież, że nasze przedstawienia zaczynają się w sali kameralnej czy foyer, a potem widzowie się przemieszczają. Scenografowie często zwracają uwagę, że przy wejściu technicznym i ewakuacyjnym teatru mamy bardzo ciekawe miejsce. Mogłyby się tam odbywać sceny balkonowe, niemal szekspirowskie. Kto wie? Może przy nowej przestrzeni taką zabawę zorganizujemy.

Pojawił się także pomysł, by teatr stał się współgospodarzem małej hali OSiR-u. Jakie są plany związane z tym miejscem?

- Mam nadzieję, że w tym roku choćby w pierwszym etapie zostaną sfinalizowane prace dotyczące zagospodarowania małej hali OSiR-u. Pan prezydent podjął decyzję, by ta hala służyła dalej kulturze - i duchowej, i fizycznej. Jesteśmy po spotkaniu z szefami MZB, Aqua Zdroju i stowarzyszeń sportowych. Ta hala mogłaby służyć nam za taką eksperymentalną scenę dla młodzieży z warsztatów teatralnych. Młodzież już ją widziała i bardzo się zapaliła do pomysłu. Nie bylibyśmy w stanie wykorzystać hali w całości na nasze potrzeby, więc fuzja między nami i stowarzyszeniami sportowymi jest dobrym pomysłem. W hali konieczna jest wymiana instalacji ogrzewania, poprawa termomodernizacji, wymiana części dachu, okien. Hala ta znajduje się już w polu widzenia Biura Inwestycji Miejskich i myślę, że jeszcze w tym roku część tych prac będzie miała okazję być wykonana.

Przy okazji jubileuszu teatru pojawiła się idea, by powstał tzw. skwer Szaniawskiego. Czy to już oficjalna nazwa?

- Na razie my tak go sobie nazywamy, ale nie wiem, czy ta nazwa będzie obowiązywać. Skwer to pierwszy element dużej całości, czyli pasażu, który rozpoczynałby się od muzeum i Gimnazjum nr 1, schodził Kasztanową w dół do amfiteatru i teatru. Następnie przechodziłby przez działkę zakładu porcelany "Krzysztof" i wracał do placu Kościelnego. Dla osób, które znają miasto, brzmi to dość atrakcyjnie. Skwer byłby początkiem albo końcem tego spaceru. Przy okazji przebudowy dwupasmówki - w uzgodnieniu z panem prezydentem, ZDKiUM-em i wykonawcami - udało się spełnić także nasze marzenie, by szeroko otworzyć wjazd do teatru, na cały plac i amfiteatr. Był ten wjazd mało gustowny do tej pory. Stały tam kubły na śmieci, czasem samochody, używało się go jako parkingu. Na ostrej skarpie rosło drzewo, więc baliśmy się, że przy wichurze może stać się coś złego. Nie był to z pewnością reprezentacyjny wjazd. Nie wprowadzał w atmosferę amfiteatru i teatru, a przecież wyłożono tu 15 mln złotych, by przestrzeń ta wyglądała inaczej. Według mnie pomysł na skwer świetnie się wpisuje w ideę pasażu spacerowego pomiędzy teatrem a ZUS-em.

Jak miałby wyglądać skwer?

- Chcielibyśmy, by znalazło się tam popiersie patrona teatru. Mamy u nas rzeźbę z początku lat 70. To popiersie Szaniawskiego przygotował dla teatru prawdopodobnie pan Piotr Baranowski, ale nie jest ono niczym sygnowane. Chcemy poddać je renowacji i odlać np. z brązu. Gdyby stanęły tam popiersie i siedziska, to może z różnych okazji składalibyśmy naszemu patronowi kwiaty, urządzilibyśmy "akademię", czytali teksty itp. Mogłoby być poważnie albo zabawnie. Na razie zaraziliśmy tym pomysłem innych. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Teraz dowiadujemy się, ile taki odlew kosztuje. Jest duży kwotowy rozstrzał: od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jeśli chodzi o siedziska, to myślimy o granicie, który jest tu wszędzie obecny. Być może będą to formy przeskalowane, które będą zachęcać, żeby usiąść na tym skwerku. Na razie liczymy koszty. Bardzo bym chciała, żebyśmy mogli w listopadzie na nasze urodziny powiedzieć, że skwer już jest. Póki co świadomie i z rozmysłem chwilowo prowokujemy widzów dużym "kibolskim" bannerem w ostrych kolorach z napisem "50 lat teatru w Wałbrzychu", który znajduje się na płocie. Widzę, że to wszystkich kłuje, ale o to chodzi. Wkrótce zastąpimy go eleganckim i stonowanym. Czasem musimy jednak i w ten sposób dać o sobie znać, żeby widzowie przychodzili i o nas pamiętali.

Alicja Śliwa
Tygodnik Wałbrzyski
13 lutego 2014
Portrety
Danuta Marosz

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...