To my czy nasze awatary?

"Otchłań" - reż. Mariusz Grzegorzek - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Mariusz Grzegorzek przygotował w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi inscenizację dramatu „Otchłań" autorstwa Jennifer Haley. Widzowie, którzy od lat obserwują artystyczną działalność reżysera, nie będą rozczarowani.

Akcja przedstawienia rozgrywa się w przyszłości. Większość ludzkiej aktywności przeniesiono ze świata rzeczywistego do wirtualnego, do otchłani. Dzieci się uczą, dorośli pracują, organy porządkowe monitorują logowanie się do cyfrowego świata. Tylko najbogatszych stać na to, aby ich pociechy uczęszczały do szkół w prawdziwym świecie, zaś posiadanie kawałka ziemi jest wyznacznikiem luksusu i prestiżu. Młoda kobieta, detektyw Morris (Agnieszka Skrzypczak), wpada na trop platformy dedykowanej pedofilom. Zacisze to wirtualna przestrzeń przypominająca wiktoriańską posiadłość, w której gospodarz Papa (Andrzej Wichrowski) wraz z dziećmi czeka na spragnionych wrażeń klientów. Detektyw Morris bada sprawę morderstwa popełnionego w Zaciszu, zadając pytania o jego prawdziwe znaczenie.

Jennifer Haley w swoim dramacie pyta o granice współczesnej moralności. Skłania do rozważenia kwestii związanych z naruszaniem ładu społecznego. Oczekuje zastanowienia się nad kondycją otaczającego nas świata. Czy znęcanie się nad awatarem dziecka na cyfrowej platformie ma takie samo znaczenie, jak dręczenie dziecka w prawdziwym świecie? Liczy się efekt czy intencja jakiegoś działania? Mariusz Grzegorzek oddał na scenie zawartą w tekście Haley głębię. Wielbiciele jego poprzednich spektakli odnajdą w najnowszym przedstawieniu elementy charakterystyczne dla twórczości reżysera. Ascetyczna scenografia, której głównym elementem jest białe tło i wyświetlane na nim projekcje, dominujący nad pozostałymi trójwymiarowymi elementami scenografii kryształowy, podświetlany tort mogą kojarzyć się publiczności z oprawą sceniczną „Dybuka" lub „Czarownic z Salem".

Muzyka skomponowana przez DJ Alexa dostosowana jest do atmosfery danej sceny, aczkolwiek w miarę rozwoju fabuły, muzyka coraz mocniej wpływa na percepcję kolejnych wydarzeń. Aktorzy korzystają z mikroportów, które zmieniają ich głosy. Odnosi się przez to wrażenie, że dobiegają one z oddali. Kostiumy zaprojektowane przez Magdalenę Moskwę, oddają charakter poszczególnych postaci. Proste fasony ubrań noszonych przez bohaterów w realnym świecie kontrastują z nawiązującymi do epoki wiktoriańskiej przebraniami awatarów pojawiających się w Zaciszu.

„Otchłań" to spektakl dający możliwość obserwowania znakomitego aktorstwa. Na scenie pojawia się pięcioro postaci, każda jest inna i kreowana w odmienny sposób. Andrzej Wichrowski jako Papa dominuje nad pozostałymi bohaterami, będąc opanowanym i zdystansowanym w stosunku do tego, co dzieje się na prowadzonej przez niego platformie. Wichrowski obdarzył postać Papy dumą i godnością. Morris odgrywana przez Agnieszkę Skrzypczak działa w opozycji do niego. Chciałaby pozostać zdystansowana i profesjonalna w kwestii śledztwa, jednak targają nią emocje. Skrzypczak jest najlepsza w scenie konfrontacji z Doylem, gdy wyraziście odkrywa przed widzami uczucia swojej bohaterki. Zdecydowanie najbardziej zapadającą w pamięć postacią w „Otchłani" jest Iris w wykonaniu Pauliny Walendziak. Młodą aktorkę można było wcześniej oglądać na scenie Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, niemniej ta rola jest stworzona wprost dla niej. Niepokojąco idealna, urocza i momentami zbyt dojrzała Iris potrafi w ułamku sekundy zmienić się w rozhisteryzowaną pannicę. Wybuchy płaczu, przeplatające się z perlistym śmiechem, młoda aktorka odgrywała perfekcyjnie. Markowi Nędzy po raz kolejny przypadła mniejsza rola, wymagająca od aktora subtelności. Jego bohater – Woodnut – dzięki towarzystwu Iris przekonuje się, kim jest i do czego może się posunąć. Nędza w tej roli to uosobienie delikatności. Krzysztof Zawadzki jako Doyle reprezentuje sobą kategorię cieni - ludzi pogrążonych w melancholii i chęci zanurzenia się w wirtualnym świecie. Notorycznie smutny, zmęczony, pozbawiony chęci do walki o siebie i swoje życie, Zawadzki akcentuje swoją grą wszystko, co najbardziej kruche w psychice jego postaci.

„Otchłań" w Teatrze im. Stefana Jaracza w Łodzi to spektakl, który zmusza do zastanowienia się, czy faktycznie za sto lat więcej pozytywnych emocji będzie wywoływać w nas rzeczywistość wirtualna niż otaczający nas świat? Czy już teraz – pochyleni nad ekranami naszych smartfonów, tabletów i laptopów – nie stajemy się cieniami? Czy działania, jakich dopuszczamy się w sieci, są mniej prawdziwe niż te, których dokonujemy w rzeczywistości? Czy jesteśmy dla siebie prawdziwi a może znamy już nie siebie nawzajem, a jedynie swoje awatary?

Agata Białecka
Dziennik Teatralny Łódź
28 kwietnia 2018

Książka tygodnia

Kto ukradł jutro?
Wydawnictwo ALBUS
Olga Ptak

Trailer tygodnia