Tragedia na sześć głosów

"Medea" - reż. Tomasz Man - Wrocławski Teatr Lalek

W niedzielę [28 października] premiera "Medei" w Teatrze Lalek. Reżyser Tomasz Man do współpracy przy monodramie opartym na tragedii Eurypidesa zaprosił aktorkę Jolantę Góralczyk. Za stronę muzyczną odpowiada formacja Karbido.

Tomasz Man zyskał rozgłos jako autor dramatu "111" wyreżyserowanego przez Redbada Klynstrę w warszawskim Laboratorium Dramatu. Tym razem wrocławianin sięgnął po tekst klasyczny, tragedię Eurypidesa adaptując na monodram.

Jolanta Góralczyk, na co dzień dziekan Wydziału Lalkarskiego wrocławskiej PWST i gwiazda Teatru Lalek, tym razem popisze się nie umiejętnościami lalkarskimi, ale dramatyczną grą aktorską. Wciela się aż w sześć postaci. Towarzyszyć jej będzie jedynie ascetyczne światło oraz muzyka wrocławskiego Karbido, autorów między innymi głośnego "Stolika". To właśnie ten niezwykły teatralno-muzyczny projekt, z sukcesem prezentowany na festiwalu w Edynburgu, zachwycił reżysera i był jednym z powodów, dla których zaangażował muzyków przy realizacji "Medei".

Marek Otwinowski z Karbido: - Stworzyliśmy większą formę muzyczną składającą się z kilkunastu części w pełni dopasowanych do dramatu. Muzyka nie ilustruje przedstawienia, ale prowadzi cały spektakl, współgra z tekstem i grą Jolanty Góralczyk.

Ważna częścią ścieżki dźwiękowej jest sam głos aktorki często przepuszczony przez efekty elektroniczne.

Otwinowski: - To jest coś pomiędzy monodramem a recitalem, ale to nie są piosenki. Grają tu głównie bardzo przetworzone gitara i bas. Słyszymy trance, noise, dużo elektroniki i dziwnych brzmień, zupełnie innych niż te, które gramy choćby w "Stoliku".

Nagrana przez muzyków ścieżka dźwiękowa zostanie odtworzona z płyty.

Góralczyk: - Muzyka Karbido jest moim scenicznym partnerem, a momentami także przeciwnikiem. Silna i sugestywna, sama w sobie jest interpretacją. Tworzy dramaturgiczny konflikt, a to bardzo wartościowe. Ja prowadzę z nią dialog.

Akcja dramatu to retrospekcja dramatycznych przeżyć Medei. Przed jej oczami stają obrazy: czarodziejka wyrzeka się swoich boskich cech, w zamian otrzymując ludzką miłość. Uczucie między nią a Jazonem okazuje się jednak niedoskonałe i mężczyzna odchodzi do innej kobiety. Oszalała z rozpaczy Medea posuwa się do zbrodni.

- To dla mnie bardziej opowieść o boskich manipulacjach, którym poddawana jest bohaterka, niż historia damsko-męskiego konfliktu. Jednak dramat Eurypidesa jest bardzo żywy, a tragedia nadal aktualna - mówi Góralczyk.

Tomasz Man, reżyser: - Rozwiązania inscenizacyjne i gra aktorska są bardzo współczesne, jednak byłem pokorny wobec tekstu. Sam Eurypides jest bardzo ascetyczny. Zachowałem jego rytm i znaczenia. Wszystko, co zobaczymy na scenie, powstało pod wpływem antycznej tragedii "Medea", to dla mnie nie tylko osobiste przeżycie, ale też nowy obszar poszukiwań artystycznych. To spektakl oparty na obserwacji, skupieniu, wsłuchaniu się w siebie, to historia walki o prawdziwość uczuć.

Katarzyna Kamińska
Gazeta Wyborcza Wrocław
27 października 2007

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...