Traumatyczna wspólnotowość

"Całopalenie" - reż: I. Gańczarczyk - Teatr Nowy w Krakowie

Z jednej strony jest to porządnie skrojony spektakl, niewybitny, lecz sprawnie zrealizowany, z narastającą dramatycznie akcją. Z drugiej zaś, wszystko, co w nim najlepsze, jest tak naprawdę zasługą tekstu.

„Całopalenie” - spektakl w reżyserii Igi Gańczarczyk na podstawie dramatu Dei Loher ma wszelkie podstawy, by być wyjątkowym i nieprzeciętnym, jednak nie do końca wykorzystuje drzemiące w nim możliwości i nie porusza aż tak głęboko jak mógłby. Świetny tekst, bardzo dobre, choć nierówne aktorstwo, młody zespół posiadający pasję i chęci oraz ciekawie zapowiadająca się reżyserka.

W czym więc tkwi problem? Przedstawieniu, choć stara się w sposób emocjonalny psychologicznie intrygować, brakuje energii, staje się statyczne i monotonne. Próba urozmaicenia go zmiennymi tonami - od żartobliwych do jak najbardziej serio, nie powodzi się. Spektakl jest odegrany na jednolitych emocjonalnych torach, przez co mniej poruszający wydźwięk ma zakończenie. Finalne spotkanie grupy bohaterów zostało osłabione dramatycznie przez reżyserkę, choć być może pierwotnym zamiarem było jego wzmocnienie. Wyjście z roli, mówienie wprost do publiczności o własnej śmierci czy porażce z tryumfalnym uśmiechem na ustach to wynik sukcesywnie podkreślanego wyobcowania postaci. To, co mogło ich połączyć, podzieliło. Nawiązywane relacje kończą się katastrofą, choć pozornie zyskują wspólnotowość.

Spektakl rozpoczyna się od historii wypadku samochodowego, w którym ginie kilkuletni chłopiec. Osoby, w jakiś sposób związane z katastrofą stoją frontalnie do widowni i opowiadają o nim beznamiętnie, relacjonując to co się stało. Wypadek ten jednak poruszy ich dogłębnie i na każdym zostawi znaczące piętno, z którym będą musieli się zmagać. Policjantka, która bezpośrednio przyczyniła się do śmierci chłopca, goniąc Edgara, młodego rzezimieszka, którego niesłusznie wzięła za terrorystę; jego matka; ojciec oraz przypadkowy świadek wypadku będą starali się skonfrontować zarówno z samym wydarzeniem, jak i z sobą nawzajem. Każdy z nich będzie obarczał się winą i próbował pogodzić się sam ze sobą, co nie zawsze przyniesie oczekiwane skutki.

To spektakl o poczuciu winy, walce z pamięcią, próbie przezwyciężania traumy, która staje się impulsem do analizy własnego życia. Skutki próby pogodzenia się z zaistniałą sytuacją, przyjęcia winy na siebie są drastyczne, nie tyle ze względu na piętno samego wydarzenia, ile na wynik rozliczenia swojego życia. 

To spektakl niedający się zamknąć w jednej prostej szufladzie. Choć punktem wyjścia są powypadkowe rozliczenia psychologiczne, reżyserka stara się pokazać, że nie tylko to jest motywacją działania postaci. To ciągnące się traumy, wyobcowanie, nieprzystosowanie do otaczającego świata. Bohaterowie to szereg postaci, które nie mogą odnaleźć swojego miejsca w społeczeństwie. Dopiero wypadek da im możliwość nawiązania wspólnoty. Na początku spektaklu będą od siebie oddaleni, zaś skończą na oczyszczającej ich zabawie. Ten aspekt Gańczarczyk intrygująco uwypukliła, jednak trzeba przyznać, że część ciekawych działań inscenizacyjnych (np. bohaterowie wprowadzający widza w spektakl) została zaczerpnięta wprost z tekstu. 

Akcja rozgrywa się w kilku różnych i odmiennych miejscach, stąd trudności w znalezieniu wspólnej, wymownej scenografii. Wybrnięto z tego, z jednej strony w sposób najłatwiejszy, z drugiej - w sposób stawiający najwięcej wymagań. Scenografia ograniczona jest do minimum. To ledwie geometryczny podest, na którym będą rozgrywać się równie zawikłane relacje. Ascetyzm dekoracji daje możliwość skupienia się na tym, co najważniejsze. Na studium psychologii, budowania siebie na nowo, na pamięci. Babcia zabitego chłopca cierpi na Alzhaimera. Zdawałoby się, że możliwość niepamięci ułatwi jej zmaganie się z tragedią. Jednak to tylko pozorne zapomnienie, kobieta za każdym razem musi przeżywać tę śmierć na nowo.

Tak więc, czy jej zabójstwo jest aktem litości czy wynikiem przerażającego ataku bezsilności? W „Całopaleniu” relacje nie odbywają się na prostej schematycznej linii i to jest jego największą zaletą.

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny Kraków
30 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia